METRO 2039 OFICJALNIE! Mamy pierwszy trailer, gameplay i masę szczegółów
Ostatnia odsłona serii, czyli METRO Exodus nie licząc spin-offa na gogle VR, wyszła w 2019 roku, więc na nową część fani czekali naprawdę długo, bo ponad 6 lat. W końcu doczekaliśmy się pierwszego zwiastuna METRO 2039, który daje przedsmak tego, czego można się spodziewać po nowej odsłonie.
Miło jest nam poinformować, że gra wrzuca nas z powrotem do zniszczonej, postapokaliptycznej Moskwy. To miejsce, gdzie po wojnie nuklearnej nieliczni ocalali próbują jakoś funkcjonować w tunelach metra i podziemnych korytarzach. Seria METRO od zawsze kręciła się wokół tego, kim byliśmy przed katastrofą z 2013 roku i co zostało z człowieczeństwa po niej - oraz jak daleko ludzie są w stanie się posunąć, żeby przeżyć.
I w nowej odsłonie tunele Metra znów pojawia się na pierwszym planie, co może sugerować odejście od bardziej otwartego świata znanego z poprzedniej odsłony. Widać więc powrót do koncepcji z pierwszych dwóch części (2033 i Last Light), które rozgrywały się w metrze w Moskwie.
Postapokaliptyczna Moskwa - świat gry i założenia fabularne
METRO 2039 to przede wszystkim fabularna kampania dla jednego gracza, co mnie osobiście cieszy najmocniej. Twórcy zapowiadają duszną atmosferę i mocne, psychologiczne klimaty, a wedle ich słów, ma to być najmroczniejsza część całej serii. Całość działa na autorskim silniku 4A Engine od studia 4A Games, który pozwala twórcom robić rzeczy dokładnie tak, jak chcą, bez większych kompromisów.
Przy okazji samej prezentacji pojawili się zresztą kluczowi ludzie z zespołu, jak Jon Bloch, Andriy „mLs” Shevchenko i Pavel Ulmer. Technologicznie gra rozwija to, co studio wypracowało wcześniej. Już przy METRO Exodus twórcy eksperymentowali z ray tracingiem, a teraz jeszcze bardziej dopracowali tę technologię, żeby całość wyglądała lepiej, działała płynniej i jeszcze mocniej budowała klimat. Gra połączy eksplorację, survival, walkę i skradanie się, więc dokładnie to, co znamy z poprzednich części.
Gameplay i klimat – ciasno, mrocznie i bez nadziei
Pokazany fragment rozgrywki miesza gameplay z przerywnikami na silniku gry i dobrze oddaje klimat całości - ciasne, klaustrofobiczne lokacje, mało światła i poczucie zagrożenia, które ma nam cały czas towarzyszyć. Widać też znajome elementy, jak charakterystyczna broń czy zegarek na ręce, który znowu będzie ważnym gadżetem odmierzającym między innymi odlicza czas do zużycia filtra. Pierwsze starcia z mutantami tylko podbijają napięcie i pokazują dobrze znanego, kretowatego przeciwnika.
Deweloperzy ogromny nacisk kładą na narrację środowiskową. Dzięki silnikowi 4A lokacje maja zyskać na szczegółach i sprawiać wrażenie prawdziwych. Każdy element otoczenia ma opowiadać jakąś historię - rozlana herbata, torby zostawione przy drzwiach, niedokończona partia kart czy ciało z bronią w dłoniach. Twórcy nazywają to „Frozen Stories”.
Kim jest The Stranger? Nowy bohater METRO 2039
Historia tym razem skupia się na bohaterze zwanym The Stranger - i jest to pierwszy raz w serii, kiedy protagonista jest w pełni udźwiękowiony. To raczej zamknięty w sobie typ, który zmaga się z koszmarami na jawie i halucynacjami (co widać na materiale, gdy trafia do szkoły, w której siedzą dzieci bez twarzy) i musi wrócić do Metra, choć kiedyś przysiągł, że już nigdy tam nie trafi. W tle mamy reżim Novoreicha, rządzony przez Huntera - legendarnego Spartana, który trzyma ludzi w ryzach dzięki propagandzie i strachowi.
W świecie METRO 2039 wszystkie podziemne frakcje zostały zebrane pod jedną flagą - wspomnianym Novoreich. Hunter obiecuje ludziom lepszą przyszłość i powrót na powierzchnię, ale rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Ludzie dalej tkwią pod ziemią, żyjący pod twardą, autorytarną władzą, gdzie obowiązuje prosta zasada: wszystko, co obce, jest zagrożeniem.
Tworzenie gry w czasie wojny – kulisy pracy 4A Games
Producenci gry na każdym kroku podkreślają, że nowa część nie próbuje upiększać świata po apokalipsie, tylko pokazuje jego brutalną stronę i trudne wybory, jakie muszą podejmować ludzie. Wojna w tym świecie to już codzienność, a nie jakaś odległa historia. Dlatego gra mocno skupia się na jej konsekwencjach - pokazuje, ile kosztuje milczenie, czym jest życie pod tyranią i jaka jest prawdziwa cena wolności.
Warto też pamiętać, że prace nad grą nie odbywały się w łatwych warunkach. Wojna w Ukrainie mocno wpłynęła na zespół 4A Games - wielu deweloperów pracuje z różnych miejsc, często w trudnych realiach, z przerwami w dostawie prądu czy zagrożeniem atakami, o czym zresztą ekipa deweloperska również opowiedziała w materiale filmowym.
METRO 2039 - Dmitrij Głuchowski i data premiery
Przypomniano również, że seria METRO opiera się na twórczości Dmitrija Głuchowskiego. Autor, który otwarcie krytykował rosyjską inwazję na Ukrainę i musiał opuścić kraj, współtworzy też historię METRO 2039. Po pierwszej prezentacji wiadomo jedno - to będzie z pewnością doskonała pozycja dla wszystkich fanów dwóch pierwszych części oraz mrocznych klimatów.
Seria wraca do korzeni po Exodusie, który zaserwował podróż pociągiem po całej Rosji i choć wydaje się to dość bezpieczną drogą, to dla osób, które są już nieco zmęczone sanboksami, jest to z pewnością dobra wiadomość. Nie oznacza to oczywiście, że bohater nie trafi do bardziej otwartych terenów. Na screenach można choćby zobaczyć ulice zrujnowanej Moskwy, które z pewnością będziemy mogli eksplorować, ale tym razem w ramach bardziej spójnej lokacji połączonej tunelami Metra. Premiera? Najbliższa zima, więc można obstawiać, że będą to okolice lutego przyszłego roku na PS5, XSX i PC.
Galeria
Przeczytaj również
Komentarze (165)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych