Blog użytkownika Skórożarłoczek skryty

Skórożarłoczek skryty Skórożarłoczek skryty 20.11.2015, 14:33
“Nie pamiętamy dni, pamiętamy chwile”. - Cesare Pavese
816V

“Nie pamiętamy dni, pamiętamy chwile”. - Cesare Pavese

Istnieje mnóstwo gier, ale tylko nieliczne pozostawiają w nas magiczne wspomnienia. Czasem lubimy wracać do nich w myślach, czasem ponownie zagramy. Żeby przypomnieć sobie bezcenne momenty. Żeby przeżyć to jeszcze raz.

Jest kilka elementów, dzięki którym tak się dzieje. Skupmy się na dwóch - muzyka i tytuł bloga, czyli chwile. Razem tworzą często genialną mieszankę. Przybliżę Wam “moje” fragmenty przy których czas zwalniał, kiedy nie tylko grałem w grę, ale ją poczułem.

Blog jest podzielony na dwie części. Wspomnienia w pierwszej są głębsze i mają pierwszeństwo w pamięci przed urodzinami znajomych. Żartuję. Druga część natomiast nie jest bogata w emocje, ale również zapisała się trwale w pamięci. Kolejność gier nie ma znaczenia. Przy wyborze tytułów, trzymałem się dwóch zasad:

  1. Jedna gra z serii.
  2. Bez zakończeń.

Przykładowo Metal Gear Solid ma wiele, wiele materiału, z którego mógłbym wybrać sporo. Dlatego postanowiłem to ograniczyć. Zakończenia natomiast mają często najwięcej do zaoferowania. Poza tym, wybór innych etapów wydawał mi się bardziej ciekawszy.

Muszę też zaznaczyć i ostrzec, że blog ma sporo docisku i będzie się dobrze trzymał tej strony, bo ma mnóstwo spoilerów x) Wprawdzie są starej daty, ale może być ktoś, kto mógł jeszcze nie zagrać w dany tytuł.

 

Zapraszam.

 



 

Deus Ex: Bunt Ludzkości - Dotarcie do Upper Hengsha

 

 

Po wyjściu z windy, która zawiozła mnie na górny poziom miasta, ukazał się piękny widok. Dotychczas widziałem jedynie ciemne ulice, przepełnione przestępstwami, nędzą, prostytucją. Teraz było zupełnie odwrotnie. Piękny, słoneczny dzień, a spoglądając niżej przez szybę widziałem nieskazitelne miasto. Jeśli mnie pamięć nie myli, był to jedyny moment w grze (poza Panchaeą), gdzie mamy okazję zobaczyć niebo. "Prawdziwy raj" - pomyślałem. Czysto, zdrowo, bezpiecznie, przyjemnie. Patrzyłem zahipnotyzowany, raz na niebo i słońce, raz na budynki i zieleń. Wszystko to ze znakomitą muzyką. Miałem nieodpartą chęć dostania się tam, lub spojrzenia nieco bliżej.


 

Mass Effect 3 - Opuszczenie Ziemi

 

 

Byłem zmuszony do opuszczenia Ziemi w drastycznym momencie - podczas ataku Reaperów. Na tym poziomie (po dwóch poprzednich odsłonach), byłem na niezłej "wczucie" w Sheparda i całe uniwersum. Jego emocje wydawały się być moimi. Kiedy Shepard spogląda na wahadłowce przeprowadzające ewakuację, dostrzega pośród ludzi małego chłopca, którego wcześniej spotykamy w szybie wentylacyjnym. Kilka sekund później jego uwagę zwraca Reaper, siejący spustoszenie zaledwie obok. Wiedziałem co się zaraz stanie, a muzyka mnie tylko utwierdziła w czarnej myśli.

Reaper przekreślił ich szansę na ucieczkę. Twarz Sheparda mówiła wszystko. Smutek, złość, bezradność. Niestety nie pozostało nic innego, jak odlecieć i zostawić Ziemię pomiędzy płonącymi szczątkami bezsilnej floty Alliance, rozpoczynając tym samym ostatnią część tej wspaniałej przygody.


 

Final Fantasy X - Kimahri vs Biran i Yenke

 

 

Nie ma tutaj czegoś wyjątkowego, ot kolejna walka w grze. Aczkolwiek dla mnie, ten moment jest już na zawsze zakotwiczony w pamięć. Przechodząc FF X pierwszy raz, grałem często po kilkanaście godzin za jednym zamachem. Tak się złożyło, że kiedy doszedłem do tego etapu, byłem już nieźle "porobiony". Było jakoś nad ranem, a ja miałem za sobą kolejną, solidną dawkę obracania padem. Powoli odpływałem. Zaczęła się walka. I muzyka. Tak mnie zrelaksowała, że co chwilę przysypiałem na minutę, dwie (system turowy mi pozwalał na ten luksus :) ). Organizm domagał się snu. A ten utwór jednocześnie mnie lulał, ale też tak się podobał (i sama walka), że musiałem dokończyć. Nie mogłem przestać.

Ten mój stan zmęczenia, lekkich halucynacji z powodu braku snu, muzyka i FF X pierwszy raz, przeniosły mnie na inny świat. Nie wiem czy ktokolwiek wie co mam na myśli. Ale wtedy byłem w grze, opuściłem swój pokój i przeniosłem się tam. Jak naćpany.

Walkę ukończyłem. Zapisałem grę, muzyka dalej leciała. Pomyślałem "zamknę oczy i posłucham chwilę" - wiecie o co chodzi. I oczywiście Morfeusz mnie zabrał, spałem jak zabity. Żeby obudzić się po południu przy tym samym dźwięku i kontynuować wyprawę dalej.


 

Metal Gear Solid 4: Guns of the Patriots - Powrót do Shadow Moses

 

 

Ten moment jest czymś, co fanowi MGS trudno opisać. Ale spróbuję. To jest zajebiste :)

Może jednak trochę rozwinę. Jeszcze zanim dotarłem do jakże znanego mi miejsca, Snake w helikopterze ucina sobie drzemkę (zainteresowani mogą przesunąć filmik do początku). I śni, że jest z powrotem na Shadow Moses w 2005 roku. Możliwość "kontroli" jego snu i tym samym zagrania tej małej części Metal Gear Solid, było strzałem w dziesiątkę. Sen przywrócił wspomnienia, emocje i przygotował mnie na coś cudownego, co miało się zaraz wydarzyć.

Szedłem powoli do przodu, śnieg sypał ostro i utrudniał widoczność. Usłyszałem znany utwór, a przed sobą zobaczyłem lądowisko. W tym momencie było wszystko i nic. Dziesiątki myśli jednocześnie... I zaraz pustka. Nigdy nie przeżyłem w grach czegoś takiego. Uczucie było niesamowite. Tyle lat minęło. Posuwając się dalej do przodu, Snake zaczął przypominać sobie rozmowy z przeszłości. To już mnie totalnie rozłożyło. "The best is yet to come" płynące z głośników nie pozwoliło się ogarnąć. Zapadłem w trans wspomnień MGS, zarówno z gry, jak i z życia - co robiłem, z kim byłem, jaki byłem.

Czułem się stary. Tak stary jak kamera, którą wiele lat temu ze Snake'iem omijaliśmy, a dzisiaj patrzyliśmy spokojnie jak spada na ziemię.


 

Silent Hill - Pierwszy kontakt z demonicznym światem

 

 

To był mój pierwszy horror, w który grałem poważnie zesrany. Zanim wchodziłem do pomieszczeń, sprawdzałem amunicję, map uczyłem się na pamięć itp. Mgła, która była stworzona dla potrzeb ograniczenia PSXa, wspólnie z szumem radia dawały efekt ciągłej niepewności, niepokoju, lęku. Moje skupienie chyba nigdy nie osiągnęło takiego poziomu przy innych grach.

Niedługo po rozpoczęciu, kiedy szukałem Cheryl i doszedłem do alejek, świat zaczął się zmieniać. W końcu to horror, więc coś musiało się zacząć dziać.  Ale sposób w jaki to się działo, syrena, chora muzyka, to co później widać, zwłoki, krew, jakieś pokraki w cieniu. Było jasne, że zapowiada się solidny wjazd na psychę :)


Tagi:

Przejdź do strony
Oceń notkę
+ +39 -

Lepiej sprawdź poduszki
Oceń profil
+ +30 -
Skórożarłoczek skryty
Ranking: 801 Poziom: 45
PD: 12198
REPUTACJA: 4438