Szef Sony nie wierzył w Breaking Bad. Vince Gilligan zaskakuje
Vince Gilligan (Breaking Bad, Better Call Saul), oraz aktorka Rhea Seehorn byli głównymi gwiazdami panelu „Albuquerque Aftermath” podczas tegorocznego festiwalu SXSW.
Dyskusja skupiła się nie tylko na kultowych produkcjach z przeszłości, ale przede wszystkim na najnowszym, dystopijnym hicie sci-fi od Apple TV - serialu Pluribus. Twórcy podzielili się z publicznością niezwykle zabawnymi, a momentami szokującymi anegdotami zza kulis.
Największe rozbawienie na sali wywołało wyznanie Gilligana dotyczące początkowych koncepcji wizualnych nowego serialu. Reżyser zdradził, że poważnie rozważał, aby 300 statystów tworzących na ekranie zjednoczony obcym wirusem „umysł roju” (hive mind) występowało... całkowicie nago. Ostatecznie jednak zrezygnował z tego pomysłu. „Rozmawialiśmy o tym, że nie potrzebują ubrań, ale przecież nie pracujemy dla HBO” - żartował Gilligan. „Pomyśleliśmy, że nie możemy tego zrobić tym wszystkim statystom. Nie mogą być wszyscy nadzy”. Rhea Seehorn dodała z uśmiechem, że nie wyobraża sobie próby poważnego grania scen w tłumie trzystu rozebranych osób.
Panel nie ominął również tematu Breaking Bad. Gilligan przypomniał, że droga na szczyt nie zawsze jest prosta, zdradzając, iż jeden z czołowych dyrektorów Sony Pictures Television początkowo zupełnie nie wierzył w historię Waltera White'a i uważał ją za najgorszy możliwy pomysł. Ta anegdota to doskonały dowód na to, jak cienka w Hollywood bywa granica między odrzuconym pomysłem a popkulturowym fenomenem.
Fani Pluribus, zachwyceni pierwszym sezonem, z niecierpliwością dopytywali również o kontynuację. Choć Apple TV zamówiło od razu dwa sezony, Gilligan poprosił o wyrozumiałość i cierpliwość. Przyznał, że proces pisania kolejnych odcinków nie idzie tak szybko, jak by tego oczekiwał, ponieważ ekipa stara się dopracować każdy najmniejszy zwrot akcji.