Blog użytkownika Greaver

Greaver Greaver 17.08.2013, 23:42
Śmierć ubiera się na czarno...
501V

Śmierć ubiera się na czarno...

Bynajmniej nie w luźną togę z kapturkiem, a stylowy obcisły strój i maskę odkrywającą jedynie zielone oczy, jak u drapieżnika... Ów Śmierć to Ryu Hayabusa, gość za pośrednictwem którego wyrżniesz setki, a jeśli zechcesz to nawet grube tysiące różnej maści wrogów, gość któremu się nie podskakuje, gość przed którym  może i sam Kratos mógłby mieć obawy przed pojedynkiem :)

     Ninja Gaiden Sigma 2 to pełnej krwi slasher, rozszerzona wersja gry Ninja Gaiden 2 z Xboxa360. Czym się charakteryzuje i dla kogo może być skierowana? Zacznę od scenariusza który jest po prostu wręcz wybitnie GŁUPI :D. Tak jest, nie ma się tu co doszukiwać złożonej historii i relacji między bohaterami. Tutaj w chaotycznym skrócie zastaniemy ratowanie świata przed armią demonów, wybuchy, ratowanie się z opresji w ostatniej chwili, cycki, banalne dialogi... Czy to źle? Moim zdaniem nie, te wszystkie bzdury zaliczyłbym nawet na wielki plus. Od zawsze uważam że na rynku jest miejsce dla gier o ambitniejszej treści i na te o banalniejszej, wszystko jest dla ludzi ;). 

 

     Jeśli chodzi o mechanikę, to jest ona naprawdę mocnym punktem gry, sam system walki to poezja, tutaj cały czas musimy pamiętać o gardzie, gdyż bez niej każdy szeregowy potworek będzie nam w stanie nieźle wklupać :). Sam system jest teoretycznie prosty, gdyż składa się z ciosu szybkiego i ciosu mocnego (acz wolnego), ten ostatni możemy ładować i jeśli uda nam się to uczynić na maksa wtedy Ryu odwala prawdziwą dziką rzeź a my tylko obserwujemy spektakl, akcję tą możemy przyśpieszyć jeśli wokół leżą świeżo pokonani wrogowie, wtedy to z ich ciał wylatują orby które po zaabsorbowaniu przyśpieszają wcześniej opisaną akcję. Jeśli mam być szczery to motyw ten troszkę za bardzo ułatwia nam zabawę, no ale przecież nie musimy z tego korzystać:). Co do reszty bitewnych ruchów nasz Ninja potrafi też kontrować, zadawać ciosy z rozbiegu, z wyskoku, rzucać gwiazdkami... W sumie to jest tego nieco dla tego jak wcześniej pisałem, system pozornie jest tylko prosty, a tak naprawdę kryje w sobie głębie i tylko od nas zależy ile z niej wydobędziemy. Gdyby było Wam mało dodam jeszcze że do dyspozycji mamy kilka bardzo różnych broni które możemy na dodatek rozwijać, są również czary, każdy znajdzie tu swoje ukochane ostrze :). Nasz dzielny Hiroł jednak nie tylko walczy, czasem przebiegnie się po ścianie, pohuśta na drążku, wskoczy na jakąś platformę, wszystko to czyni się bardzo przyjemnie. I choć Ryu Hayabusa wygląda naprawdę kozacko to gra daje nam odpocząć od jego umięśnionych pośladków dając nam pograć smoczą ninja kapłanką Momiji (najprzyzwoitsza z wszystkich panien), Rachel znaną z pierwszej Sigmy (lateks, wielki młot... i inne atuty) oraz uroczą Ayane znaną również z serii Dead or alive (dekolt do pasa...). Każdą z nich przejdziemy po jednej misji i spróbujemy nieco odmiennych stylów walki. 

 

     Wiemy już co robimy w grze, a w jakich okolicznościach? ZAJEBIASZCZYCH! Gra wygląda świetnie, lokacje są zróżnicowane, szczegółowe i bardzo pomysłowe (niestety też bardzo liniowe), już pierwsza lokacja czyli futurystyczne Tokio pobudza wyobraźnię. Marudy mogą się doczepić że grafika jest plastikowa (a jest), jednakże taki urok tej produkcji i uważam że fotorealistyczna grafa by tu po prostu nie pasowała. brakuje nieco mapy z pierwszej części, nie da się ukryć że przez to gra wydaje się nieco uproszczona. Jeśli chodzi o modele przeciwników hurtowych i bossów... Totalna bajka. Żeby nie popsuć Wam zabawy wymienię tylko wilki z katanami w pysku, albo ożywioną Statuę Wolności, a to jedni z pierwszych oponentów, a tych jest potem jeszcze cała masa, owacje na stojąco :). Warstwa dźwiękowa również stoi na wysokim poziomie, nie jest jednak na tyle charakterystyczna żeby się tu rozpisywać.

 

     Zaliczenie historii zajmuje około 10h, oprócz głównego trybu gra daje nam całkiem sporo misji podzielonych na poziomy trudności, które to możemy przejść wspólnie ze znajomym za pośrednictwem sieci (jak to piszę serwery jeszcze działają), nieznajomym :), oraz z botem. Misje te zalicza się bardzo przyjemnie, z czasem zamieniają się w prawdziwe wyzwanie i tylko twardziel równy Ryu Hayabusie podoła im wszystkim :). Za zachętę mogą pewnie służyć różnego rodzaju fanty typu nowe stroje dla naszego woja i wojowniczek. Jak pewnie zauważyliście ów recenzja opiera się głównie na samych pochwałach, dla czego więc nie wystawiłem wyższej noty? A dla tego że względem części poprzedniej gra praktycznie się nie rozwinęła, może mamy więcej broni i grywalnych postaci, ale lokacje zostały bardzo uproszczone przez co gra jest krótsza. To dla mnie uwstecznienie. Za to elementem który pozostał niezmieniony od części pierwszej jest kamera... Naprawdę paskudna kamera, którą często należy korygować:). Bądź co bądź podczas samej rozgrywki nie myślałem o tych wadach, świetnie się bawiłem i czułem jak duży chłopiec, myślę że do tej grupy Graczy skierowane jest Ninja Gaiden Sigma 2 :). 

Tagi:

Werdykt
  • + Totalny absurd
  • + System walki
  • + Wykonanie lokacji i przeciwników
  • + Czysty, nieskazitelny fun
  • + Misje dodatkowe
  • - Liniowe lokacje, brak mapy
  • - Czas zaliczenia przygody
  • - Kamera
8.5
Greaver
Greaver Gra dla każdego dużego chłopca, luzaka który obok Ico, Heavy Rain i innych poważniejszych tytułów nie wstydzi się wymienić czegoś nieco bardziej festyniarskiego ;D
Oceń notkę
+ +3 -

Oceń profil
+ +6 -
Greaver
Ranking: 1355 Poziom: 41
PD: 9594
REPUTACJA: 593