Siri dziś zawodzi, jutro może zaskoczyć. Apple gra va banque
Siri od lat budzi więcej frustracji niż zachwytu, ale według najnowszych analiz jej historia może zmienić się nagle i radykalnie. Apple gra w długą i ryzykowną grę, ale wszystko wskazuje na to, że punkt zwrotny może nastąpić szybciej niż myślimy.
Siri od dawna uchodzi za jednego z najsłabszych asystentów głosowych na rynku. W erze dynamicznego rozwoju AI, gdzie konkurenci jak Google czy Amazon przyspieszają, rozwiązanie Apple często wydaje się przestarzałe i ograniczone. Jednak jak wskazują najnowsze analizy ten stan może być tylko przejściowy.
Problem nie wynika wyłącznie z braku technologii. Apple od lat rozwija własne podejście do sztucznej inteligencji w ramach projektu Apple Intelligence, który łączy modele działające lokalnie na urządzeniu z rozwiązaniami chmurowymi. To podejście, choć bezpieczniejsze pod względem prywatności, znacząco utrudnia szybki rozwój - firma ma mniej danych do trenowania modeli niż konkurenci. Efektem są opóźnienia.
Kluczowe funkcje nowej Siri - takie jak rozumienie kontekstu użytkownika czy wykonywanie złożonych działań między aplikacjami - zostały przesunięte nawet o rok. Apple otwarcie przyznało, że pierwsze wersje nie spełniały standardów jakości i były zbyt zawodne, aby trafić do użytkowników.
Jednak jak wskazują insiderzy „Siri może teraz być słaba… ale nagle i z dnia na dzień przestanie”. Zamiast stopniowych, widocznych ulepszeń Apple stawia na duży skok jakościowy. Oznacza to, że przez długi czas użytkownicy mogą mieć wrażenie stagnacji, po czym nagle dostaną zupełnie nową generację asystenta. I oby tak było, przynajmniej dla posiadaczy iPhone'ów i ceniących ekosystem Apple.