Tokyo Vice (1-4)

BLOG
128V
user-65666 main blog image
Improbite | 12.02, 22:46
Poniżej znajduje się treść dodana przez czytelnika PPE.pl w formie bloga.

Wyobraźcie sobie, że z własnej woli i wyboru żyjecie w innym kraju, a na dodatek tego jeszcze złapaliście pracę w najbardziej poczytnej gazecie w całym kraju… A was i tak ciągnie do pisania w rubryce kryminalnej.

Brzmi niewyobrażalnie, ale jednocześnie niektórych pewnie fascynowałaby idea odkrycia prawdy, zwłaszcza w takim kraju jak Japonia, prawda? Jake Adelstein to młody człowiek, który chce być dziennikarzem w tym mieście, ale już dawno zostawił w nim duszę.

Każdy z nas gdzieś zostawia ten fragment siebie…

Nasz bohater za wszelką cenę chce zrozumieć miasto i jego ludzi oraz jego tajny kod, który zdaje się wymykać jego chwilowemu zrozumieniu. Stara się, ale jego zachodnie myślenie wcale mu w tym nie pomaga.

Jake jest elementem świata, który zdaje się mieć nie tylko jedną właściwą stronę. Ekonomiczny dołek, który dotknął kraj, wcale nie ułatwia życia w tym mieście. Nie tylko jemu jako obcemu, ale i też to właśnie pozwala na to, że istnieje tam czarna strefa. Miejsce, w jakim są pewne zasady, a złamanie ich, może skończyć się śmiercią.

Policja, gangi i porządek…

Nasz Jake to człowiek, który dostał upragnioną pracę, ale nie może zrozumieć zasad panujących między policją a Yakuzą i spokojem w tym mieście. Z czasem jednak udaje mu się odkryć i zrozumieć pewne zasady, ale dalej przez wielu jest uważany za marnego dziennikarzynę.

Obejrzałem chwilowo połowę pierwszego sezonu i mogę powiedzieć, że nie jest to produkcja, która jest subtelna, ma swoje jasne i mroczniejsze strony. Jednak jest jedna rzecz, która sprawia, że jest to na tyle wciągająca produkcja, że zmusiła mnie do napisania tego tekstu.

Napięcie, tajemnice i dziwna harmonia

Wyobraźcie sobie świat, który jest przed wami ukryty, ale zewsząd was woła i macie powoli podążyć w stronę tego, co chwilowo jest przed wami ukryte. Taką postacią właśnie jest Jake Adelstein, który ma to szczęście, że trafia na swojej drodze na zmęczonego policjanta… i pewnym momencie obaj zaczynają rozumieć, że pewne mechanizmy trzeba ruszyć, a pytania muszą mieć odpowiedzi.

Wyobraźcie sobie, że nagle wasz świat zmienia się, kiedy trafiacie na radar Yakuzy, czyli organizacji przestępczej, którą musi wręcz tolerować policja. W dodatku wy jesteście w samym środku chaosu. Nagle znajdujecie się na cienkiej linii między życiem a śmiercią.

Tokio to miasto pełne betonu, sterylności wymieszanej z brudem i tajemnicami. Nasz bohater jest w samym środku wojen między klanami, a w dodatku my jako widz czujemy się nie tylko obserwatorami, ale i też tak, jakby cała ta opowieść wciągała nas coraz bardziej, a to wszystko jest dopiero początkiem nowej opowieści.

To nie jest kolejny serial o dziennikarzach przedstawiające to, jak ci ludzie pracują, ale faktycznie coś, co pokazuje, że czasem dobra historia pojawia się na naszym radarze, gdy się jej najmniej spodziewamy.

Dlaczego warto sprawdzić Tokyo Vice?

Będę szczery, na książkę o tym samym tytule trafiłem totalnym przypadkiem na Twitterze i wczoraj odkryłem, że został wydany drugi sezon serialu. Zasięgnąłem opinii osób i polecili mi najpierw obejrzeć, a potem doczytać. Polecam to podejście, ponieważ książka i serial mają w sobie to coś, co sprawia, że chce się po nie sięgnąć.

Po co pisać o serialu przed jego ukończeniem?

Prawda jest taka, że pomysł na ten tekst miałem już od pierwszego odcinka. Coś we mnie zmienił i jako odbiorca, poczułem, że mam potrzebę, by o tym po prostu napisać. Jeszcze nie wiem, czy napiszę o pozostałych czterech odcinkach z pierwszego sezonu lub zrobię od razu recenzję.

Tokyo Vice to specyficzna produkcja, która w pewnym momencie sprawia, że zapominasz o świecie, a słuchasz opowieści i z jednej strony masz ludzi o odmiennej mentalności niż ty, a z drugiej wiesz, że masz przed sobą jeszcze wiele tajemnic do odkrycia i wcale, ale to wcale ci to nie przeszkadza.

Serial do obejrzenia na HBO MAX.

Oceń bloga:
7

Komentarze (5)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper