TVN w rękach Paramount? Szef Netflixa mówi wprost: "polityczna presja"
Współszef Netfliksa, Ted Sarandos, po raz pierwszy zabrał głos po przegranej licytacji o przejęcie Warner Bros. Discovery. W szczerym wywiadzie dla Bloomberga nie szczędził złośliwości pod adresem zwycięskiego Paramountu, nazywając ich ofertę „nieracjonalną” i „dziwną”.
Sarandos, który od tygodni podkreślał, że Netflix nie zamierza przepłacać za aktywa Warnera, stwierdził, że jest całkowicie pogodzony z porażką.
„Jestem zadowolony z punktu, w którym weszliśmy do gry, i z tego, w którym z niej wyszliśmy” - uciął, sugerując, że konkurencja licytowała wbrew logice biznesowej.
Szef Netfliksa odniósł się również do medialnego cyrku i politycznej presji wywieranej m.in. przez Donalda Trumpa. Według Sarandosa całe to zamieszanie było jedynie dymem osłonowym, który miał ukryć braki finansowe Paramountu.
„Znacznie taniej jest robić hałas w mediach społecznościowych, niż faktycznie podnieść stawkę w licytacji” – zauważył z ironią.
Dodał również, że gdy tylko stało się jasne, iż Netflix nie planuje przejęcia CNN i nie zamierza mieszać się w politykę informacyjną, zainteresowanie prezydenta tematem fuzji niemal natychmiast wygasło.
Netflix do samego końca trzymał się sztywnych ram finansowych, decydując się jedynie na przejście na płatność w gotówce, aby przyspieszyć formalności. Jednak gdy w czwartek na biurko zarządu WBD trafiły szczegóły „lepszej oferty” Paramountu, Sarandos wiedział, że czas rzucić ręcznik. Mimo utraty szansy na przejęcie legendarnych studiów, szef streamingowego giganta patrzy w przyszłość z optymizmem, twierdząc, że nowa sytuacja rynkowa może paradoksalnie umocnić pozycję Netfliksa.
„Mam nadzieję, że dla dobra branży się mylę, ale nasze fundamenty pozostają nienaruszone” – podsumował Sarandos.
Warto dodać, że w przypadku zakupu Warner Bros. przez Paramount, do rąk stacji trafi też m.in. TVN. W przypadku wygranej Netflixa, taka sytuacja nie miałaby miejsca.