Przegląd Eroge #57 Niplheim's Hunter - Branded Azel [+18]

BLOG
10V
user-88981 main blog image
kajtji | Dzisiaj, 12:43
Poniżej znajduje się treść dodana przez czytelnika PPE.pl w formie bloga.

18+

Tytuł: Niplheim's Hunter - Branded Azel
Wydawca: Kagura Games
Producent: Black Train
Gdzie kupić: Kagura games, Steam, GOG (steam i gog ma zawartość 18+ w darmowym DLC)
Wstęp:
 Zastanawialiście się kiedyś, czy czytają czyjś komentarz, blog, artykuł czy cokolwiek w internecie, osoba, która to pisała była zdrowa na umyśle? Albo trzeźwa? Tu się zastanawiać nie musicie, właśnie piję sobie piwko. Na jednym się dziś nie skończy. W każdym razie, wielokrotnie już to mówiłem, ale mam mieszane odczucia odnośnie wydawcy, jakim jest Kagura Games. Są oni jak pudełko czekoladek, a może raczej rybak łowiący ryby na bagnach, do których to wylewane są wszelakie zanieczyszczenia. Może jakaś rybka mu się trafi, ale aż strach taką zjeść czy nawet dotknąć. Z Kagura Games zaś sprawa wygląda tak, że w sumie oni wydają co popadnie. Mają gry, które są tylko i wyłącznie miernymi hentajcami... albo jedną z moich ulubionych gier roku 2023 czyli Demons Roots lub też przeurocze i przezabawne Living With Sister, w które to uwielbiam zagrywaś się wraz z moją młodszą siostrzyczką, choć czasami dziwnie się na mnie patrzy podczas rozgrywki.

 Tak więc grałem w sporo tytułów Kagura Games, ale z nich wszystkim o bardzo małej ilości mam cokolwiek do powiedzenia. Jako, że ostatnio obiecałem wam, że weekend będzie następny blog, to teraz postanowiłem coś na szybko sklecić. Opiszę wam tu więc parę tytułów, w sumie trochę losowo wybrałem te, o których jeszze cokolwiek pamiętam. Nie bardzo zależy mi na tych grach, więc mogę być tu trochę nierzetelny, w sensie pisać bzdury.

 Fabuła:

Historia w tej grze jest wyjątkowa, zwłaszcza, jak na standardy eroge. Otóż główna bohaterka jest poszukiwaczką przygód, ale nie taką zwyczajną. Otóż w przeszłości została zaatakowana przez potwora i przeklęta. Naznaczona znamieniem, które sprawia, że jest ona niezwykle napalona... Teraz przewieża świat, aby zabić tego potwora i ściągnąć z siebie klątwę... A my zaś wcielamy się w kowala (blacksmith po angielsku, to ważne do tego co zaraz powiem)... znaczy, w sumie to nie, możemy go nazwać, ale całą grę gramy dziewoją. Długo myślałem nad imieniem dla postaci, chciałem go nazwać tak, aby pasowało to do jego slachetnego fachu. Początkowo natchniony grą Kingdom Come, chciałem nazwać go "Henryk", ale stwierdziłem, że słowiańskei imię nie pasuje do gry z azji. Tak więc nazwałem go N****r :)

 Azel dowiaduje się, że bestia której szuka, może znajdować się w okolicach pewnej mieściny, do której to oczywiście wyrusza. Nie pamiętam już nic więcej z tej fabuły, poza zakończeniem. Jakieś postacie się tu pojawiały, ale to tyle. 

 Wspomniałem, że gra jest wyjątkowa fabularnie i nie skłamałem. Widzicie, z jakiegoś powodu eroge (głównie te robione przez jednego za... a może raczej napaleńca) mają często bardzo podobny schemat. Są to gry fantasy, często proste RPG, robione (oczywiście) w RPG Makerze, gdzie to nieświadoma niewiasta trafia do miasta z różnymi dziwnymi zwyczajami i wraz z postępem gry, coraz bardziej się ta kobitka stacza, aż z przykładnej panny stanie się wiecznie napaloną ladacznicą (w sumie znam takich gier na tyle, że mogę zrobić z tego Top 10 xd, znaczy mógłbym, gdybym je pamiętał). W tej grze jest inaczej, ladacznicą jest się od początku. To w sumie tyle.

Gameplay:

 W gildi poszukiwaczy przygód dostajemy questy, które mamy wykonywać, jak je zrobimy, to fabuła pójdzie dalej. Większość z nich polega na zbieraniu czegoś lub zabici, też czegoś. Walka to prosta turówka, jest system rozwoju postaci i mamy tu nawet jakieś atrybuty, ale ja ładując wszystko w siłę nie miałem problemem z przejściem gry... W sumie w większości gier ładuję tylko w siłę i jakoś sobie daję radę. Trochę mam z tym problem, wiecie z RPG, które niby udają mocno skomplikowane, ale jak jak się dowie jak działają, to już problemów nie ma i wystarczy rozwijać jedną czy dwie statystyki. 

 Wiecie, w RPG powinno się odgrywać rolę, więc można w takim Fallout 1/2 stworzyć np. postać handlarza hazardzisty, który niezbyt robi sobie z walką, ale za to ma gadane, więc z wielu konfliktów może się wykaraskać przy pomocy swego języka. Problem pojawia się, gdy gra niezbyt jest do tego przystosowana. Myślę, że najlepiej robiło to Arcanum, jak w tę grę grałem, to właśnie tego typu postać zrobiłem. Gościu miał niezłą retorykę, ale walczył tak słabo, że miecz mu z ręki mógł wypaść, jednak w późniejszym etapie, mogłem dzięki temu mieć chyba aż 6 towarzyszy... A co zabawne, w grze było jeszcze dodatkowo trzech kompanów, którzy byli zbugowani i nie wliczali się do limitu naszej drużyny. Był to chyba jakiś czarodziej, król krasnoludów i pies. Z 8 lat nie grałem w Arcanum, to była jedna z najbardziej wciągających gier w jakie kiedykolwiek grałem, ale nie chcę do niej wracać. Ja mam trochę tak, że wolę rzeczy wspominać, trochę boję się, że wrócę do mojej ukochanej gry tylko po to, aby się rozczarować albo gorzej... Będę grę zbyt dobrze pamiętać. Grałem w kilka tytułów, które myślałem, że zapomniałem, a tu jednak je. Gram i na bierząco wszystko sobie przypominam, pamiętając każdy plottwist... no cóż. Ale myślę, że za kilka lat bez problemu będę mógł jeszcze raz zagrać w te najlepsze gry, Gothiczki, Wiedźminy czy najważniejsze, całą serię Rance.

 Trochę zboczyłem z tematu, zdaża się, zaraz otwieram drugie piwko.

 To ten, Niplheim's Hunter jest grą krótką, trwa jakieś 6godzin? Coś koło tego.

 Aspekty erotyczne:

  Sporo tu wiercenia (ang. screw)

 Lubię styl artystyczny tej gry, bo chyba nigdy nie widziałem czegoś podobnego. Chłopy wyglądają typowo, ale baby? One mają takie dziwne usta, dziwne nosy i dziwne oczy. Nie wiem jak to określić, ale mnie to trochę niepokoi, ale i mocno ciekawi. 

 Sceny seksu w tej grze są spoko, pod względem rysunków, to powiedziałbym no... Kaguro Gamesowa topka, czyli może nie wysoko, ale całkiem spoko. Problem mam taki, że są one całkiem... standardowe. W tej grze mocno opierają się na różnych kostiumach i no, nie jestem targetem czegoś takiego... a przynajmniej kiedy te kostiumy, to standard eroge. Jest króliczek, jest jakaś krówka, zbroja bikini i coś tam jeszcze były. Niewiele tych kostiumów jest. Większość scen, to też zwykły seks, było chyba coś typu ssanie mleczka z cycuszków (była w stroju krowy, który magicznie sprawia, że produkuje mleko pomimo nie bycia w ciąży). Ale ogólnie nie ma tu nic ekstremal... A dobra, podczas walki, jak używa się skilli, to wzrasta jej "napalenie" i mogą ją... bliżej poznać wszelakie potwory. Ale to standard w RPG makerowych eroge, więc no.

 Powiem wam prawdę, ten blog napisałem rok temu, ale publikuję go teraz. Nie pamiętam z tej gry na tyle wiele, aby cokolwiek dopisać. Macie więc ten ochłap.

zboczenie z tematu:
 A oto kącik do wydłużania bloga, gdzie leję wodę, aby wydawał się dłuższy (może i ten blog jest krótki, ale śmierdzi jak duży). To ten, na szybko co ostatnio grałem:
- Xenoblade Chronicles 2 - parę blogów temu narzekałem, ale ostatecznie skończyłem grę i mi się podobała, wada to trochę taka, że na moje walce zbyt długo zajmuje, aby stawała się jakimkolwiek wyzwaniem i w ogóle była przyjemna, ale tak to spox.
- Lolipop Chainsaw RePOP - wiedzieliście, że ta gra na PC jest na DLSite? Ciekawe. W każdym razie spoko gra, fajna sieczka z pokręconą fabułą, ale jakie to krótkie.
- Mullet Mad Jack - cudowny FPS, krótki, ale cudowny. Szybka gra, gdzie pędzisz przed siebie, zabijasz wrogów (bo tu masz 10sekund życia i musisz zabijać, aby dostać dopaminę inaczej umrzesz)
- Mohrta - atmosfera, muzyka, projekt lokacji - cudo, gameplay - co najwyżej poprawny, a szkoda
- Shantae: Risky's Revange - grałem w większość Shantae na PC, to jakoś ominąłem i szczerze... No, taka tam gra krótka 4h mi chyba zajęła, spoko jest, ale nie ma tego uroku co Pirate's Curse (topka serii jak coś, przynajmniej w to jedno zagrajcie), ale chyba wolę to od Half-Genie Hero. Fajna seria w każdym razie, sprawdźcie.
 A teraz ogrywam Final Fantasy IV (3D Remake) i no... trójka mi bardziej odpowiadała pod względem gameplayu. Tu przynajmniej fabuła jest o wiele bardziej rozbudowana, ale wciąż to prostota. 
 Jeszcze sobie obejrzałem anime FLCL (fajne) i wróciłem do czytania mangi Kaguya-Sama: Miłość to wojna (jestem na 18 tomie z 28). To tyle, nara, może za tydzień dam wam coś co napiszę na bieżąco, a nie.

Oceń bloga:
1

Komentarze (0)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper