Friendly Fire

Recenzje, felietony i takie tam różne.

Friendly Fire Friendly Fire 06.05.2013, 14:25
Wspomnień czar, czyli Total PlayStation nr 4/99.
581V

Wspomnień czar, czyli Total PlayStation nr 4/99.

Wiecie, pokraczny ze mnie koleś. Z jednej strony nie lubię bajzlu, z drugiej zaś – do sprzątania nigdy nie jest mi po drodze. Kiedy więc w końcu zabiorę się za przekopywanie pokoju i organizowanie samoczynnie generującego się tam nieładu, w ręce często wpadają mi takie oto skamieliny. Znaleziony jakiś czas temu Total PlayStation numer 4/99 zapewnił mi ostrą, sentymentalną jazdę bez trzymanki, na którą z chęcią was teraz zabiorę.

Kiedy opisywany tutaj magazyn po raz pierwszy wleciał w moje małe i tłuste rączki, miałem równe 9 lat i kochanym Szaraczkiem cieszyłem się od ponad roku. Z oczywistych przyczyn własnego hajsu się wtedy nie miało (moje miliony z komunii wydałem właśnie na PlayStation), oryginalne produkcje straszyły rodziców cenami z rzędu 230+ zł, a krzywdzić i przerabiać mojego maleństwa nigdy nie miałem zamiaru.  Takie czasopisma jak Total PlayStation i dołączane do nich płyty rysowały się więc na prawdziwą oazę szczęścia i radości, jednocześnie będąc moim jedynym źródłem kontaktu ze światem elektronicznej rozrywki. Wszechobecne już dzisiaj internety również były jeno pustym hasłem, dlatego też ten skromny kawałek papieru stanowił dla mnie ostatni dowód na to, że na świecie kręci się pełno takich zapaleńców jak ja.

 

 

Dość nietypową cechą czwartego numeru TPS z 1999 roku jest to, iż każda strona wygrzebanego przeze mnie dinozaura zapełniona jest informacjami o produkcji, której wersję demonstracyjną znaleźć można na dołączonej do opisywanego numeru płycie. Chociaż ta przepadła równie dawno co i magicznie odnalezione czasopismo, członkowie tego duetu w żadnym miejscu nie wywyższali się ponad swojego kompana w temacie dostarczania mi frajdy – oglądanie zdjęć i zwykłe czytanie opisu przejścia dema (bo i takie teksty można tutaj odnaleźć) dawało mi wówczas tyle samo radości, co i sam akt naparzania w przyciski. Proste czytanie solucji pierwszego Drivera stanowiło dla mnie równoznacznik przechodzenia samej gry, zanim ta jeszcze znalazła się w moich pociesznych łapkach. Ten fragment stareńkiego magazynu jest zresztą najbardziej wymęczony, bo opis przejścia produkcji, w której 99 procent misji opierało się na niezbyt skomplikowanej podróży z punktu A do punktu B, tłumaczył mi również fabułę całości – większość gier sprowadzałem wówczas z Niemiec (nie pytajcie), a że nasi sąsiedzi są chyba największymi fanami dubbingu czegokolwiek w Europie, i przygody Tannera trafiły mi się w języku Goethego.

 

Przyciągająca wzrok, ponętna facjata Lary Croft, atakująca nas z błękitnej okładki, to jedynie wstęp do wycenionej na 25 złociszy, sentymentalnej uczty. Większość jej zabawnego contentu opiera się na schemacie: opis wersji demonstracyjnej, wywiad z twórcami, spóźniona średnio o 365 dni recenzja (oczywista w ocenach same dziewiątki i dychy, a jak) i zestaw porad, w postaci wspomnianego już wcześniej opisu przejścia gry czy listy ciosów, jak to wypada w przypadku kochanego Tekkena 3. Dzisiaj, przynajmniej w  temacie wypełniania kolejnych stronic dowolnego czasopisma z „growej” branży, jest to jeden, wielki i klasyczny śmiech na sali. Wtedy – wydrukowany i obity lśniącą okładką raj dla ziemi i mokry sen każdego, dorastającego na grach geeka.

 

 

Na koniec zaś, to co tygrysy lubią najbardziej, czyli zestaw cytatów, żywcem wyciągniętych z kolejnych stronic Totala. Cóż mogę w tym miejscu rzec więcej – enjoy ;)

 

„Mimo (a może właśnie z powodu) niesamowitego sukcesu gry Metal Gear Solid, firma Konami nie chce na razie słyszeć o kontynuacji”  opis Metal Gear Solid: Special Missions, str. 6

 

„Nie tylko prędkość w tej grze robi wrażenie, ale i brak znanego z innych gier efektu nagłego pojawiania się scenerii, nawet przy bardzo długich prostych. Procesor PlayStation jest testowany do granic jego możliwości” – o Ridge Racer Type 4, str. 21

 

„Ridge Racer Type 4 zapewnie więcej podniet, niż zespół szwedzkich tancerek erotycznych.” -werdykt recenzji Ridge Racer Type 4, str. 23

 

„Grafika: czy to już nie jest poza granicami możliwości PlayStation?” – werdykt recenzji Ridge Racer Type 4, str. 23

 

„Jakie atrakcje, których nie miały poprzedniczki, będzie oferować TR3??

W wersji konsolowej najnowsza część będzie działać w rozdzielczości 512x240 (buu, a miało być 512x480 – przyp. PSM)” – wywiad z Troyem Hortonem o Tomb Raider 3, str. 32

 

„Grafika: Ultrarealistyczna – prawie jak rzeczywistość” – werdykt recenzji Gran Turismo, str. 51

 

„Twoja misja w tym demo? Zgubić ogon, frajerze. To takie proste – a tak wspaniale rozrywkowe” – o Driverze, str. 54

 

„Jeśli naprawdę chcesz zrzucić ten ogon, dziecinko, to pojedź złą stroną drogi i prześliźnij się przez blokady drogowe, Zrzuć go, dziecinko, zrzuć. Hu ha” – o Driverze, str. 55

 

„Jest tu jak w pasiece, z wyjątkiem tego, że znaczyłoby to, iż jest tu pełno pszczół. Oczywiście. Ale to nie ważne.” – poradnik Ape Escape, str. 74

 

Alternatywną wersję tego artykułu, (może nieco mniej sentymentalną, a bardziej rzeczową) znajdziecie TUTAJ.

 

Odwiedź i polub oficjalny fan-page Friendly Fire na Facebooku - z prędkością karabinu maszynowego wyrzucający informacje o najnowszych recenzjach i felietonach!

Tagi:

Oceń notkę
+ 0 -

Oceń profil
+ 0 -
Friendly Fire
Ranking: 8474 Poziom: 20
PD: 1340
REPUTACJA: 2