Kiedyś niesamowity szacunek, dzisiaj pośmiewisko. Gracze mówią o ważnym elemencie gier
Na Reddicie rozgorzała głośna dyskusja dotycząca tego, jak drastycznie zmieniło się postrzeganie rzadkich przedmiotów wizualnych w grach wideo.
Użytkownicy z nostalgią wspominają czasy, gdy widok gracza w unikalnym pancerzu budził autentyczny lęk i respekt, będąc jasnym sygnałem wysokich umiejętności przeciwnika. Dzisiaj jednak sytuacja uległa odwróceniu - zamiast podziwiać kunszt, społeczność często wyśmiewa posiadaczy krzykliwych skórek, widząc w nich jedynie osoby, które zamiast talentu zaprezentowały zasobność portfela.
Dawniej wygląd postaci był specyficznym językiem osiągnięć; przykładowo w Halo 3 pancerz Hayabusa czy Katana oznaczały, że gracz sprostał najwyższym poziomom trudności. Podobnie było z legendarnymi zestawami ekwipunku w World of Warcraft czy specyficznymi kamuflażami w Call of Duty - widząc kogoś tak ubranego, dokładnie wiedziało się, ile czasu i trudu kosztowało go zdobycie tego trofeum. Był to swoisty dowód na poświęcenie i czas zainwestowany w szlifowanie umiejętności.
Współczesna rzeczywistość sieciowych strzelanek wygląda jednak zupełnie inaczej. W lobby często można spotkać osoby na pierwszym poziomie doświadczenia, które od razu dysponują świecącymi maskami demonów, skrzydłami czy efektownymi skórkami na broń. Taki widok nie wywołuje już myśli "wow, ten gość musi być dobry", lecz raczej "meh, wydał właśnie 25 dolarów". Dominującym odczuciem stało się politowanie nad faktem, że wizualna atrakcyjność przestała iść w parze z faktycznymi dokonaniami w grze.
Gracze alarmują, że usunięcie powiązania prestiżu wizualnego z rozgrywką zabija motywację do podejmowania trudnych wyzwań. Pojawia się pytanie o sens wielogodzinnego wysiłku, skoro przedmioty kupione w sklepie za gotówkę często wyglądają znacznie lepiej niż te wywalczone w najbardziej wymagających misjach.