Grzegorz Drabik Grzegorz Drabik 31.03.2010 20:24
DICE nie chce kasy za mapy
782V

DICE nie chce kasy za mapy

Czyżby dalszy ciąg wojenki podjazdowej popularnych shooterów? Tym razem padło na PR - deweloperzy Battlefield: Bad Company 2 stwierdzili, że nigdy nie będą żądać pieniędzy za nowe mapy do tej gry. A konkurencja - jak już wiemy - wręcz przeciwnie... xxxxx

 

Zaczęło się od małej, marketingowej potyczki przy zapowiedzi pakietów mapek. Potem pojawiła się złośliwostka, w postaci parodii filmu, którym swego czasu Infinity Ward ganiło graczy oraz zalew granatów w Modern Warfare 2. DICE miało na ową bolączkę własny punkt widzenia, a dodatkowo pomysł na własne wideo, zachwalające różnorodność rozgrywki w Bad Company 2. Filmy obejrzane i obśmiane, pakiety wyszły, gracze się cieszą i grają - a deweloperzy nadal sprzedają sobie pstryczki.

 

Tym razem - dzień po premierze paczek z mapami do obu gier - ciekawe słowa padły z ust Patricka Bacha, producenta Battlefield: Bad Company 2. W wywiadzie dla Xbox 360 Magazine stwierdził on: "Nigdy nie będziemy żądać opłat za mapy do naszych gier i nalegaliśmy na takie podejście w rozmowach z EA, jako kluczowe dla utrzymania zdrowej społeczności ludzi grających ze sobą". Bach wspomniał również, że DICE zaplanowane ma olbrzymie ilości dodatków do swej produkcji, do wypuszczenia w przyszłości - o czym możecie przekonać się sami, zaglądając do sklepiku w menu BBC2 (poza nadchodzącymi nowościami, jest jeszcze wiele tajnych, nieopisanych slotów). Na koniec  żartobliwie dodał: "Należymy co prawda do EA, ale wciąż jesteśmy DICE..."

 

Biorąc pod uwagę liczne doświadczenia z przeszłości - np. z CoD: Modern Warfare, World at War czy Halo 3 - ciężko nie przyznać mu racji. Nic tak nie rozwala społeczności, nie "segreguje" graczy, jak podział na "lepszych i gorszych", "bogatszych i biedniejszych" - tych z płatnymi mapami i tych bez mapek (których nie kupują choćby w imię zasady "nie płacę za DLC").

Podejście DICE jest na pewno zdrowsze - nawet mimo ich pomysłów z dodatkowym arsenałem w Edycji Limitowanej czy dla weteranów serii, takie bonusy mają de facto nikły wpływ na potyczki i łączenie (lub nie) graczy ze sobą. Kompletnym strzałem w kolano (i policzkiem dla fanów) jest natomiast wypuszczenie przez Infinity Ward "Stimulus Package" za 1200 MSP, które... nie działa już na starcie. Abstrahując od faktu, że z pięciu map w zestawie, dwie to odświeżone starocie z CoD: MW. Jest też druga strona medalu - wczorajszy VIP Map Pack 2 od DICE nie zawierał żadnych nowych map, a jedynie dorzucał inne wariacje trybów do 2 map już znanych. Pokręcone to wszystko...

 

A jakie jest Wasze zdanie w tej kwestii? Wolelibyście bulić kasę za coś "średnio nowego", czy dostawać wariacje i liftingi za darmo?

Tagi: battlefield bad company 2 DICE dlc