Blog użytkownika lechu

lechu lechu 06.03.2017, 15:08
Nintendo Switch - pierwsze wrażenia
1436V

Nintendo Switch - pierwsze wrażenia

Witam ponownie, miło mi wszystkich gościć w moich skromnych cyfrowych progach. Sam jestem zaskoczony obrotem sprawy, bo na bloga pisuję dość rzadko, żeby nie powiedzieć od święta. Tak się jednak złożyło że premiera najnowszej maszynki Nintendo stała się dobrym pretekstem aby się przełamać i w ciągu zaledwie dwóch tygodni popełnić drugi już poświęcony tej platformie tekst.

Poprzednim razem przedstawiłem Switcha jako pierwszą konsolę 9 generacji i ku mojemu sporemu zdziwieniu, mimo iż formalnie Switch spełnia wszelkie przesłanki ku temu aby za taką konsolę go uznać, wiele osób jest odmiennego zdania. Blisko połowa głosujących stwierdziła że Switch nie jest sprzętem nowej generacji. Ale zostawmy to teraz, bo nie o tym chciałem. Fakt jest taki że najnowsza zabawka Big N wreszcie wylądowała na rynku, a że ani sklep w którym sprzęt zamówiłem, ani kurier nie dali ciała, od piątku cieszę się nową platformą. Od razu nadmienię że mimo weekendu, nie byłem w stanie spędzić z nowym hardwarem tyle czasu ile bym chciał. Niestety, ale rodzinno-domowe obowiązki oraz nasilające się przeziębienie (a przecież jak wszyscy wiemy że przeziębiony facet to facet bliski stanu agonii) często brały górę. Mimo to, jakoś wieczorami udawało mi się wygospodarować przynajmniej te dwie-trzy godzinki.

 

Unboxing

Sorry folks, nie tym razem. Wiem że są ludzie którzy nowe zabawki potrafią rozpakowywać z takim pietyzmem że ociera się to o granicę sztuki. Ja jestem jednak człowiekiem prostej natury i dla mnie cały unboxing zamyka się w trzech prostych krokach - otwórz opakowanie, wyjmij zawartość, zamknij opakowanie. Tym samym, o ile tylko producent nie zadbał o jakieś dodatkowe zabezpieczenia tudzież wymyślne zamknięcia (jak np. Ci od batoników zawsze tak umieszczą napis "Tu otwórz", że znajduje go do góry nogami, będąc już gdzieś w połowie konsumpcji po wcześniejszej szamotaninie z opakowaniem), całość w normalnych warunkach trwa nie dłużej niż pół minuty. Tym razem trwało to nieznacznie dłużej z uwagi na dwuletnią latorośl która postanowiła asystować swojemu ojcu. Złapawszy się za jeden z Joy Conów zareagowała dopiero na po raz trzeci powtórzoną komendę "zostaw, Taty!". Tak, mam świadomość tego że siedząc nad pudełkiem najpewniej wyglądałem jak ten wygłodniały pies skulony nad kością i powarkujący na całe otoczenie.

Sama zawartość opakowania w zasadzie jest większości zainteresowanym znana więc nie ma się o czym specjalnie rozpisywać. Moduł bazowy zwany potocznie "tabletem", dwa Joy Cony, grip i nakładki na Joy Cony, stacja dokująca, zasilacz/ładowarka i kabel HDMI. Tu z miejsca w oczy rzuciły mi się dwie rzeczy warte odnotowania. Po pierwsze, Nintendo wyciąga dłoń do ekologów. W pudle nie znajdziemy bowiem takiej ilości makulatury jaka towarzyszyła 3DSowi bądź WiiU. Raptem dwie cienkie książeczki, sądząc po kolorze, najpewniej wykonane z przemielonego papieru toaletowego. Jedną z nich już i tak zdążyłem zgubić. Mam nadzieję że nie było w niej nic ważnego, ale jak przystało na prawdziwego faceta i tak NIGDY nie czytam instrukcji. Druga kwestia która rzuciła mi się w oczy to ładowarka/zasilacz. Miło że tym razem Nintendo zadbało o to aby każdy nabywca już na wejściu otrzymywał niezbędny komplet akcesoriów, a nie jak dotąd dopiero po przyjściu do domu orientował się że czegoś mu brakuje. Szkoda jedynie że Nintendo nie pokusiło się o dodanie ładowarki modułowej, tak aby tym samym kablem konsolę można od razu podpiąć do PC, powerbanka czy gniazdka w samochodzie. Być może do tego dojdą przy okazji premiery swojej następnej konsoli.

