"Dziadostwo" - tak ludzie mówią o Highguard. Po trzech meczach "mamy mieć dość"
Premiera Highguard to prawdziwy rollercoaster emocji dla twórców i wydawcy.
Z jednej strony gra zaliczyła fenomenalny start na platformie Steam, przyciągając w szczytowym momencie niemal 100 tysięcy graczy jednocześnie. Z drugiej strony, twarde lądowanie zapewniły miażdżące opinie społeczności - na ponad 20 tysięcy recenzji zaledwie 30% jest pozytywnych.
Branżowi insiderzy, tacy jak Ben (@videotechuk_), nie gryzą się w język, określając produkcję mianem „śmiecia” i wytykając jej wtórność oraz fatalną optymalizację, która sprawia ogromne problemy nawet na topowym sprzęcie z RTX 4070 na pokładzie.
Trash. Generic shooter and poor performance
— ben (@videotechuk_) January 26, 2026
Powraca też temat Geoffa Keighleya, który nawet po premierze postanowił dodać pikanterii i znowu starał się wypromować Highguard...
How much are they paying lol
— ben (@videotechuk_) January 26, 2026
Głównym zarzutem graczy jest kuriozalne niedopasowanie skali mapy do formatu rozgrywki. Choć twórcy postawili na starcia 3 na 3, wielkość terenu porównywana jest żartobliwie do rozmiarów Łotwy, co sprawia, że większość czasu spędza się na bieganiu po pustym świecie w poszukiwaniu kogokolwiek do zabicia. Design gry określany jest jako chaotyczny miks wszystkiego, co wpadło twórcom do głowy:
- Brak spójności: W jednym kotle wymieszano magię, współczesną broń palną, jazdę na niedźwiedziach i legendarne miecze typu Excalibur.
- Nudne mechaniki: Dynamiczny shooter jest przerywany koniecznością wydobywania rud metali u kupca, by móc nabyć ekwipunek.
- Błędy dźwięku: System audio jest kompletnie rozregulowany - przeciwnicy brzmią, jakby byli nad graczem, gdy w rzeczywistości stoją przed nim.
Cóż... mamy pierwszą premierę 2026 roku, która została jednocześnie okrzyknięta kandydatem do crapa roku.