Logitech G512 X 75 – trochę mechanika, trochę analoga
Logitech od czasu do czasu lubi trochę zaszaleć z designem i zaproponować coś, czego jeszcze nie było w jego portfolio. Tak właśnie powstała ikoniczna seria POP. W ostatnim czasie większość producentów próbuje uspokajać wygląd swoich urządzeń. Coraz więcej czerni, szarości, prostych kształtów i konstrukcji, które mają pasować do każdej aranżacji. Wszystko jest minimalistyczne, eleganckie. Również w portfolio Logitecha takie produkty się znajdą. A Logitech robi coś zupełnie odwrotnego. Szok.
Ale modele G316 X czy G512 X zdecydowanie nie próbują wtapiać się w tło. Mamy tutaj mocno charakterystyczny wygląd, kolorowe akcenty, RGB i trochę klimatu retro. Szczególnie biało-turkusowa wersja lub G316 X w wersji lila mają w sobie coś z elektroniki z lat 80. Z kolei model czarno-fioletowy jest już bardziej gamingowy, ale nadal trudno pomylić go z kolejną generyczną klawiaturą dla gracza. I właśnie w takiej kolorystyce trafił do mnie egzemplarz testowy. A dokładnie model G512 X.
G512 X to oczywiście klawiatura mechaniczna, która pozwala mieszać zwykłe przełączniki z analogowymi TMR. Do tego mamy regulację punktu aktywacji, Rapid Trigger, SAPP, dwa programowalne pokrętła, 8 kHz i możliwość zmiany przełączników bez lutownicy – klasyczny SWAP, ale wszystko po kolei.
G512 X występuje w dwóch wersjach. Jest większy wariant 98-klawiszowy oraz właśnie G512 X 75, którego używałem podczas testów i pisania tego tekstu. Klawiatura ma 330,2 × 155,2 × 46,6 mm i waży 850 gramów. Nie jest więc malutka, ale jednocześnie nie zabiera tyle miejsca co pełnowymiarowa konstrukcja. Logitech w tym wariancie daje nam klasyczny układ z klawiszami funkcyjnymi i strzałkami, za co od razu polubiłem ten model. Układ nadaje się zarówno do pracy, jak i do grania (choć jest mały wyjątek, o którym wspomnę za kilka akapitów).
Z tyłu klawiatury znajdziemy schowek na dziewięć analogowych przełączników Gateron KS-20, wyglądający niczym magazynek do pistoletu maszynowego. Obok znajdziemy jeszcze pierścienie SAPP.
To rozwiązanie na pewno znajdzie swoich fanów. Nie musimy trzymać dodatkowych switchy w pudełku. Co więcej, nóżki klawiatury pełnią jednocześnie funkcję wyciągaczy do keycapów i przełączników, a także pozwalają zmieniać kąt nachylenia G512 X 75.
Wszystkie 81 klawiszy w G512 X 75 wykorzystują wymienne przełączniki mechaniczne, ale tylko 39 pozycji obsługuje również analogowe TMR. Są to przede wszystkim klawisze po lewej stronie, czyli te, których najczęściej używamy w grach. Logitech, według informacji przekazanych Gizmodo, ograniczył liczbę takich miejsc również po to, żeby utrzymać cenę klawiatury poniżej 900 złotych. Producent powoływał się przy tym na badania, według których większość graczy nie korzysta intensywnie z prawej części klawiatury. Mamy 39 miejsc na analogowe przełączniki, ale w pudełku dostajemy tylko dziewięć. Czyli jeśli chcemy zrobić z większej części klawiatury konstrukcję analogową, musimy dokupić kolejne kompatybilne przełączniki. Z jednej strony rozumiem decyzję Logitecha. Z drugiej – trochę szkoda. Bo skoro już dajemy użytkownikowi 39 takich miejsc, to fajnie byłoby mieć większą swobodę od razu po wyjęciu klawiatury z pudełka.
Analogowe przełączniki Gateron KS-20 wykorzystują technologię TMR, czyli Tunneling Magnetoresistance. W praktyce pozwala to bardzo dokładnie wykrywać ruch klawisza. Punkt aktywacji można ustawić indywidualnie dla każdego analogowego klawisza w zakresie od 0,1 do 4 mm. Czyli możemy zdecydować, jak głęboko trzeba nacisnąć dany klawisz, żeby komputer zarejestrował akcję. Możemy ustawić bardzo płytką aktywację klawiszy WASD, a dodatkowo wykorzystać Rapid Trigger, który pozwala szybciej ponownie rejestrować wciśnięcie klawisza.
Kolejną przydatną funkcją dla graczy jest SAPP, czyli Second Actuation Pressure Point. Pod klawiszem możemy umieścić specjalny pierścień, który pozwala wykorzystać różną głębokość jego wciśnięcia do wykonywania różnych akcji.
Czyli przykładowo: lekko naciskamy W – protagonista idzie, dociskamy mocniej – zaczyna biec. Korzystania z takiej funkcji trzeba się nauczyć, bo w końcu klawiatura to nie jest pad, ale jednocześnie jest to całkiem ciekawe rozwiązanie. W grach może się przydać, szczególnie jeśli chcemy mieć więcej funkcji bez dokładania kolejnych skrótów klawiszowych. Przez kilka wieczorów testowałem to. Sprawdzał się świetnie, ale po założeniu pierścieni zmienia się odczucie podczas naciskania klawiszy – stają się one bardziej miękkie.
G512 X 75 jest ewidentnie stworzona do gamingu, a reszta zastosowań klawiatury zeszła na drugi plan. Chociażby codzienna praca na niej zaczyna być utrudniona. Przełączniki mechaniczne i analogowe mają zupełnie inną charakterystykę. Więc jeśli wymienimy dziewięć klawiszy na analogowe i potem zaczniemy pisać, to po prostu zacznie nam to przeszkadzać. Choć sama wymiana switchy jest banalna, to mogę sobie wyobrazić, że po pewnym czasie również mocowania ulegną zmęczeniu.
Ja przyznaję, że używam jednej klawiatury do pracy i rozrywki. Nieodłącznym moim kompanem jest klasyczna G915. Dlatego też zostawiłem G512 X 75 w klasycznej, mechanicznej konfiguracji, a przełączniki TMR potestowałem dosłownie z doskoku. Mój egzemplarz testowy to model z przełącznikami liniowymi, których praca jest zbliżona do TMR, więc podczas testów i pracy wolałem nie eksperymentować. Mechaniczne switche pracują bardzo gładko i choć nie posiadają wyczuwalnego feedbacku, to pisze się na nich bardzo komfortowo.
Bez G HUB G512 X 75 działa normalnie. Możemy podłączyć ją do komputera i po prostu korzystać. Ale jeśli chcemy wycisnąć cały potencjał klawiatury, potrzebujemy oprogramowania Logitecha. I jak można się domyślać, możliwości jest sporo. Możemy zmieniać punkt aktywacji, konfigurować Rapid Trigger, przypisywać makra, uruchamiać wybrane aplikacje za pomocą własnych skrótów, zmieniać komendy w grach czy tworzyć funkcje warstwowe. Kombinacji jest wiele. Jednym z ciekawszych przykładów jest możliwość przypisania zwykłej litery do krótkiego naciśnięcia klawisza i makra do jego przytrzymania. Czyli jeden klawisz może robić kilka rzeczy.
We wstępie wspominałem i zresztą widać na zdjęciach, że klawiatura została wyposażona w dwa programowalne pokrętła. Domyślnie jedno steruje głośnością, a drugie jasnością RGB. Oczywiście ich funkcje można zmienić w G HUB. Pokrętła mają przyjemny, charakterystyczny „skok”.
W tym modelu Logitech naprawdę mocno postawił na podświetlenie. Mamy standardowe RGB LIGHTSYNC oraz przedni pasek świetlny, który jest przykryty przezroczystym elementem. Według mnie to podświetlenie jest wręcz jednym z bardziej efektownych elementów całej konstrukcji.
Będąc przy konstrukcji, warto wspomnieć, że G512 X 75 jest wykonana przede wszystkim z plastiku, ale jest bardzo solidna. Nie można przyczepić się do nasadek klawiszy – PBT Doubleshot, które raczej będą służyć latami.
Na zdjęciach promocyjnych G512 X 75 jest prezentowana z akrylową podkładką pod nadgarstki, która dodatkowo rozprasza iluminację RGB. Tylko że... nie ma jej w zestawie (sic!). Na stronie Logi możemy ją dokupić za 189 złotych. I trochę szkoda. Przy tej cenie klawiatury byłoby miło dostać ją od razu.
A co z 8 kHz, również mocno reklamowanym? Jak można się domyślać, klawiatura może wysyłać informacje do komputera 8000 razy na sekundę. Możemy również korzystać z 1000 Hz. Wygląda to świetnie na pudełku i brzmi nieźle marketingowo. Tylko czy każdy zauważy różnicę? Jeśli nie należymy do grona graczy PRO, różnica między 1 kHz a 8 kHz może być trudna do zauważenia. Przyznam, że nie potrafię jej zarejestrować, więc ja nie kupowałbym klawiatury tylko dla tego parametru.
No i zbliżamy się do największego rozczarowania tego modelu, czyli opcji połączenia klawiatury z naszym PC. G512 X 75 jest tylko przewodowa, co uważam za największy minus tego modelu. Rozumiem, że 8 kHz i zastosowanie gamingowe przemawiają za przewodem. Ale mimo wszystko trochę szkoda. Przy tak rozbudowanej klawiaturze aż prosiłoby się o możliwość wyboru.
Logitech G512 X 75 – czy warto?
G512 X 75 to jeden z tych produktów, przy których mam wrażenie, że Logitech postanowił zrobić coś trochę innego niż reszta. I dobrze. Największym plusem jest oczywiście Dual Swap. Możliwość połączenia zwykłych mechanicznych przełączników z analogowymi TMR w jednej klawiaturze jest naprawdę ciekawa. Do tego dochodzi świetne podświetlenie, oryginalne i przemyślane przechowywanie dodatkowych elementów oraz sporo możliwości konfiguracji w G HUB.
Z drugiej strony mamy plastikową konstrukcję, tylko dziewięć analogowych switchy w zestawie, brak łączności bezprzewodowej i dodatkowo płatną podkładkę pod nadgarstki. Więc warto? Aktualnie cena G512 X 75 na stronie producenta to 749 złotych. Jak spadnie jeszcze o stówkę, to będzie warto ;)




































