SKLEP

Random Sanity

sweet moon sugar
Rankin Rankin 15.05.2019, 12:09
We're jumping onto White Base! (Gundam, Zeta Gundam, Victory Gundam)
190V

We're jumping onto White Base! (Gundam, Zeta Gundam, Victory Gundam)

Gundam - to kawał historii japońskiej animacji. Gigant, którego posąg-pomnik stał wiele lat, a także doczekał się minimum dwóch podróbek, w Chinach i gdzie indziej. Jakoś w marcu tego roku, zainspirowany ambitnym planem i relacjonowanymi zmaganiami znajomego dyskordowicza (obejrzenie wszystkiego Gundam) postanowiłem powrócić do trzech wybranych serii osadzonych w tym uniwersum.

Na pierwszy ogień poszedł…

Mobile Suit Gundam (1979)


zaczyna się!

Czyli to, od czego wszystko się zaczęło. MSG'79 było pionierem anime i (pospołu z późniejszym VOTOMS) ułożyło podwaliny pod gatunek który dziś jest znany jako „real robot” (w odróżnieniu od „super robot”). Gundam jednak nie miał łatwej drogi – powstał dzięki ogromnemu wysiłkowi oraz samozaparciu swojego reżysera, Yoshiyuki Tomino, a także małej ekipy klepiącej dla Sunrise bajki o robotach. Produkcja MSG była kawalkadą kłopotów maści wszelakiej – jednak najczęściej przewijała się zwyczajnie słaba oglądalność wynikająca z odmienności produkcji od praktycznie wszystkiego co było wtedy na rynku. Słaba oglądalność z kolei sprawiała, że sponsorzy prawie non-stop dawali opieprz reżyserowi, a choć ten znosił to dzielnie i ze stoickim spokojem, przekonany, że to co robi jest dobre, to mimo wszystko echa odczuwała i reszta ekipy, szczególnie po tym jak główny artysta został na długo hospitalizowany ze względu na przepracowanie, co spowodowało wyraźny spadek jakości animacji i plagę dziś nieomal będącego synonimem 0079 QUALITY:


IT'S A GEN-DURR

W jaki sposób MSG odróżniał się od konkurencji i poprzedników? Przede wszystkim drastyczną zmianą tonu – to nie jest wesoła impreza, gdzie protagoniści w imię dobra i sprawiedliwości spuszczają łomot potworom. MSG jest bardziej dramatem wojennym, gdzie owszem Zeon jest agresorem ze skorumpowanymi rządzącymi, ale ma sporo przynajmniej sympatycznych postaci, a Federacja broni się przed brutalnym najeźdźcą, ale też ma sporo za uszami. Protagoniści zostali wpakowani w cały bałagan wskutek niefortunnego zbiegu okoliczności i składają się z większości z przymusowo wcielonych do załogi ewakuowanych cywili oraz pojedynczych kompletnie zielonych oficerów i choć czeka ich sporo walki oraz pewna (nie)sława, to w ostatecznym rozrachunku są jedynie trybikiem machiny wojennej.

Ponieważ Gundam jest przede wszystkim historią o ludziach, a nie o maszynach, warto w tym miejscu przybliżyć krótko kluczowe postacie MSG:


BRIGHT used DOUBLE SLAP
It's not very effective!

Amuro Ray – nominalnie najgłówniejsza postać. Autyźmiak i introwertyk który podczas ataku „wpadł do kokpitu” tytułowego Gundama i z braku lepszej alternatywy został zmuszony (tak) do pilotowania tej maszyny. Zdecydowanie najgorzej znosi trudy wojny, a choć z czasem zmężniał, to wskutek wielu wydarzeń owszem zdobył sławę niepokonanego pilota, ale też PTSD i paniczny lęk przed pilotowaniem robotów utrzymujące się wiele, wiele lat.


Final Shot

RX-78-2 Gundam – it's a Gundam! Unikatowa maszyna nowej generacji, wyposażona w mocny pancerz, potężne prototypowe bronie wiązkowe, a także zaawansowany komputer pokładowy który z początku odwalał większość pilotażowej roboty. Zaprojektowana przez ojca Amuro.


shut the up, weeaboo

Bright Noa – oficer (ensign) i jeden z niewielu żołnierzy na pokładzie White Base i z braku lepszej alternatywy kapitan. Ogromne obowiązki i poczucie odpowiedzialności za załogę znacznie przerastają jego doświadczenie, co jest dla niego źródłem ciągłego stresu przejawiającego się apodyktycznością i kwaśnym humorem.


AAH- AHH- AAHH AHH-

Ryu Jose – pilot, najlepszy kumpel Brighta i również żołnierz, stara się utrzymywać morale załogi, co jest nieomal syzyfową pracą.


uh oh

Sayla Mass - jeden z cywili ewakuowanych na White Base. Godna uwagi ze względu na fajny charakter, niebycie gamoniem, pewne spoilery, a także bycie permanentnie wyeksmitowaną z uniwersum (mimo spoilerów) ze względu na wieczną niedostępność aktorki podkładającej jej głos.


Fraw Bow (z lewej) w naturalnym środowisku

Fraw Bow – koleżanka (?) lub dziewczyna (?) Amuro, głównie znana z wiecznego marudzenia i pilnowania comic relief.


JAKI JESTEM? NISKI?

Hayato Kobayashi – pilot i kolega (no, sąsiad) Amuro, znany głównie z wzrostu tak koło metr dwadzieścia, co go niezmiernie frustruje.

Katz, Letz, oraz Kika – trio sierot w wieku przedszkolnym, początek niesławnej gundamowej tradycji nieletniego comic relief siedzącego na statku wojennym bo… tak?

Sleggar Law - Tomino: "Narysuj mi takiego amerykańskiego gościa, takiego w stylu Stallone" Projektant postaci:

 

Char Aznable – albo też Casval Deikun; zamaskowany osobnik będący prawdziwą fontanną memów. Ogromna popularność sprawiła że w praktycznie każdym kolejnym Gundamie istnieje jego imitacja. Jest oficerem Zeon, ale też ma swoje plany, które będzie konsekwentnie wprowadzał w czyn. Poza tym dupek i egoista.


hehe

Lalah Sune – newtype, co w Gundamie zazwyczaj oznacza, że protagonista zakochuje się w niej w ciągu 5 minut od ujawnienia. Oczywiście ginie niedługo potem, ponieważ lol newtype.


Mobile suits GTFO now

MS-06F Zaku II – ikoniczna maszyna Zeonu, w przeciwieństwie do super prototypu Gundama zwykłe mięso armatnie, ale i tak zjednało sobie rzeszę fanów. Pomalowanie na czerwono zwiększa szybkość trzykrotnie. Podobno.


Cóż za wons!

Ramba Ral - dowódca oddziału Zeon i wyjątkowo równy gość, ale sławny głównie z tego że nie pilotuje Zaku.


hot skitty on wailord action

Dozle Zabi – wygląda jak kuzyn Nosferatu, ale wbrew pozorom raczej szlachetna i honorowa postać. Ma córkę, co będzie ważne później.


"a gdyby tak ZABIĆ tatę???? Jestem geniuszem!"

Ghiren Zabi – dosłownie kosmiczny Hitler.


ppffffffhhhhehehehehhe

Ostatnim (i jednocześnie pierwszym) razem jak próbowałem obejrzeć MSG'79 zwyczajnie odpadłem gdzieś w połowie – Tomino owszem tworzy świetne koncepty, ale potrzebuje nieomal sztabu scenarzystów siedzących mu na głowie i pieczołowicie wypełniających mnogie luki w scenariuszu i uniwersum i niestety luk tych w oryginalnym Gundamie trochę jest. Tym razem podszedłem sprytniej – zamiast ponownego męczenia się z 50 odcinkami siermiężności, zabrałem się za wydaną jakiś rok później trylogię filmów, która wszystko skracała, sprężała i usprawniała bez zbytniej ingerencji w ogólny tok wydarzeń. W takiej formie MSG jest całkiem znośne, choć niektóre rzeczy dzieją się nieco za szybko, to jednak jest znacznie IMO lepsze rozwiązanie niż rozwlekanie punktów fabularnych na kilka odcinków dla zapchania scenariusza. Mimo wszystko dzisiaj Gendum nie jest jakimś wielkim cudem, a jego przełomowość jest już trochę codziennością. Ot, takie 6/10, w porywach 7/10.

 

Tagi: gundam

Przejdź do strony
Oceń notkę
+ +5 -

DA NYA
Oceń profil
+ +79 -
Rankin
Ranking: 239 Poziom: 55
PD: 21659
REPUTACJA: 12799
Miesięcznik PSX Extreme