Kezsuicpok
Skoro już schodzę w dół z każdą kolejną recenzją, pora na trzecią. Jak się domyślacie - pozycji gorszej od tamtych.
Choć, przyznaję już teraz, sam koncept My Step-Motherand Step-Sisters* Aren't Wicked całkiem mi się spodobał. Przynajmniej na początku.
*W zasadzie, powinno być "half-sisters", bo jednak mają wspólnego ojca :D.

Znany motyw
Sama oś fabuły kręci się wokół tego, co można wyczytać z tytułu. Oto protagonistka, nastolatka imieniem Miya całe swoje dotychczasowe życie spędziła w slumsach, ciężko pracując. Jej matka, była kochanka głowy bogatego rodu Konokura, nagle umiera. Więc dziewczyna zostaje zabrana do ponurego dworu swojej rodziny ze strony ojca. Tam poznaje swoją zimną macochę, Teru, i dwie przyszywane siostry: (w kolejności starszeństwa) Arisę i Marikę. I już na wstępie usłyszała, że śmierdzi...
Jak domyślacie się z tytułu serialu, cała trójka okazuje się być bardzo miła dla Miyi. Mają jedynie poważny problem z jasnym wyrażeniem swoich myśli - które Miya odczytuje dość dosłownie (trudno się dziwić). Problem w tym, że na tym opiera się praktycznie CAŁY serial. Niezależnie od tego czy obserwujemy jak Miya dostosowuje się do nowego domu czy trafia do szkoły - wszędzie jest to samo.
I tu jest właściwie największy problem serialu. Do tego, o ile początkowo ogląda się to nieźle (szczególnie powtarzający się gag z Teru wbijająca do pokoju ze słowami "Wy trzy!" (Omaitachi?), na co reakcją sióstr jest "Oka-sama, Mama, Mommy"), tak w pewnym momencie zaczyna to zwyczajnie męczyć. Do tego stopnia, że przedostatni odcinek ledwie zmęczyłem, bo miałem dość. Szczególnie, że słodycz z ekranu wylewa się miejscami zbyt dużymi strumieniami.
Znany motyw
Miałem jednak z tym anime jeszcze jeden problem - absolutny brak jakiejś choćby drobnej dramy. Wszyscy, którzy wydają się być "źli" lub wredni, okazują się być dobrzy i szlachetni. Absolutnie WSZYSCY! I tylko przez moment miałem nadzieję na coś - podejrzane zachowanie babci protagonistki w bodaj drugim odcinku dawało nadzieję. Ale nic z tego nie wyszło. Szkoda.
Inna sprawa, że w serialu pojawiają się wyłącznie kobiety. Za wyjątkiem ogrodnika, nie ma tu żadnego przedstawiciela drugiej płci. Nawet ojciec sióstr jest nieznany z wyglądu - jedynie kilka razy ktoś o nim wspomina. Trochę to dziwne i, moim zdaniem, bez większego sensu.
Żeby jednak tylko nie narzekać, napiszę kilka pozytywów. Na pewno najważniejsze jest, że to anime można obejrzeć za darmo i legalnie na YouTube. Super sprawa :). Podobała mi się też oprawa audiowizualna. Rzadko o tym piszę, ale kontrast między wyglądem i głosem Teru a jej bardzo ciepłym usposobieniem, zasługuje na docenienie.
I tu pojawia się problem z oceną - serial był miłym średniakiem przez mniej-wiecej połowę odcinków. Potem jego powtarzany w kółko motyw zwyczajnie zaczynał męczyć. A na koniec - miałem dość. Szczególnie, że zbyt dużo słodyczy potrafi zemdlić.