Od Pinokia do Samuraja. Nioh 3 zyskał na jakości dzięki Lies of P
W branży gier wideo wzajemne podkradanie sobie pomysłów jest na porządku dziennym, ale publiczne przyznanie się do inspiracji konkurencją to rzadki akt pokory i uznania.
Fumihiko Yasuda, reżyser hitu Nioh 3 ze studia Team Ninja, wywołał poruszenie wyznaniem, że starcia z bossami w koreańskim Lies of P były tak dopracowane, że zmusiły go do powrotu do deski kreślarskiej i ulepszenia projektów we własnej grze.
Yasuda, weteran gatunku odpowiedzialny za sukcesy obu części Nioh oraz Wo Long: Fallen Dynasty, nie szczędził pochwał ekipie z Neowiz. W najnowszym wywiadzie dla serwisu GamesRadar+ stwierdził wprost: „Naprawdę świetnie się bawiłem grając w Lies of P. Jakość walk z bossami była tak wysoka, że stała się dla mnie bezpośrednią inspiracją do poprawienia starć w Nioh 3”. To potężny komplement, biorąc pod uwagę, że Team Ninja od lat uchodzi za mistrzów technicznej, wymagającej walki.
Co dokładnie urzekło japońskiego mistrza? Yasuda wskazuje na unikalny rytm starć, czytelność ataków oraz sposób, w jaki Lies of P łączyło mechanikę parowania z agresywnym stylem gry. Według reżysera, koreańska produkcja udowodniła, że w gatunku soulslike wciąż jest miejsce na innowacje w obrębie klasycznych „pojedynków gigantów”. Dla fanów Nioh to doskonała wiadomość - oznacza to, że bossowie w trójce będą jeszcze bardziej dopracowani, stawiając na jakość i unikalność mechanik, a nie tylko na wysoką liczbę punktów zdrowia.
Ta sytuacja pokazuje nową dynamikę na rynku gier akcji. Studio Neowiz, które debiutowało w tym segmencie modelem Lies of P, w ciągu zaledwie roku stało się punktem odniesienia dla legend branży. Jeśli uczeń potrafi zainspirować nauczyciela do „level upu”, to ostatecznymi zwycięzcami będą gracze.
Czy Nioh 3 zdoła przebić intensywność starcia z Romeo czy Laxasia? Sądząc po determinacji Yasudy, Team Ninja szykuje nam coś, co przetestuje nasze nerwy i pady do granic możliwości.