Klęska twórców Destiny? Marathon najgorzej ocenianą grą w historii Bungie
Studio Bungie przez dekady zapracowało sobie na status absolutnej legendy branży gier wideo, dostarczając graczom takie ikony jak seria Halo czy Destiny.
Wydawało się, że ich najnowszy projekt, będący powrotem do korzeni i wskrzeszeniem klasycznej marki Marathon w formie nowoczesnego extraction shootera, będzie kolejnym gigantycznym hitem. Rzeczywistość okazała się jednak niezwykle brutalna.
Jak donosi serwis TheGamer, analizując najnowsze dane z agregatorów recenzji, Marathon oficjalnie stał się najgorzej ocenianą grą w całej historii studia Bungie. Tytuł zbiera potężne cięgi zarówno od branżowych krytyków, jak i samych graczy, spadając w rankingach poniżej nawet najbardziej krytykowanych dodatków do Destiny 2 (takich jak niesławne Lightfall). Dla deweloperów z takim dorobkiem to wizerunkowa katastrofa.
Oceny gier Bungie na MetaCritic:
- Halo: Combat Evolved - 97
- Halo 2 - 95
- Halo 3 - 94
- Halo: Reach / Myth: The Fallen Lords - 91
- Myth 2: Soulblighter - 88
- Destiny 2 - 85
- Halo 3: ODST - 83
- Destiny - 76
- Marathon - 72
Co poszło nie tak? Lista zarzutów jest długa. Recenzenci wytykają grze przede wszystkim brak własnej tożsamości - Marathon rzekomo zbyt mocno stara się kopiować rozwiązania od konkurencji (jak Escape from Tarkov czy zyskujące na popularności ARC Raiders), nie oferując w zamian niczego unikalnego. Gracze narzekają na frustrujący system progresji, kontrowersyjne decyzje dotyczące balansu rozgrywki oraz agresywną monetyzację, która budzi szczególny niesmak.
Dla Bungie to krytyczny moment. Studio od dłuższego czasu borykało się z wewnętrznymi problemami i masowymi zwolnieniami, a Marathon miał być ich nowym okrętem flagowym, gwarantującym stabilność finansową na lata. Fatalne przyjęcie gry przez rynek stawia przyszłość firmy pod ogromnym znakiem zapytania.
Czy twórcy zdołają uratować swój projekt w nadchodzących miesiącach, łatając błędy i zmieniając kluczowe mechaniki, tak jak zrobili to twórcy Cyberpunka 2077 czy No Man's Sky? Czas pokaże, ale na ten moment Marathon to nie bieg po zwycięstwo, a bolesny sprint w stronę przepaści.