Jak "Nietoperek" prawie rozwalił rodzinkę.
Trudne, przykre, śmieszne i prawdziwe :/
Wszedłeś, obcziłeś(aś) ile tekstu i wychodzisz ? Przynajmniej ja tak zawsze robię :D Poczekaj proszę i daj szansę, bo tym razem trochę poważniej i jestem ciekaw Twojej opini jako człowieka i gracza.
Standardowy dzień w środku tygodnia. Wracam z roboty i odpalam konsolkę. W międzyczasie kuchnia-chlebek – nuż – kanapeczka i przeżuwając jeszcze pokarm siadam do gry. Dzisiaj Batman Arkham Asylum. Jest 18:00. Standardowo. Obczajam menu, wprowadzenie, i ogarnięcie sterowania. Gra się intuicyjnie, grafika miło zaskakuje, a gameplay zadziwiająco szybko się rozbudowuje i całość zaczyna wciągać. Zerkam kątem oka na zegar. Jest koło 19:30. Gram dalej psychicznie w pełni zatopiony w grze. Z letargu wybudza mnie dźwięk telefonu. „Eee tam … Walić to, … pewnie jakiś źiomek z pierdołami – chce wyciągnąć na browara.” Nie odbieram i gram dalej. Dzwoni drugi raz … trzeci … czwarty … „Nosz q...a !” Pauzuje i odbieram … Żona … Zaciskam słuchawkę między uchem i karkiem i gram dalej. Psychicznie integruje się w grę, tym samym jakieś 1% potencjału mózgu rezerwując, na regularne mruczenie do słuchawki „… uhm … tak … no … itp”, aby utrzymywać pozory rozmowy. Reszta zaangażowanych zmysłów intensywnie przeżywa grę. Gameplay, wyjątkowy świat (mrok, blask księżyca), do tego ten dziwny (jakaś fuzja gotycko-fururystycznego świata) klimat. Gra przejmuje pełną kontrolę nad zmysłami i po chwili domaga się nawet tego jednego procenta. Wychodzę z „matrix-a” i nawet nie wiem ile tak siedzę ze słuchawką przy uchu. Szyja boli, a w telefonie cisza. Wyłączam telefon, szybkie spojrzenie na godz (21:20) i ponownie wracam do cyfrowego świata. Ta gra ma coś w sobie co nie pozwala odejść od konsoli. Ciekawość domaga się ciągłego sprawdzania lokacji, łączenia faktów, poznawania intrygującego świata, szukania i rozglądania za każdym winklem. Chce się znaleźć i dojść do każdej znajdźki. Mam swoje lata i byłem zaskoczony, że jestem w stanie wrócić do świata dziecka i poczuć identyczne emocje jak przed laty. Straciłem kompletny kontakt ze światem rzeczywistym. Łączył mnie z nim jedynie pozyskiwany do utrzymywania funkcji życiowych tlen. Nawet nie wiem kiedy koniec – napisy. „Nie :/” JESZCZE.! Nie może być! Jeszcze raz ! Zostały znajdźki i tyle nie zbadanych zakamarków. Sprawdzę menu, może są jakieś dodatki, albo inne ciekawe tryby. Ale … co to ? q...a ! Słońce w nocy !? No do ch... ! RANO !!! ROBOTA !!! Boże która to ?! 5:40 ?! Jesu. Znowu zarwałem noc na grze i to w środku tygodnia. No nic w kime, bo za 2h do pracy.” Idę do łóżka, ale chwilę. „Gdzie Żona ?!” Powinna spać. Siadam na łózko i myślę. Aaa … było coś … telefon wieczorem. No tak włączyć. Włączam. Jakieś dwa sms-y i kilka połączeń. Nie sprawdzam. Nie czytam. Dzwonie. Dzięki Bogu odbiera, ale ze smutkiem.
Rozmowa:
Żona
Viqing
- Dlaczego wyłączyłeś fona ?
- Grałem i chciałem mieć spokój. Gdzie jesteś ?!
- heheh (śmiech przez łzy) nie udawaj, że cię to obchodzi. Jest szósta rano, a mnie nie widziałeś od wczoraj. Dzwoniłam wieczorem i mówiłam Ci, że idę po pracy z koleżankami na piwo. Nawet nie z pytałeś gdzie, tylko mamrotałeś bezsensownie, a w tle jak zwykle leciała gra. Mogło by się ze mną stać cokolwiek, ale ty byś zajarzył dopiero jakby ci się gra zawiesiła.
- Tak to jest, jak człowiek czasami zagra i gra „wciągnie”.
- Ty nie grasz „czasami”. Ty „czasami” żyjesz.
- …
- Specjalnie nie przyszłam, żeby sprawdzić kiedy i czy w ogóle się ockniesz. Jestem cierpliwa i tolerancyjna, ale nieraz mam wrażenie, że kochasz konsolę i te gry bardziej niż mnie i zaczynam mieć dosyć. Jestem u koleżanki. Spotkamy się jutro po pracy.
Nie spałem i myślałem. Czy ja jestem q..a normalny ? Czy ludzie tacy jak ja powinni zakładać rodziny ? Całe swoje życie zaplanowałem i dostosowałem do grania. Dobierałem pracę, aby mnie było stać na gry i aby mieć czas na granie, a nie przesiadywać całymi dniami w robocie. Żeby w pracy mieć czas pogadać na forach i ogarnąć tematy gamingu. Świadomie mam Żonę, która dzieli ze mną pasję i uwielbia erpegi, ale widzi tez granicę w swoich zainteresowaniach w przeciwieństwie do mnie. Nie planowałem i nie planuję dzieci, bo chcę poświęcać czas tylko grom. Kiedyś marzyłem o pracy w gazecie, albo portalu o grach, ale zamiast pisać i analizować wybrane gry wolę grać i poznać szerszy zakres rynku. Gry przechodzę skrupulatnie. Lubię z nich wyciskać maks-a, więc zabierają praktycznie całe życie. Chciałbym poznać wszystkie tytuły, chłonąć każdy wirtualny świat. Każdą grę w moim spisie przeszedłem i to „nosem po ścianach”. Znam ich mechanikę i lokacje jak własne mieszkanie. Nie piszę tego dla poklasku i szpanu, tylko po to, aby uzmysłowić ile to godzin … hehe godzin … co ja pisze … LAT. Lata grania i to mega intensywnego.
Żałuję ? Właśnie, że nie. Cały czas mam ogromny niedosyt. Żałuję, ale tego, że nie mogę grać przez 24h. Że muszę jednak pracować, jeść i spać. Żałuje, że mój organizm jest tak prymitywny i ograniczony. Żałuję, że choćbym nie wiem jak się starał, to nie ogram wszystkich gier. Że nie poznam wielu ciekawych i niesamowitych projektów i światów. To pasja, czy już choroba ? Dla mnie nie ma znaczenia, bo nie zmienia faktu, że jest mi z tym dobrze. Czuję się jak w raju i nie chcę tego zmieniać. Mam pieniądze i czas na granie, ale zaczynam mieć świadomość, że jestem egoistą i że krzywdzę najbliższych. Krzywdzę Żonę która na to nie zasługuje. Krzywdzę Matkę i rodzinę z którą praktycznie tracę kontakt. Świadomie porzuciłem znajomych, bo zajmowali czas który mogłem poświęcić grom. Zoptymalizowałem i przystosowałem całe swoje życie pod gry. Lata precyzyjnego planowania i budowania, aby osiągnąć dzisiejszy efekt. Motywem wszystkiego były GRY. Teraz mam satysfakcję i się ciesze jak kumpel mówi, że by zagrał, ale praca. Zagrałby, ale rodzina i dzieci. Zagrałby, ale rachunki i kredyt. Zagrałby ale … Zagrałby ... a ja GRAM i Q...a będę grał :D
Dlaczego to piszę:
- Pisze, bo „każdy kij ma dwa końce” i moje szczęście jest okupione krzywdą ludzką :/
- Piszę, bo korzystam z przebłysku świadomości i natchnienia.
- Piszę, bo grasuje na portalu i stwierdziłem, że wypadało by napisać coś o sobie, zamiast wiecznie „strugać pajaca w komentarzach” :)
- Piszę, bo tak naprawdę jesteście jak moja rodzina, jeśli jeszcze potrafię trafnie określić to uczucie.
- Piszę, bo może dla kogoś będzie to wskazówka, lub przestroga.
- Pisze, bo kupiłem nową klawiaturę i chciałem ją wypróbować (Z tym akurat żartowałem :)
Starczy. Idę grać.
DZIĘKI ZA CZAS I UWAGĘ
PS
Żona cała i zdrowa. Sprawdzałem podczas „loadingu” :D