Blog użytkownika typfon

typfon typfon 12.02.2020, 18:24
Takie tam głupotki
713V

Takie tam głupotki

Swoją przygodę z gramy rozpocząłem ok. 30 lat temu.

Brzmi to wręcz śmiesznie, i jak o tym myślę to sam niedowierzam, że tyle czasu już minęło. Zaczynałem pewnie jak większość od radzieckich „pegazusów” kupowanych u towarzyszy za wschodniej granicy na lokalnym rynku. Pamiętam ile radości sprawiały kadridże przynoszone do domu z takimi perełkami jak Dizzy, Micro Machines, Księga Dżungli. Pamiętam też doskonale irytacje z powodu braku możliwości zapisu gry … (nie wiem czy tak każdy radziecki sprzęt miał, ale mój nie zapisywał stanu rozgrywki). Rozgrywki w Tetrisa na zmianę z tatą, to chyba jedno z przyjemniejszych wspomnień z dzieciństwa, tak samo jak bicie rodzinnych rekordów w „Ruskie Jaja” rip off Game and Wath (ale najbardziej lubiłem myśliwego strzelającego do kaczek).

Po latach w końcu namówiłem rodziców na komputer … wiadomo do nauki ;) był to składak z dość średnią specyfikacją (jakiś Celeron, tyle pamiętam), ale Diablo 2 szło bezproblemowo a to mi wystarczyło. Tak więc całe swoje młodzieńcze lata spędziłem przy PC (Baldury, Planescape, Arcanum – perełka). Ominął mnie szał na PSone, choć co po niektórzy szczęśliwcy w moim otoczeniu je posiadali, i w sumie udawało mi się od czasu do czasu pograć w „wagonie” który przez kila lat robił za swoisty salon z grami w moim małym mieście. Długi czas na konsole praktycznie  mnie nie interesowały, nie wychowawszy się na seriach które były dostępne tylko na nich, nie miałem emocjonalnego bagażu, który tak ułatwia podjęcie decyzji o ich zakupie.

Przyszedł jednak czas, gdy trzeba było opuścić rodzinne gniazdo, i zacząć zarabiać na swoje utrzymanie, hobby poszło w odstawkę na dobre kilka lat. Zawsze były ważniejsze rzeczy do kupienia, chleb, bilet, maszynkę do golenia … Gdy człowiek stanął na nogi, zaczął rozpamiętywać starą miłość. Ponieważ jednak wynajmowałem wtedy z połowicą olbrzymie mieszkanie o oszałamiającej powierzchni 19,5 m2 problemem zaczęło być miejsce w którym można było by wygodnie umieścić komputer. W ten oto sposób mój wzrok przychylniej zaczął patrzeć na to co rynek ma do zaoferowania w temacie konsol. Były to jeszcze czasy gdy w marketach można było kupić PS2, jednak po gruntownej analizie zdecydowałem się na x360. Pierwsze odpalenie Halo 3, było jak magia, po kilku latach nie grania wcale, to co widziałem na ekranie wydawało się po prostu śliczne. Na x360 spędziłem niezliczoną ilość godzin grając customowe mecze w H3, jest to jeden z najlepszych okresów w moim „graczowym” życiu.

Obecna generacja konsol, solidnie mnie jednak rozczarowała, nie wiem czy to przez brak innowacji i koszenie tych samych produkcji co roku, zmieniając tylko skórki przeciwnikom, czy może niespełnione obietnice 1080p/60FPS (które słyszę od lat…) czy po prostu zmęczenie materiałem. Zacząłem się łapać na tym iż granie zamiast relaksu, przynosi mi coraz większą irytację. Wszechobecne abonamenty (które zasadniczo nie są złym pomysłem) sprawiły, że zamiast delektować się grą, leciałem aby do przodu bo kolejne produkcje przecież czekają. Nie mogę narzekać, nie mam może mało czasu na granie (1-1,5h dziennie) moja lepsza połowa doskonale rozumie moje hobby (mam to szczęście), jednak sam miałem wieczne wrażenie, że gram po łepkach. Dodatkowo, irytują mnie wszelkie mikrotranzakcje, DLC nie wnoszące nic tylko nowe osiągnięcia i skórki broni itd. Trzeba albo przestać grać … albo zmienić system …

Od jakiegoś czasu ciągnęło mnie do przenośnych konsol N, rozważałem DS, głównie ze względu na przystępną cenę. Przez rok szukałem systemu który zadowoli mnie wizualnie i cenowo, jednak jakoś nie wychodziło. Konsole albo były strasznie zniszczone, albo drogie. Przełom nastąpił ok 1,5 roku temu, nie wiem czy to było wietrzenie magazynów, czy jakaś promocja od N, ale w marketach zaczęły pojawiać się 2DS w cenie która mogłem zaakceptować (349 pln z grą :)). Przespałem jednak i tą promocję… dzięki niej jednak uświadomiłem sobie, że może warto zainwestować w nowszy system, dając sobie spokój ze starszym. Tak też na początku 2019 roku w moim domu zagościł New 3ds.

Długo zastanawiałem się którą wersję konsoli kupić, bo N trochę ich naprodukowało, a nie mając wcześniej styczności z marką, można się pogubić. Więc mamy:

  • 2DS – nazwałbym go podstawowym modelem, nie składany tzw. „paletka”, świetny dla dzieciaków, a jak cena nie przekracza 400 PLN uważam go za naprawdę godnego uwagi. (podobno wygodniejszy niż standardowe 3DS)
  • 2DS XL – model składany, produkowany obecnie, na którym odpalimy wszystkie gry, pozbawiony jak nazwa wskazuję 3D, atutem jest C-stick który udaje druga gałkę analogową.
  • 3DS – pierwszy model konsoli, mały, prosty, mi się bardzo podoba, jednak znalezienie go w dobrym stanie, i w dobrej cenie to wyzwanie (model pozbawiony C-sticka, który nie obsługuję wszystkich gier – jak chociażby Xenoblde)
  • 3DS XL (3DS LL) - to samo co wyżej, jednak z większym ekranem (uwaga większy ekran to dalej ta sama rozdzielczość, dla osób wrażliwych na pikselki może mieć to znaczenie)   
  • New 3DS – Model wypuszczony w 2015 roku, cechują go zamienne nakładki obudowy personalizujące konsolę, mamy tu nowe 3D które podąża za ruchami głowy gracza, konsola oczywiście obsługuje wszystkie gry (jak chociażby Minecrafta) posiada C-sticka       
  • New 3DS XL (LL) to samo co wyżej tylko większe, bez wymiennych paneli na obudowie.

Z tego co się orientuję obecnie w produkcji zostały już tylko modele 2DS, 2DS XL (New 3DS XL chyba nie jest już produkowany, ale jak się mylę liczę na sprostowanie), jak więc widać jest w czym wybierać, każdy może znaleźć coś dla siebie, zarówno jeżeli chodzi o cenę jak, i samą funkcjonalność konsoli.

Mój Wybór padł na model New 3DS, kierowałem się głownie możliwością ogrania każdej gry z katalogu Nintendo, delikatnie większym ekranem niż w premierowym modelu, przy jednoczesnym zachowaniu przenośnego charakteru konsoli (wersja XL wydawała mi się za duża).

Pierwsze wrażenia:

Konsola jest naprawdę niewielka (80,6 x 142 x 21,6 MM), nie jestem osobą o ogromnych rękach, jednak muszę przyznać że pierwsze dni boleśnie dały mi do zrozumienia, że palce muszą mi się przyzwyczaić do dłuższych sesji. Wykonanie oceniam na dobry plus, plastik jest ok, choć to tylko plastik, wyświetlacze nie są niczym chronione, co uważam za lekki minus, nic nie trzeszczy, nie mam się do czego przyczepić. Irytuję mnie natomiast „wycieranie” się chropowatej powierzchni mojej konsoli, i tak przy krzyżaku, i przyciskach, powstają przetarcia, których nie ma się jak pozbyć, a i nie wyobrażam sobie jak można by im zapobiec – ten typ tak ma, po kilkuset godzinach to normalne, i choć psuję to ogólnie dobry wizualny efekt, trudno, dam radę z tym żyć. Sama obsługa, sprzętu jest banalna, gry odpalają się szybko, interfejs jest prosty (choć tylko po angielsku), usługi sieciowe znikome, ogólnie po 30 min człowiek czuje się jak w domu, więc dla nikogo nie powinno być to problematyczne. Wyświetlacz, cóż po nich czuć trochę ze to jednak sprzęt z 2011 raku. Rozdzielczość to powalające 800x240 i czasem to jednak przeszkadza, teks potrafi być niewyraźny, ale nigdy do poziomu który uniemożliwiał by granie. Dolny wyświetlacz, dotykowy działa sprawnie, nie odnotowałem nigdy problemu z dotykiem, jest to też naprawdę sprytnie wykorzystany patent w wielu grach który pozwala na wyświetlanie mapy, plecaka, czy przypisanie skrótów, mi się podoba.

Konsola bez gier była by jednak niczym ciekawym, a tych 3DS ma do zaoferowania całe mrowie. Od platformówek, przez RPG, po wyścigi. Przyznaję, że pierwszy miesiąc z systemem był dla mnie jak złapanie drugiego oddechu w moim growym życiu. W ciągu już ponad roku z systemem 3DS zaskoczył mnie nie raz oferując naprawdę ciekawe historie, rozgrywkę, czy miodny multiplayer. Z ręka na sercu mogę polecić takie produkcję jak Mario Kart 7 (które potrafi zirytować jak żadna gra), Xnoblade, czy serię Monster Hunter (okazało się że nadaję się na łowcę, gra wciągnęła mnie totalnie).

Szczerze polecam to maleństwo do grania, jestem przekonany, że każdy gracz znajdzie coś miłego dla siebie, bo jest z czego wybierać. Samą konsolą zawieść się nie można, i choć od dawna mamy Switach i jego wersję mini, myślę że dla osoby które minęła wiele produkcji od wielkiego N, 3ds będzie świetnym miejscem dzięki któremu można znów poczuć magię grania.     

Tagi:

Oceń notkę
+ +26 -

I am a monument to all your sins!
Oceń profil
+ +18 -
typfon
Ranking: 189 Poziom: 60
PD: 27550
REPUTACJA: 14338