Weekendowe granie #19

BLOG
769V
kalwa | 31.05.2014, 18:49
Poniżej znajduje się treść dodana przez czytelnika PPE.pl w formie bloga.

Mimo pięknej pogody i bezchmurnego nieba, w moim sercu pada deszcz. Nie to jest jednak najgorsze. Gdybyście weszli teraz do mojej głowy znaleźlibyście tam jedynie kawałek osmolonej blachy. Pozostałości po wybuchach brudzą mi myśli i dlatego dzisiejszy odcinek Weekendowego grania jest opóźniony i dramatycznie skrócony.

Są gry, które w odpowiednich dla siebie warunkach potrafią zabić. Taką grą jest Mugen Souls Z, którego nie udało mi się ukończyć do tej pory. Nie mogę się rozpisać, bo przeca na to mam miejsce w recenzji, którą oczywiście musicie przeczytać. W innym wypadku usunę wszystkie newsy o najnowszej grze o psach. Tytuł jest dłuższy niż się spodziewałem i moja panika zaczęła się w momencie kiedy licznik wskazywał 30h, a przede mną zostało jeszcze spokojnie 20 godzin gry. Najgorsze jest to, że wracam z pracy i gram, potem zasypiam, wstaję i idę do pracy. Wracam, gram i to ciągle w jeden tytuł. Ale o dziwo jeszcze nie mam dość. Ale moja dziewczyna? Oj, ma dość. Nastąpił moment w którym wywaliła mnie za drzwi i musiałem grać na klatce schodowej - co jakiś czas próbowałem dostać się z powrotem do mieszkania, ale dziurka od klucza okazała się zbyt mała. W końcu jednak zlitowała się nade mną, kiedy zacząłem chodzić po suficie i łapać muchy. Skąd mi się to wzięło, nie wiem bo w Spidermana nie grałem. Ja gram tylko w serduszka. <3

 

 

Grałem w sumie tylko w to przez ostatni tydzień, toteż o grach będzie dzisiaj krótko. Dodam tylko jeszcze, że ukończyłem w końcu marnego Resident Evil 6. Nic się nie zmieniło, kampania Ady była tak słaba jak reszta gry, mimo iż na początku zapowiadało się ciut lepiej. Dla mnie ta gra to crap - no i co się dziwić skoro z serii mającej na celu straszenie zrobili grę łączącą w sobie elementy akcji i akcji, plus trochę z Ace Combat.

 

 

Oprócz tego kilka razy udało mi się stoczyć pojedynek z Laughterem-XIII w Tekken Tag Tournament 2 - oczywiście pod warunkiem, że nasze starcia można nazwać czymś innym niż bicie słabszych. Gdybyście pytali (a nie zapytacie) to jestem tym słabym :). Przede mną sporo nauki, ale z tym ruszę dopiero gdy to wszystko - ta wojna - minie.

 

 

Wszelkie opóźnienia oraz to, że notka jest tak słaba i beznadziejna możecie przypisać pewnemu marudnemu osobnikowi o zielonych włosach - miał być publiczny lincz, ale władze nie pozwalają. Wspomniany prześladowca jest nikim innym jak internetowym terrorystą, który ma na celu zniszczenie kilku portali. Dlaczego zaczął ode mnie? Nie potrafię tego wyjaśnić. Musiałem stoczyć z nim pojedynek na gołe stopy na strychu. W pewnym momencie poślizgnąłem się na ślinie ptaka, który sobie tam drzemał i upadłem na drewnianą podłogę. Skutkowało to tym, że wpadłem do domu sąsiadów gdzie stał Jeep. Zasiadłem w niego i zacząłem uciekać, ale mój prześladowca potrafi szybko biegać i dla zabawy wyprzedzał mnie kiedy mu się podobało - doprawdy, szaleństwo. W końcu wyjechaliśmy na zewnątrz gdzie ten podstawił nogę pod koła samochodu, w którym uciekałem. Nastąpił karambol, ale ja wypadłem zza kierownicy i przeturlałem się po ziemi podczas gdy jego przygniótł mój pojazd. Chciałem powiedzieć a-kuku, ale w ustach miałem ziemię. Jeep wybuchł, a gdy płomienie trawiły ciało mojego prześladowcy, wyznał mi dlaczego mnie ściga. Otóż według niego cała moja weekendowa działalność jest niczym innym jak nabijaniem punktów - cokolwiek to znaczy. Powiedział, że nie słucham waszych wypowiedzi, tylko ciągle sprawdzam czy hajs się zgadza. Niestety, przeciwnik wciąż żyje i być może trochę ochłonął, ale nie potrafię powiedzieć na pewno. Myślę, że nastąpi kolejna walka, ale w jakich okolicznościach? Nie potrafię tego przewidzieć.

 

 

FILMY

Na zakończenie opowiem Wam jednak jeszcze o najdziwniejszym filmie jaki ostatnio miałem okazję obejrzeć. W sumie to nie wiem na czym polega jego fabuła, ale do pewnego momentu wyglądał jak normalny film gangsterski. Nastąpiła jednak scena, w której dwoje gangsterów rozmawiało o poważnych sprawach. Gadają sobie spokojnie, palą fajki, piją whisky kiedy nagle jednemu z nich wybucha głowa. Kawałki czaszki, mózgu i krew rozpryskują się po stoliku i garniturze gangstera. Ten drugi jak gdyby nigdy nic bierze serwetkę i wyciera wnętrzności głowy kolegi. Po tym zostawia jego ciało, oraz rachunek i wychodzi. Nigdy nie widziałem czegoś podobnego, ale zrobili to na tyle sprawnie, ze ta wybuchająca głowa nie wyglądała jakoś sztucznie - mogłoby tak być, bo film raczej do wysokobudżetowych nie należy. Później działy się inne absurdalne rzeczy z jakimiś przypadkowymi postaciami. Jakiś człowiek kupił sobie małego kotka. Niestety, jakieś stare psy, które często kręcą się w okolicach jego domu dowiedziały się o tym i chciały dostać tego kotka i go rozszarpać. Niby takie normalne czworonogi. Zebrały się w grupę i postanowiły odwiedzić jegomościa. Wtedy przywódca psiej bandy spytał się spokojnym głosem człowieka o to czy ten kot jest w domu. "Musimy coś omówić" - powiedział pies. Człowiek wiedział jednak o co chodzi i lekko zlęknionym głosem odrzekł tylko "Nie" i zatrzasną przed nimi drzwi. Film jest naprawdę dziwny, nazywa się Bubberoni, a rok produkcji to 2010. Hm, polecam?

Poza tym, w planach na ten weekend/tydzień w końcu obejrzenie End of Evangelion. Włączyłem sobie początek i narobiłem potężnego smaka na to dzieło, dlatego jak tylko uporam się z reckami zabiorę się za oglądanie.

 

 

Kończę na dzisiaj. Wybaczcie, że notka jest jaka jest, ale mój mózg jest wyłączony i nie za bardzo również miałem o czym pisać. Poza tym, zmęczenie po walce również robi swoje. Gdyby się ktoś zastanawiał, to nie mam żadnych konfliktów z nikim - ot to zwykły żart z mojej strony co pewnie wszyscy wiecie. Standardowo, jak co tydzień pytam się Was w co gracie/robicie w ten weekend? Ja przede wszystkim zacznę od zdrzemnięcia się.

 

No i bonus dla prześladowców. Krótki film.

Oceń bloga:
0

Komentarze (19)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper