Mateusz Gołąb Mateusz Gołąb 27.08.2015 17:16
YouTube Gaming nie jest rajem dla grających na żywo. Lepiej pozostać przy Twitchu
1779V

YouTube Gaming nie jest rajem dla grających na żywo. Lepiej pozostać przy Twitchu

"Twitch może drżeć ze strachu" napisał wczoraj Zax. Niestety póki co drżą jedynie streamerzy, którzy obawiają się, że ich konta zostaną zawieszone.

Okazuje się, że program ochrony autorów sięga swoimi mackami również do YouTube Gaming i jest równie niekorzystny dla osób chcących pokazywać gry na żywo. Przypominamy, że skrypt Contend ID wyszukuje chronione prawami autorskimi elementy filmików i zdejmuje takie nagranie z prośbą o usunięcie tego typu zawartości. Możne wtedy zastosować się do prośby, dzielić się zyskami z monetyzacji z autorem chronionej treści lub wejść w spór z YouTubem. Przegrana oznacza jednak ostrzeżenie, które zniknie dopiero po pół roku. Trzy ostrzeżenia skutkują usunięciem konta wraz ze wszystkimi subskrybentami.

Do tej pory wielokrotnie nadużywano tego systemu. Konami chciało chociażby zdjąć filmik użytkownika Super Bunnyhop, który strofował korporację za wyrzucenie Kojimy. Wracając jednak do samego YouTube Gaming okazuje się, że Content ID może zdjąć czyiś stream w trakcie jego trwania, jeżeli tylko wykryje materiał chroniony prawami autorskimi. 

Komentarze dotyczącego tego zapisu zaczynają zasypywać Twittera. Pojawiają się także pojedyncze głosy użytkowników twierdzących, że już spotkali się z taką sytuacją.

Dla porównania - konkurencyjny Twitch usuwa tego typu materiały znajdujące się w archiwum streamów, ale nie ingeruje w transmisje na żywo.

Chyba lepiej pozostać jednak przy Twitchu.

Źródło: http://kotaku.com/youtubes-approach-to-copyright-claims-could-scare-off-s-1726757133

Tagi: