Przegląd Eroge [+18] #59 Daiakuji [Strategia, RPG]

BLOG
14V
user-88981 main blog image
kajtji | Dzisiaj, 20:52
Poniżej znajduje się treść dodana przez czytelnika PPE.pl w formie bloga.

Blog dla dorosłych.

Tytuł: Daiakuji - 大悪司 (google mówi, że się to tłumaczy na "Wielki Zły Pan"
Producent: Alicesoft
Wydawca: Alice soft
Gdzie kupić: DLSite (wymaga VPN oraz zakupu punktów)
Angielskie tłumaczenie fanowski znajdziecie na vndb.
Wstęp:
 Siema. Pamiętacie Sengoku Rance? No, to Daiakuji to gra tych samych twórców, a do tego z tego samego gatunku, założenia podobne, choć różnic dość sporo. W każdym razie, jako, że tytuły tego studia bardzo lubię (do tego stopnia, że to przez nich w ogóle ta seria blogowa powstała), to od razu jak tylko angielskie tłumaczenie wyszło, to... Poczekałem z miesiąc i dopiero zagrałem. Nie wiem czemu, ale jakoś nie miałem ochoty, ale jak już grę odpaliłem, to wsiąkłem.

 Fabuła:

 Yamamoto Akuji wraca z wojny między jego ojczyzną, Nihon, a krajem władanym przez kobiety, Wimean, gdzie to mężczyźni traktowani są z pogardą. Niestety, wojnę przegrali, więc szybko po powrocie okazuje się, że nic już nie jest takie jak dawniej. Z dziedzica wielkiego rodu stał się nikim, został wyrzucony z własnego domu, ale całe szczęście został znaleziony przez trzy dziewczyny, który mocno go pobiły, ten jednak użył swojej mocy gwałtownych argumentów i teraz został szefem małej organizacji zwalczającej przestępczość, ale jemu to nie wystarczy, bo jest ambitny. 

Gameplay:

 Celem gry jest podbicie całej Osaki. Fabularnie, gra jest niezwykle nieliniowa, zależnie od tego w jakiej kolejności podbijemy tereny, jak szybko to zrobimy lub jakie postaci zwerbujemy w swe szeregi, gra może wyglądać kompletnie inaczej, choć oczywiście jest tu parę punktów bardzo do siebie podobnych, ale po kolei.

 W grze zdobywamy różne obszary miasta, aby to robić, oczywiście potrzebna nam jest armia. Zwolenników werbujemy na parę sposobów, są od tego specjalne aktywności i eventy, które pozwolą zdobyć nam zwykłych lub niezwykłych pomagierów, ale główną mechaniką w grze jest łapanie wrogów i jest to też rzecz najtrudniejsza. Aby kogoś złapać, musimy go najpierw pobić (takie pokemony dla dorosłych), problem jest taki, że jak przesadzimy, to możemy zabić (realistycznie). Taki złapany typek trafia do więzienia i, jak ma szczęście, zostaje przekonany do zostania naszym sługusem, lub jak ma pecha (tzn. urodził się kobietą) do gry wchodzą argumenty bardziej gwałtowne (choć perswadować z nimi też można).

 Tu uwaga, mi udało się dokonać strasznego błędu, chyba największego w moim życiu. Otóż, ożeniłem się, a żonka wymagająca, kazała mi zaprzestać zbyt bliskich kontaktów z innymi kobietami, więc teraz siedzę sam w domu. Dobra, wracając do gry. Jest tu parę kandydatek na żonę, a pierwsza z nich (event sam się aktywuje) wymaga od nas zaprzestania zbyt mocnych działań na innych babeczkach, co blokuje nam możliwość rekrutacji paru postaci, ale co najgorsze, blokuje nam sporą część zarobku (z tzw. burdeli). Więc uważajcie z kim się wiążecie panowie.

 Szczerze czuję, że taki suchy opis gry jest dosyć nudny, to się streszczę. Są dzielnice, podbijamy je, mamy swoich ludzi, musimy o nich jakoś tam dbać, aby nas nie zostawili, tych ludków musimy przydzielać do różnych dzielnic, aby te nie popadały w nieład. Gra polega na podbijaniu kolejnych obszarów, zbieraniu coraz to większej ilości towarzyszy i mamony (jest ona wymagana, aby w ogóle z kimś walczyć).

 W walce zawsze bierze max 6 vs 6 postaci, każda ma limitowaną ilość ruchów, a same potyczki mają limit tur (max to chyba 6), więc są dosyć szybkie. Prosta i fajna walka, pokonać wroga jest łatwo, ale to dobrze dobrać  team, aby udało nam się złapać interesujące nas jednostki wroga, to prawdziwe wyzwanie. Oczywiście jest tu też prosty system levelowania. Gra w ogóle ma wbudowaną instrukcję, którą lepiej przed rozpoczęciem gry przeczytać.

 No, to chyba dość podstaw.

 Powiem szczerze, że gra zaskoczyła mnie ilością postaci, bo jest ich doprawdy ogrom i są dosyć pomysłowe. Oczywiście ikoną gry jest Sacchan (Takega Satsu), ciotka Akujiego (które jest od niego młodsza), lubię ją bardzo, a zwłaszcza to, jak jej z oczu patrzy, groźna jest. Mamy też biedną dziewczynę, która w wyniku rasistowskich prześladowań zaczęła przebierać się w różne kostiumy, aż skończyła jako furras. Jest jeszcze jakiś prastary android, który jako paliwo wykorzystuje spermę. Generalnie VNDB podaje, że jest tutaj 98 różnych postaci i to by się zgadzało. Każda postać wygląda unikatowo, ma jakiś swój charakter i historię, a także swoje pięć minut... I niestety, jest to często tylko pięc minut, ale nie szkodzi.

 I mało tego, nie dość, że gra jest nieliniowa, to jeszcze po przejściu jej dostajemy dodatkowe postacie i eventy... A potem jeszcze dodatkowe rzeczy. Tak, gra ma ogrom zawartości dla fanów replayowania (w tym wielki minus, z tego co wiem, aby romansować z naszą ciocią Satsu musimy przejść grę biorąc za żonę każdą z innych możliwych kandydatek... Tak swoją drogą, to przez mój pierwszy fatalny wybór żony musiałem zacząć grę jeszcze raz (to, że przez moje głupie decyzje na Osakę zrzucili atomówkę i przegrałem, to już inna sprawa), więc moją drugą żoną została... Nie powiem wam hihi.

 A wiecie, że Sengoku Rance wychodzi za niedługo na Steam, chyba za miesiąc gdzieś? Wielce istotna informacja.

Ciekawostka:

 Ta gra miała hanime adaptacje, która leciała w hiszpańskiej telewizji LaSexta w 2006. Leciała na pewno (widziałem kilka źródeł), ale nie wiem ile prawdy jest w tym, że mieli jako prima aprillis wyemitować tylko ostatni odcinek, ale oglądalność była tak wysoka, a listów od fanów tyle, że potem wyemitowali całość.

 Sekcja tego co tygrysku lubią najbardziej:
 Scen jest ogrom i chyba każda postać kobieca ma przynajmniej jedną. Czasem odblokować je jest trudno, a czasem łatwo. Generalnie były napisane nie najgorzej, ale tylko parę mi się bardzo podobało. No cóż, tyle lat już w takie gry gram, że coraz trudniej jest mnie zadowolić. Stałem się prawdziwym koneserem, a może raczej... konim serem... Sam nie wiem o co mi teraz chodzi. W każdym razie fajnie i różnorodnie.

Podsumowanie:
 Super giera, warto, polecam. Nie wiem co tu dalej napisać. Wrzucam tego bloga i wracam do długiej przerwy, przy dobrych wiatrach dostaniecie jeszcze jednego w tym roku. Buziaczki :*

Kącik zboczeń z tematu:
 Co by wam tu... O, Ranma 1/2 mangę skończyłem niedawno, bo wyszedł ostatni tom po polsku, końcówka średnio mi się podobało, ale ogólnie przez większość czasu bardzo dobra manga, jedna z moich ulubionych.... Za to do moich ulubionych na pewno nie należy Pandora Hearts, chyba jedyna manga z oceną na MAL na poziomie 8.5/10 (wysoka), która mi tak nie siadła, że przez 12 tomów (z chyba 24), ani trochę mi się nie podobała i przestałem czytać. Początek strasznie chaotyczny, a potem nie było wiele lepiej.

 Zacząłem też czytać mangi po angielsku, ale chyba przestanę, bo finansowo się po nich nie podniosę, a w ogóle to jestem zawiedziony tym, jak potworną mają jakość druku (ale nie wszystkie). Czytałem sobie Cardcaptor Sakura: Clear Cards (początek fajny, ale od połowy takie sobie) i mając te tomy obok polskiego wydania oryginału, to wyglądają one jak tani bootleg, no kogoś pogrzało (jeszcze są z 2-3x droższe). Za to bardzo podobała mi się taka niepozorna ecchi manga Yokai Girls, bo było dużo cycoszków, majteczek i ładnych panienek hehe. Z anime, to sobie w końcu obejrzałem Rewolucjonistkę Utene (ale do połowy), jestem na bierząco z anime o najlepszym tytule czyli 100 dziewczyn, które bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo cię kochają i Kaiju Girl Calmaranazi coś tam, bardzo lubię.

 A z gier, to sobie wróciłem do DOOMa, tego oryginalnego, bo dawno nie grałem, a na Steam od paru lat jest ten remaster, w którego nigdy nie grałem, a on fajnowy jest, bo ma masę zawartości (i to za darmo mi dali). Powoli robię też postępy z serią Legend of Heroes: Trails, tzn. skończyłem trójkę, i zostało mi z 10gier (chyba, nie liczę rimejków). Eee, dobra, lanie wody dostateczne, mam tu ponad 1100 słów. To nara.

Oceń bloga:
1

Komentarze (2)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper