SKLEP

Akuro no Oka

....czyli o tym co dziwne i niezrozumiałe
Roger Żochowski Roger Żochowski 16.02.2015, 21:28
Pierwszy 2-tysięcznik w zimę zdobyty!
8679V

Pierwszy 2-tysięcznik w zimę zdobyty!

Chodzą plotki, że postanowiłem odpocząć od ppe. Tak to prawda. Nagrałem siię w Far Cry 4 i wyruszyłem w podróż.

Tydzień urlopu to doskonała okazja by zabrać sprzęt, prowiant oraz odzież termiczną i spróbować zdobyć jakiś górski szczyt zimą. Latem Tatry znam jak własną kieszeń i poza Orlą Percią zdobyłem już większość znanych i mniej znanych szczytów. W zimę na 2000 metrów nie miałem jeszcze okazji się wdrapać. Gdy w minioną środę dotarłem do Zakopanego pogoda była fatalna, widoczność niewielka a ostrzeżenia Topru wskazywały na to, że zagrożenie lawinowe jest wysokie (trzeci stopień). Dlatego w czwartek na rozgrzewkę wybraliśmy się na Morskie Oko. Pogoda była wspaniała, ale zagrożenie lawinami wciąż wysokie. Może dlatego ludzi na szlakach było niewielu. I mają czego żałować, bo widok zamarzniętego. Morskiego Oka, które można przejść wzdłuż jest niesamowity.



Jak to napisał Ural komentując moje zdjęcie na Fejsie - to chyba fejk, bo w Polsce dawno już ktoś zniszczyłby tę śnieżną harmonię malując na śniegu jakiegoś fallusa. Całe szczęście niedzielni turyści zostali na Gubałówce. Tego dnia weszliśmy też nad Czarny Staw. Ciężko było bez raków wspinać się po zmrożonym śniegu, ale widok na Rysy przykryte śnieżnym puchem wart jest takich poświęceń.





W co tak w ogóle trzeba się wyposażyć ruszając na taką wycieczkę i ile to kosztuje? Do zdobycia Beskidu, o którym za chwilę, wystarczy dobra kondycja, trochę samozaparcia i zachowanie ostrożności w trudniejszych miejscach. Gdzie byśmy się jednak w Wysokich Tatrach zimą nie wspinali, warto się odpowiednio przygotować. 

- dobre buty - to jeden z najważniejszych elementów każdego amatora górskich wypraw - zwłaszcza zimą. Żadne trampki, adidaski czy trapery nie zastąpią profesjonalnych butów przygotowanych na takie okazje. Zabezpieczają one nie tylko nogę i kostkę prze urazami, skręceniami itp., ale dzięki specjalnym materiałom nie przemakają, lepiej trzymają się podłoża (na wyślizganych skałach łatwiej się wspinać) i pozwalają nogom oddychać. Najlepiej, jeśli buty takie mają podeszwę włoskiej firmy Vibram, choć trzeba zaznaczyć, że ceny takiego obuwia dobijają nawet do 700-800 złotych. Ja zainwestowałem w obuwie firmy Quechua, za które zapłaciłem niespełna 200 złotych i od czterech lat sprawdzają się znakomicie.



- raki 
- są różne typy raków, ale nie będę się tu nad tym rozwodził. Generalnie chodzi o to, że wybierając się w zimę na większe szczyty powinny się one znaleźć w naszym asortymencie. Mocowane na butach pozwalają wspinać się w miejscach, gdzie śnieg jest twardy i ślizgi. Pozwalają nam też zachować przyczepność na oblodzonych powierzchniach. Cena? Około 200 złotych, 
- odzież - skarpety z materiałów termoaktywnych (koszt kilkudziesięciu złotych), koszulka termoizolacyjna (ja kupiłem w sklepie 4F za 50 złotych) i przede wszystkim kurtka puchowa z tkaniny wodoodpornej i paroprzepuszczalnej. Takie kurtki są leciutkie, nie czujemy w nich zimna (świetnie sprawdzają się nawet w temperaturze -25 stopni Celsjusza) i przede wszystkim nie mokniemy przy upadkach. Osobiście zakupiłem kurtkę firmy Quechua za 299 złotych. Ach - zapomniałbym o spodniach. Wyprawa w dżinsach czy dresach na dłuższe wyprawy jest bardzo lekkomyślna. Ubrania takie szybko nasiąkają wodą i w przypadku gdy wpadniemy w większą zaspę możemy nabawić się w najgorszym przypadku odmrożeń. Najlepiej więc zainwestować w spodnie trekkingowe lub snowboardowe. Ja zakupiłem te drugie, z racji tego, ze jeżdżę na nartach i snowboardzie. Za spodnie firmy 4F z membraną 5000 (membrana odpowiada "za wiatro i wodo-odporność oraz za odprowadzanie potu na zewnątrz ubrania"). Im wyższa membrana tym lepiej, ale 5 tysięcy to moim skromnym zdaniem potrzebne minimum.  



