Marathon nie będzie Concordem 3.0. Jest bardzo stabilnie
Dziesięć dni po premierze Marathon od Bungie zdaje się łapać zdrowy, choć przewidywalny rytm. Wszystkowiedzące dane ze SteamDB wskazują, że gra zaliczyła bardzo przyzwoity start z rekordem na poziomie 88 337 graczy jednocześnie.
To solidny fundament pod budowę nowego ekosystemu, zwłaszcza że estymacje liczby właścicieli wahają się już w okolicach miliona. Nawet jeśli premierowa euforia nieco przygasła, tytuł wciąż utrzymuje się wysoko w rankingach aktywności i sprzedaży, co sugeruje, że wizja extraction shootera od ojców Halo i Destiny znalazła swoją niszę.
Ostatnia doba była dla fanów zmagań w Sempirii całkiem udana - w szczycie bawiło się blisko 63 tysiące osób. Jednak dzisiejszy poranek to dla serwerów brutalne zderzenie z poniedziałkową rzeczywistością. Obecnie licznik wskazuje około 19 tysięcy użytkowników, a wykres wyraźnie nurkuje. Widać, że gracze musieli zamienić futurystyczne pancerze na obowiązki dnia codziennego, co nieuchronnie zwiastuje, że dzisiejszy dobowy szczyt będzie odczuwalnie niższy niż ten weekendowy. To naturalny cykl życia produkcji sieciowych, ale poranny zjazd jest w tym przypadku widoczny gołym okiem.
Mimo tego „poniedziałkowego kaca”, ogólna kondycja projektu wygląda na stabilną. Marathon nie wykazuje oznak gwałtownego odpływu bazy użytkowników, a regularne cykle dobowe sugerują, że uformowała się już lojalna grupa graczy, która systematycznie wraca do zabawy.
Imponujący szczyt oglądalności na Twitchu, przekraczający pół miliona widzów, wciąż przyciąga nowych śmiałków, a stabilna liczba recenzji świadczy o ciągłym ruchu w interesie. Najbliższe dni pokażą, gdzie dokładnie wyznaczone zostanie nowe „zero” dla tej produkcji w dni powszednie, ale na ten moment Bungie może odetchnąć - ich pacjent ma mocne tętno.