Timothée Chalamet jest pewny swego, jeśli chodzi o aktorską formę w Diuna: Część Trzecia
Timothée Chalamet zapowiedział, że w trzeciej części Dune zagrał z większą intensywnością niż wcześniej. Aktor podkreślił, że chciał uniknąć rutyny i potraktował pracę nad finałem trylogii jako wyjątkowe doświadczenie.
Podczas spotkania z Matthew McConaugheyem na wydarzeniu organizowanym przez Variety i CNN na Uniwersytecie Teksańskim Chalamet mówił o podejściu do roli Paula Atrydy. Wspomniał, że inspiracją byli dla niego m.in. McConaughey w Interstellar, Heath Ledger w Mrocznym rycerzu oraz Marlon Brando w Czasie apokalipsy. Po chwili doprecyzował, że nie stawia się w jednym rzędzie z tymi aktorami, ale interesowały go momenty, w których w dużym widowisku można wprowadzić nieoczywisty element.
Dune: Część Trzecia będzie adaptacją powieści Dune Messiah Franka Herberta i trafi do kin w grudniu. Chalamet przyznał, że przy pierwszej części czuł się onieśmielony skalą projektu, zwłaszcza po bardziej kameralnych produkcjach. W pracy nad finałem, jak mówi, pomogła mu swoboda twórcza i wypracowany rytm współpracy z reżyserem Denisem Villeneuve’em.
Nie chciałem być obojętny wobec ani jednej chwili. Wszystko było święte, a to był mój ostatni raz przy filmie z serii ‘Dune’, więc naprawdę chciałem to tak potraktować. Ludzie mogą popaść w rutynę, ale przy trzeciej części byłem bardziej intensywny. Czułem, że to naturalny pęd, więc chciałem mu się jak najmocniej przeciwstawić.
– powiedział aktor.