- czekan - w przypadku wspinaczki na ostre szczyty i trudniejsze szalki zimowe może okazać się bardzo przydatny. Ma on zresztą wiele zastosowań. Może posłużyćjako hamulec podczas ześlizgnięć, wyrąbywania sobie w lodzie stopni czy asekuracji. Za dobry czekan zapłacimy około 200 złotych, ale można oczywiście zainwestować w tańszy. 
- stoptuty - specjalne ochraniacze zabezpieczające buty i nogi przed śniegiem (ceny od 40 złotych do nawet 200). Ja się jeszcze ich nie dorobiłem :)
- kijki - sprawdzają się przede wszystkim we fragmentach mozolnej wspinaczki, pozwalają przenieść ciężar ciała na ręce, a tym samym odciążyć nogi (tutaj ceny są również różne w zależności od jakości - można kupić komplet kijków za 40 złotych, a można i za 300. Ja zainwestowałem w kijki 80 złotych i trzymają się nieźle)
- ekwipunek - jeśli wybieramy się na wielogodzinne wycieczki, na których zagrożenie lawinowe jest wysokie warto dobrze wyposażyć swój plecak. Apteczka górska, mapa ze szlakami i naładowana komórka to konieczność. Przyda się też ciepła herbata w termosie, prowiant (czekolada mile widziana) oraz kompas i latarka (niezawodne jeśli popsuje się nagle pogoda lub zastanie nas noc). 



- detektor lawinowy  - specjalne urządzenie, które nadaje sygnał gdy zostaniemy przysypani lawiną. Dzięki niemu wrastają szanse na przezycie, gdy spotka nas w górach jakieś nieszczęście


I to by było z grubsza na tyle. Jeśli będziecie mieli ochotę wybrać się kiedyś w wysokie góry i macie jakieś pytania - walcie śmiało na PW. Ekspertem w tej dziedzinie nie jestem, ale sporo życia poświeciłem na podróże po Tatrach, więc zawsze z miłą chęcią pomogę. 


Wracając do mojej wspinaczki z narzeczoną. Po rozgrzewce nad Czarnym Stawem następnego dnia stwierdziliśmy, że spróbujemy zdobyć jakiś szczyt. Padło na Beskid - dwutysięcznik, który znajduje się pomiędzy Kasprowym Wierchem a Świnicą. Pogoda była przepiękna, więc dojechaliśmy autokarem do Kuźnic ruszając w trasę. Naszym celem było wpierw schronisko Murowaniec, do którego można dotrzeć na 2 sposoby. Przez Boczań szlakiem niebieskim lub szlakiem żółtym przez Dolinę Jaworzynka. Ta pierwsza trasa jest lepsza, bo po mozolnej wspinaczce przez las spacerujemy wzdłuż szczytów mając przepiękny widok na całe Zakopane (na zdjęciu zaznaczyłem, jak początkowo wiedzie szlak). 





W pewnym momencie oba szlaki łącza się, a my wspinamy się dalej w stronę Hali Gąsienicowej. Tutaj trzeba uważać na lawiny, które potrafią zejść w tym rejonie. Warto podjąć jednak ryzyko, bowiem widok polany z góralskimi chatkami i panoramą Orlej Perci (najtrudniejszy szlak w Polsce) jest po prostu niesamowity.




Tym sposobem docieramy do schroniska Murowaniec. W moim prywatnym rankingu ustępuje ono tylko temu w Dolinie Pięciu Stawów. Mało tu niedzielnych turystów, którzy nie lubią zapuszczać się w tak "dzikie" rejony. W lato spotkamy tu pasjonatów kochających góry, którzy z mapami planują kolejne wycieczki, dzielą się radami i zdobytym doświadczeniem. Zimą zaś Murowaniec odwiedzają narciarze i snowboarderzy, którzy zbaczają ze szlaków, by na dziko zjeżdżać z najbardziej niebezpiecznych rejonów gór. My zjedliśmy szarlotkę (domowej roboty, po prostu niebo w gębie) i ruszyliśmy dalej.


SCHRONISKO MUROWANIEC

Po kilkudziesięciu minutach dotarliśmy do wyciągu krzesełkowego prowadzącego na Kasprowy Wierch. Działa on tylko zimą zabierając na górę wielbicieli białego szaleństwa. My ruszyliśmy szlakiem na Świnice zatrzymując się na Kasprowym (pograłem sobie nawet chwilę na Vicie!), a następnie ruszyliśmy na Beskid.



Tutaj choć pogoda wciąż dopisywała, wiatr szalał jak zły co chwila spychając nas ze szlaku i sypiać w oczy białym puchem. Widoki na wysokości 2000 tys. metrów są jednak warte wszystkiego.





W międzyczasie dzwonił do mnie Ściera. Przemek po rozłące z grami ma teraz mnóstwo wolnego czasu, a jedną z jego pasji są narty. Nie mieliśmy się jednak okazji spotkać, bo sierściuch pojechał do Wisły zamiast Zakopca. Tak czy siak mamy się w przyszłości wybrać na wspólną wyprawę, więc kto wie - może Mount Everest? :) Nam pozostało jeszcze tylko zrobić sobie kilka fotek na szczycie, pozachwycać się przepiękną panoramą Tatr (więcej zdjęć w galerii) i ruszyć w drogę powrotną. 





Wiem jedno - po tej wyprawie czekam na nowe przygody Lary jak na zbawienie i szykuje wirtualny czekan! Ps. Notkę pisałem z koma narzeczonej więc przepraszam za błędy.

Tagi:

Oceń notkę
+ +34 -

Oceń profil
+ +70 -
Roger Żochowski
Ranking: 932 Poziom: 42
PD: 10049
REPUTACJA: 8691
Miesięcznik PSX Extreme