Zrezygnowałem z Game Passa
Stało się.
Zrezygnowałem z XGP.
Ale nie dlatego, jak niektórzy myślą lub by chcieli.
Powód jest bardziej przyziemny.
Game Pass towarzyszył mi do ostatniej podwyżki w najwyższym pakiecie od momentu zakupu XSS, czyli lata 2021. Opłacany miesiąc w miesiąc abonament, przyniósł mi wiele radości i nieprzespanych nocy na rzecz gierek. Między czasie kupowałem co raz to kolejne gry, bo tanio, bo na promocji, bo tak, a czemu nie, tej nie mam itd. Obecnie moja biblioteka na samym klocku w ciągu tych 5 lat z 0 zamieniła się na 261 sztuk. 261 gier, z których przeszedłem raptem kilka, bo resztę przechodziłem w XGP.
XGP wywoływał na mnie pozytywną presję na zasadzie "graj w grę bo w końcu zniknie". Ta metoda działa(ła) szczególnie na początku. Potem człowiek przywykł, a gry zaczęły znikać. Przez ostatnie kilka tygodni natomiast zauważyłem, że płacę za XGP bez powodu. Mianowicie nie gram w nic co tam jest. Nie dlatego, że nie ma w co tam grać, bo jest aż za dużo. Po prostu zacząłem nadganiać moje własne gry - w tym wypadku, ukończone godzinę temu FFXVI. Z XGP uruchamiałem tylko jakiś tytuł na 15 minut, by wpadły punkty. Cholera przecież to nie ma sensu. Punkty są spoko, ale płacić ponad 10 funtów miesięcznie by uzbierać punktów na 2? To się nie kalkuluje, chyba, że rzeczywiście grasz w te gry. Wszedłem więc w menu i wyłączyłem odnawianie subskrypcji na dwa dni przed jej odnowieniem. Z dysku poleciał cały szajs z XGP, żeby nie bolało i zaczynam redukować kupke. Może do emerytury się wyrobię, bo mam pewno drugie tyle na inne konsole xD, a nowe gry jakoś nie chcą przestać wychodzić. Nadal uważam, że Game Pass to spoko opcja. Dzięki niemu zaoszczędziłem jednak kupę kasy na gry, których w normalnych warunkach bym nie kupił, bo by mi było zwyczajnie szkoda kasy. Jednak w tym momencie jest mi on zupełnie zbędny, bo chcę nadgonić kilka obszernych tytułów i nie mam powodu do tego, by się specjalnie innymi tytułami rozkojażyć.
Nie płacz panie Nutella, kiedyś wrócę.