 

Wykonanie

Przyznaję bez bicia że nie mam najlepszego zdania nt. jakości wykonania konsol Nintendo. Pękające zawiasy był bolączką NDSa i z własnego doświadczenia wiem że nawet w 3DS XL, również są z tym problemy. W new 3DS chyba wreszcie to wyeliminowali, ale przy okazji zadbali o nowy ficzer - samoczynnie schodzącą powłokę którą pociągnięta jest cała zewnętrzna obudowa, co nie wygląda dobrze, zwłaszcza jeżeli ktoś tak jak ja zainwestował w edycję limitowaną konsoli. Jak na tym tle wypada Switch?

Na pierwszy rzut oka jest bardzo przyzwoicie, chociaż powiem szczerze że spodziewałem się nieco lepszej jakości materiału na Joy Conach. Tu zastosowano niezłej jakości, matowy plastik który nie zbiera odcisków palców i jest względnie miły w dotyku. Bezsprzecznie najsolidniejszym elementem całości jest jednostka bazowa, chociaż i tutaj nie ustrzeżono się drobnego nietaktu pod postacią nóżki spełniającej rolę stojaka i zaślepki portu kart microSD jednocześnie. Ta, dokładnie tak jak sie obawiałem, jest bardzo licha i sprawia wrażenie jakby przy mocniejszym szarpnięciu miała się wyłamać bądź wypaść. Do tego swoją funkcję jako stojak sprawuje w zasadzie tylko na twardym i równym podłożu. Kiedy próbowałem ustawić ekran Switcha na dywanie bądź sofie, "tablet" za każdym razem wywracał się. To co mnie ucieszyło z kolei, to szyny na których mocowane są kontrolery i to zarówno do jednostki głównej jak i do gripa. Są one bowiem wykonane z metalu co sprawia że konstrukcja ma realne szanse posłużyć trochę dłużej niż przez tydzień od zakończenia okresu gwarancyjnego. Całkiem dobrze w temacie wykonania wypada również grip na Joy Cony. Konstrukcja jest stosunkowo mała, ale po osadzeniu w niej Joy Conów, robi się z tego drobny ale elegancki gamepad, który w dłoni spisuje się lepiej niż się tego spodziewałem. Przed premierą Switcha obstawiałem że jednym z pierwszych akcesoriów jakie dokupię będzie Pro Controller. Teraz nie jestem już tego taki pewien. No chyba że konsolka dostanie jakieś ciekawe bijatyki - tu brak tradycyjnego krzyżaka może przesądzić o zakupie, w przeciwnym razie póki co odpuszczam ten temat.

Jeżeli chodzi o dock, to tutaj zastosowany materiał nie budzi już większego entuzjazmu. Zwykły, czarny, lekko chropowaty plastik z gumowymi, antypoślizgowymi podstawkami jest praktyczny i nie wygląda źle, ale też niczym szczególnym nie zachwyca. Brak jakiejkolwiek warstwy miększego materiału wewnątrz kieszeni w którą wsuwamy tablet pozwala jedynie przypuszczać że przy odrobinie nie uwagi użytkownika, pojawiąjce się rysy na wyświetlaczu bądź obudowie "tabletu" są tylko kwestią czasu, co zresztą zdają się już teraz potwierdzać niektóre krążące po sieci opinie. Najgorzej z całego zestawu wypadają natomiast nakładki na Joy Cony. Rozumiem że ich rola jest marginalna, mają bowiem stanowić jedynie dodatek nieznacznie powiększający powierzchnię malutkich gamepadów używanych jako odrębnych kontrolerów w lokalnym multi. Niemniej jednak jakość zastosowanego plastiku jest tutaj na prawdę niskich lotów i w mojej ocenie trochę odstaje do całości.

 

Ekran

Kwestia samego ekranu od począku nie wywoływała większych kontrowersji i słusznie. Nintendo wreszcie poszło z duchem czasu i zastosowało dobrej jakości wyświetlacz o sporej przekątnej i rozsądnym ppi. Tym sposobem jasność, kontrast, nasycenie barw czy kąrty widzenia na prawdę nie dają wielu powodów do narzekań. Owszem, są na rynku wyświetlacze o znacznie wyższej rozdzielczości, ale przy przekątnej 6,2", 720p to po prostu rozsądny kompromis. Większa rozdzielczość wyświetlacza nie tylko odbiła by się na cenie urządzenia, ale przede wszystkim wymusiła by generowanie wyższej rozdzielczości w grach, co z kolei przy już i tak wysokim poborze energii było by zabójcze dla tej platformy. Jeżeli już koniecznie miałbym się do czegoś przyczepić to najprędzej do sporych ramek okalających ekran urządzenia. Przy takich gabarytach, sądzę że producent spokojnie mógł się pokusić o upchnięcie tam wyświetlacza o przekątnej nawet 7".

 

System

Pierwsze uruchomienie konsoli przebiega bardzo sprawnie. Określamy nasze konto, wybieramy strefę czasową, łączymy się z siecią. Potem następuje krótki "torturial" (niby są obrazki, ale kto by to czytał...), konsolka zaciąga update, restartuje się i gotowe. Wszystko do kupy trwa raptem kilka minut co jest miłą odmianą bo pamiętam że przy WiiU (fakt, kupione trochę po premierze) wszystko trwało godzinę z okładem zanim mogłem zacząć faktyczną zabawę z pierwszymi grami. Sam OS Switcha jest bardzo minimalistyczny i to tak w formie jak i treści. Co do formy, faktycznie jest to zaleta gdyż wszystko jest eleganckie, proste i przejrzyste przez co nie wymaga "dokopywania się" do poszczególnych opcji. Jeżeli jednak chodzi o treści to ten minimalizm aż wieje z ekranu, bo chociaż mam świadomość tego że jest to konsola do gier, to jednak w dzisiejszych czasach brak takich, wydawało by się podstawowych, funkcji jak choćby przeglądarka www czy aplikacja do YouTube zwyczajnie dziwi. Nie wiem też dlaczego każdorazowe wejście do eShopu poprzedzane jest wymogiem podania hasła. 3DS i WiiU w tej kwestii nie były tak natrętne.

 

Juzabiliti czy jakoś tak

My tu sobie pierdu pierdu, a tymczasem wypadało by przejść do najważniejszego punktu programu, czyli jak nowa konsola sprawdza się w praniu? Chciałbym w tym momencie zakrzyknąć "Zajebiście" i piz#nąć drzwiami. Tyle że nie do końca tak jest. Podstawowym problemem Switcha jest to że konsola ta to swoisty Jack of all trades, master of none. Nintendo projektując Switcha chciało ugryźć obydwa sektory gamingowego poletka. Problem w tym że to co działa w segmencie handheldów nie zawsze działa w segmencie konsol stacjonarnych i vice wersal.

Ja osobiście Switcha postrzegam przede wszystkim jako handhelda i na tym polu sprawdza się dobrze, ale też nie idealnie. Dwa podstawowe zarzuty które teraz z perspektywy 2-3 dni obcowania z konsolą mogę potwierdzić, to rozmiary urządzenia oraz krótki czas pracy na baterii. Faktem jest że wszystkie urządzenia przenośne (bo nie dotyczy to jedynie konsol) od kilku lat wykazują wyraźną tendencję do rozrastania się. O ile takiego 3DSa, podobnie jak PSP od biedy można było jeszcze wsadzić do kieszeni, o tyle już 3DS XL i Vita raczej zajmowały miejsce w torbie bądź plecaku. Nie inaczej będzie ze Switchem. Konsola jako handheld jest po prostu ogromna, a trzymając ją w jednej dłoni mam wrażenie jakbym trzymał kawałek deski podłogowej. Tym samym już teraz wiem że w pewnych względach nie zastąpi mi ona ajFona na którym również zdarza mi się grywać. Może co najwyżej powalczyć z 3DSem lub Vitą o miejsce w torbie, tyle że torbę choć często, to jednak nie zawsze noszę ze sobą. Drugą bolączką o której pisałem jest stosunkowo krótki czas pracy na baterii. Moje testy mniej więcej pokrywają się z informacjami sprzed kilku dni. Zelda to ok 3 godziny zabawy, a to w mojej ocenie trochę mało jak na urządzenie przenośne. Sytuacji nie ratuje też dość długi, bo wynoszący ok 3 godziny, czas ładowania urządzenia. Owszem, można próbować ratować się powerbankiem, tyle że ten o ile noszę przy sobie, to robię to raczej z uwagi na telefon niż konsolę do gier.

W domu? Muszę przyznać że Switch w docku dość uroczo wygląda obok PS4 i WiiU, jest mały, drobny i niepozorny. Pytanie czy przypadkiem nie jest trochę za słaby? W temacie mocy na pewno plasuje się wyżej niż WiiU co z uwagi na formę urządzenia już samo w sobie robi wrażenie. Ale do PS4 jednak będzie mu trochę brakowało, a to z kolei odbije się na grach. Niezależnie od tego czy wydawcy pokroju Bethesdy, EA czy Ubi będą faktycznie wspierać nową maszynkę z Kioto, czy po roku-dwóch zwiną żagle, już teraz można być pewnym że części gier wychodzących na PS4/XO, Switch po prostu nie dostanie. Do tego dochodzi jeszcze zgoła inny aspekt. O ile ja tego problemu (przynajmniej na razie) nie mam, bo "mała" jest "za mała" a małżonka raczej nie grywa, a jeżeli już to na telefonie albo PC, o tyle problem ten mogą mieć osoby które grywają ze swoimi pociechami, rodzicami bądź drugimi połówkami. Bo co jeżeli chciałbyś wziąć ze sobą Switcha i ograć Zeldę na kilkudniowej delegacji? Zabierzesz dzieciom konsolę spod telewizora? Albo weźmiesz dzień wolny, bo słabiej się czujesz i chciałbyś w tym czasie coś popykać pod nieobecność domowników a tu się nagle okazuje że młody zabrał konsolę do szkoły żeby pokazać kolegom? A już nie daj Boże jak masz starszego brata... Handheld zawsze był postrzegany jako konsola niemal osobista, stacjonarka to najczęściej maszynka dla kilku domowników. Switch próbując być zarówno jednym jak i drugim łatwo może się stać kością niezgody.

No to może z kumplem, na ławce w parku? Pomijając już nawet tak przyziemne problemy jak realia wielu polskich miast i osiedli, gdzie dwa dzieciaki wychodząc ze Switchem na plac zabaw najpewniej wrócą bez niego bo akurat kilku karków stwierdzi że "im się bardziej przyda", to użyteczność tego trybu w mojej ocenie jest co najmniej dyskusyjna, a to z uwagi na gabaryty urządzenia. Malutkie Joy Cony jako mini-gamepady są dość niewygodne i osoby z większymi łapami raczej będą miały problem żeby zagrać, ale prawdziwe schody stanowić będzie ekran. 6,2" na split screenie sprawi że obaj gracze będą przepychali sie na ławce, próbując coś dojrzeć na wyświetlaczu.

Do tego dochodzi jeszcze kwestia zmiany formy. O ile przepięcie obrazu z "tabletu" na TV faktycznie odbywa się z automatu (o ile oczywiście wcześniej mamy włączony odpowiedni kanał HDMI, bo przecież defaultowo raczej nikt nie ma), o tyle wypinanie Joy Conów z "tabletu" nie jest już takie oczywiste. To co widzieliśmy na materiałach reklamowych to mrzonka. Po pierwsze, mechanizm nie jest tak wygodny i delikatny jak sugerują to materiały, po drugie, nawet gdyby był, najpewniej skończyło by się to tak jak na dobrze już znanym bo krążącym po sieci od kilku miesięcy gifie.

 

Moja ocena

Nie ukrywam że bardzo czekałem na tą konsolę. Nie ukrywam też że po styczniowej prezentacji nastąpiła chwila zwątpienia. Nie chodzi mi o sam sprzęt, bo ten w zasadzie od początku traktowałem jako konsolę przenośną i mimo że od czasu do czasu pewnie zagram też na TV, to w moich oczach Switch pozostanie handheldem. To z czym mam największy problem, w przypadku Switcha, to bardzo słaby startowy lineup. Zelda jest znakomita, to fakt i nawet nie chcę tutaj wchodzić w dyskusję na temat tego tytułu, bo można by o nim napisać wiele a nie czas i miejsce na to. Sęk w tym że poza znakomitą Zeldą, która jest przecież dostępna również na WiiU, Switch jest goły i wesoły. Zarówno w temacie gier, aplikacji jak i funkcjonalności. To, wraz z takimi brakami jak choćby nie możność przerzucenia zapisów stanów gier, sprawia że odnoszę wrażenie że Nintendo pospieszyło się, a konsola ta powinna wylądować na rynku nie prędzej niż za jakieś pół roku. Mam nadzieję że dochodzące stąd i owąd sygnały o takich czy innych problemach ze pierwszymi partiami Switcha są tylko burzą w szklance wody i są to jedynie marginalne przypadki. Chociaż trzeba mieć na uwadze że nie wszystko zagrało też jak należy. Ja sam o ile problemów z Joy Conami nie odnotowałem, to np. zauważyłem że bardzo słabo wypada wi-fi. Siedząc nie dalej jak dwa metry od routera mój Switch pokazuje ledwie jedną na trzy kreski zasięgu, podczas gdy telefon/Vita/3DS leżący obok ma "full". Ciekawe...

Mimo to cieszę się że już mam swojego Słicza, chociaż mam też świadomość że nim na dobre zastąpi mi Vitę bądź 3DSa, minie jeszcze trochę czasu. Nintendo rozdało karty, teraz czas na ruch developerów 3rd party. Zobaczymy jak będzie wyglądała sprzedaż nowej platformy, co przyniosą kolejne miesiące i E3. Trzymam kciuki za ten sprzęt, bo chociaż nie jest idealny to jednak ma "to coś". Liczę że tym razem Panowie z Kioto tego nie spieprzą.

 

Tagi: nintendo switch

Oceń notkę
+ +66 -

Oceń profil
+ +88 -
lechu
Ranking: 29 Poziom: 75
PD: 53974
REPUTACJA: 37807