Fałszywy plakat i zmyślona data. Crunchyroll wyjaśnia zamieszanie wokół rzekomej premiery
Wystarczył jeden tweet i wiarygodnie wyglądający zrzut ekranu, aby w świecie fanów anime rozpętała się burza.
W ostatnich dniach media społecznościowe zalała fala euforii związana z rzekomym „cichym debiutem” (shadow drop) sequela jednego z największych hitów ostatnich lat. Radość trwała jednak krótko Crunchyroll, największa platforma streamingowa z anime, wydała oficjalne oświadczenie, które brutalnie sprowadziło widzów na ziemię.
Przedstawiciele serwisu jednoznacznie zdementowali krążące w sieci informacje. „Nie mamy w planach niespodziewanej premiery Demon Slayer: Infinity Castle w styczniu 2026 roku. Wszelkie grafiki z datami, które widzicie na TikToku czy X, są fałszywe” - czytamy w komunikacie. Okazało się, że „wyciek”. który zmylił nawet branżowych influencerów, był w rzeczywistości niezwykle precyzyjnie przygotowaną manipulacją, prawdopodobnie stworzoną przy użyciu zaawansowanych narzędzi AI.
Sytuacja ta obnaża desperację fandomu, który od lat czeka na kontynuację swojej ulubionej serii. Brak oficjalnych informacji ze strony studiów produkcyjnych tworzy próżnię, którą błyskawicznie wypełniają trolle i twórcy fake newsów. Crunchyroll w swoim oświadczeniu zaapelował do społeczności o cierpliwość i korzystanie wyłącznie ze zweryfikowanych źródeł informacji, podkreślając, że tak wielkie premiery zawsze poprzedzone są głośną kampanią marketingową.
Dla wielu fanów to gorzka pigułka. Zamiast maratonu z ulubionymi bohaterami, czeka ich kolejny okres niepewności. Zdarzenie to jest jednak ważną lekcją – w erze cyfrowej dezinformacji nawet najbardziej wiarygodnie wyglądający „leak” warto traktować z przymrużeniem oka, dopóki nie zobaczymy oficjalnego zwiastuna na kanale wydawcy. Na ten moment status sequela pozostaje niezmieniony: „w produkcji”.