Polski film krótkometrażowy inspirowany Falloutem

Wideo
1113V
Polski film krótkometrażowy inspirowany Falloutem
Bartosz Dawidowski | 26.07.2010, 00:29

Czy bez kamery filmowej, bez profesjonalnego studia, oświetlenia i aktorów można stworzyć film krótkometrażowy, który zainteresuje fanów Fallouta? Jakub Szczygielski pokazał, że jest to możliwe!

Czy bez kamery filmowej, bez profesjonalnego studia, oświetlenia i aktorów można stworzyć film krótkometrażowy, który zainteresuje fanów Fallouta? Jakub Szczygielski pokazał, że jest to możliwe!xxxxx


Wierzę, że gry są czymś więcej, niż tylko zabawką na kilka chwil. Cyfrowa rozrywka potrafi inspirować. Kto czyta moje teksty w Kąciku RPG w PSX Extreme, ten na pewno kojarzy "Opowieści z Pustkowi". W serii tych artykułów starałem się oddać sprawiedliwość wirtualnemu środowisku Fallouta 3; podkreślić prawdziwy ogrom smaczków, aluzji popkulturowych i intrygujących sytuacji, które wtłoczył w niego deweloper. Jednym z czytelników "Opowieści z Pustkowi" był Jakub Szczygielski, który na tyle mocno zainspirował się uniwersum Fallouta, że zapragnął wykorzystać motywy z gry w filmie krótkometrażowym. Wczoraj dostałem od Jakuba mail o następującej treści:

"Zapewne oczekujesz niecierpliwie na New Vegas (podobnie jak ja). Mam coś co umili Ci ten gorący, letni czas. W ciągu ostatnich 11 dni stworzyłem amatorski, krótkometrażowy film w klimacie "postapo". Mam nadzieję, że Ci się spodoba, wszak pamiętam Twoje poparcie dla wzruszających motywów Fallouta 3. Jakość może nie zachwyca (Youtube), ale jestem pewien że filmu zrealizowanego w takiej konwencji jeszcze nie widziałeś".

Cały film powstał przy użyciu taniego aparatu fotograficznego, z fabrycznym mikrofonem. Budżet tej produkcji? Kilkadziesiąt złotych. Nic to! Jakub pokazał, że świat należy do ludzi odważnych i pasjonatów. Jest to wszystko amatorskie, gra aktorska i dialogi są kiepskie, scenariusz może trochę ckliwy, ale mimo wszystko udało się w tym krótkim metrażu oddać klimat falloutowych "Pustkowi"!



"Nowy Świat"

 

 

 

 

 

 



Po obejrzeniu filmu zapraszam do przeczytania komentarza od reżysera, w którym można się m.in. dowiedzieć co nieco o technicznych aspektach tej produkcji.


"11 dni. W tym 7 na zdjęcia. Tyle czasu zajęło mi zrobienie filmu, o którym myślałem już od dawna. Podczas roku szkolnego nasunęła mi się wizja filmu o dwóch ludziach, którzy całe życie siedzą w schronie, zniszczony świat obserwując jedynie przez szybę (tak, to dlatego pierwsze ujęcie filmu wygląda w ten sposób), rozmawiając o byle czym, zastanawiając się czy nie wyjść na powierzchnię. W końcu wychodzą i wszystko okazuje się jedynie namalowaną planszą, czymś co było im wmawiane od dzieciństwa. Świat kręci się dalej. To był pierwszy świadomy plan wykorzystania green screena w realiach fallouta. Niewykluczone, że kiedyś ten plan zrealizuję. W każdym bądź razie pomysł ten ewoluował. W wyobraźni stawiałem coraz to śmielsze kroki, analizując co jest możliwe do wykonania, a czego nie jestem w stanie zrobić.

 

Czas mijał, ja wykonałem parę odcinków absurdalnej komedii "Szpital", która ciągnie się za mną od klasy trzeciej gimnazjum. Nadszedł listopad, wybrałem się ze (wtedy jeszcze nieswoją) dziewczyną do kina na 2012. Stało się to bodźcem do mojego głębszego rozważenia realizacji filmu w wirtualnym środowisku. Przez chwilę nawet sam usiłowałem coś stworzyć w 3d Wink. Nadeszło Boże Narodzenie i Iza (pozdrowienia, skarbie) podarowała mi green screena w prezencie. Yeah! - 2,75 na 5 metrów. To daje możliwości. Ale cóż poradzić - zima sroga, nie było miejsca odpowiednio ciepłego aby prowadzić eksperymenty.

Następne kilka miesięcy upłynęło na słodkim opierniczaniu się w oczekiwaniu na koniec roku szkolnego. Wizja filmu gdzieś w głębi głowy się przewalała i zmieniała, co było raczej dziełem podświadomości. W końcu wakacje. A ponieważ naszła mnie faza na Greenday'a, zająłem się słuchaniem musicalowej wersji American Idiot. I nagle utwór Last Night on Earth. Obraz pary na pustkowiach, która wie że niebawem umrze, a jednocześnie zamierzająca cieszyć się tymi ostatnimi chwilami stanęła mi w głowie jasno i wyraźnie. Zaczęły przychodzić do głowy pomysły. Wspomnienia pary szkieletów w jednym z domów z Fallout 3 oraz finalne ujęcie filmu "Ostatni brzeg" przemieszały się z osobistymi odczuciami i fascynacją klimatem "postapo". Zainteresowanie tym wszystkim, co wymieniłem nagle mogło się zmieścić w jednym dziele. To nic że dysponuję jedynie aparatem cyfrowym i statywem (no dobra, kamerą też, ale nie chciało mi się męczyć z przerzucaniem z taśmy Tongue). Ponieważ próby z kluczowaniem przeprowadzałem już od dawna na białych tłach, wiedziałem czym to się je. Przejrzałem amatorskie filmy na YouTube. Z zadowoleniem stwierdziłem że mój pomysł jest oryginalny i ma szansę się spodobać.

 

Oryginalność. No właśnie! Postanowiłem odbiec od ustalonych kanonów w amatorskich filmach postapo. Na wstępie odrzuciłem więc strzelaniny, przeklinanie, grupy najemników oraz bloki z graffiti. Umieściłem za to w planie atmosferę używania prostych sprzętów, podkreślenie scen odpowiednią muzyką, oraz nacisk na wątek psychologiczno-romantyczny. Tym, czego najbardziej należy żałować jest to, że nie powstał żaden pisany scenariusz. Jedyne co pisałem, to ujęcia i rodzaje planów nagrywanych w green screenie. Było to niezbędne, gdyż potem musiałem odpalić grę i nagrać ujęcia pod odpowiednim kątem. Do wad niewątpliwie należy też zaliczyć moją grę aktorską oraz złe oświetlenie green screena. Rzecz wyglądała tak, że postawiliśmy na naturę, tzn. na promienie słoneczne. Wiązało się to z cieniami i dlatego czasem aktorzy są "przezroczyści" (widać to zwłaszcza na wideo lepszej jakości).

Jakub Szczygielski"



Macie podobne dzieła? A może rysujecie, wyszywacie, bawicie się w cosplay? Piszcie do mnie - miejsca na PPE starczy dla wszystkich kreatywnych graczy!
 

Czy levelomania jest dobrym pomysłem?

Tak
78%
Nie
78%
Nie mam zdania
78%
Pokaż wyniki Głosów: 78
Źródło: własne

Komentarze (54)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper