"Wróciłam do domu i płakałam". Aktorka z serialu Netflixa żali się po kręceniu sceny seksu
Czwarty sezon hitu Netfliksa przyniósł emocje, których nie spodziewała się nawet sama obsada. Ruth Gemmell, wcielająca się w rolę seniorki rodu, Violet Bridgerton, przeżyła prawdziwy szok, gdy dowiedziała się o nadchodzącej scenie zbliżenia z Lordem Marcusem (granym przez Daniela Francisa).
Aktorka wyznała w szczerym wywiadzie, że o pikantnym zwrocie akcji dowiedziała się przypadkiem podczas przymiarek kostiumów, co zupełnie wyprowadziło ją z równowagi. Wiadomość uderzyła ją tak mocno, że po powrocie do domu po prostu się rozpłakała, nie będąc pewną, czy fani serialu w ogóle będą chcieli oglądać intymne chwile matki głównego rodu.
W finałowych odcinkach sezonu Violet postanawia jednak dać sobie szansę na szczęście - podstępem namawia dzieci do wyjścia z domu, by móc zaprosić Lorda Marcusa na „herbatę”. To spotkanie stało się przełomem w ich potajemnym flircie i pierwszym intymnym momentem Violet od czasu bolesnej straty męża.
Gemmell podkreśla, że choć początkowo była przerażona, ostatecznie uznała tę scenę za niezwykle istotną społecznie. Według niej pokazywanie miłości osób dojrzałych, które mają za sobą bagaż doświadczeń i żałobę, jest w telewizji równie ważne, co prezentowanie pierwszych uniesień młodszego pokolenia, ponieważ pozwala wielu widzom utożsamić się z bohaterką.
Mimo początkowego lęku, proces produkcji okazał się dla aktorki kojącym doświadczeniem dzięki ogromnemu wsparciu ekipy. Ruth Gemmell chwaliła profesjonalizm koordynatora intymności oraz reżysera, którzy zadbali o to, by czuła się na planie bezpiecznie i pewnie.
Praca z Danielem Francisem okazała się dla niej „prawdziwą przyjemnością”, a wspólny śmiech między ujęciami pomógł rozładować napięcie towarzyszące kręceniu tak osobistej sceny. Produkcja podeszła do tego wątku z dużą delikatnością, wyraźnie odróżniając go od bardziej drapieżnych romansów młodszych bohaterów, co aktorka przyjęła z ulgą i ostateczną satysfakcją z wykonanej pracy.