SKLEP

Dark-O-visioN

Profesjonalnie amatorskie teksty
Darek Darek 21.04.2018, 23:23
Ciche Miejsce - klimatyczna głupota
130V

Ciche Miejsce - klimatyczna głupota

Bodajże pierwszy raz siedziałem na zatłoczonej sali i wszyscy naprawdę oglądali film. W ciszy. Pierwszy raz od Wall-E'ego byłem wkręcony jak siemasz, mimo, że pierwsze wypowiedziane na głos zdanie pada dopiero gdzieś w połowie filmu. Pierwszy raz od dawna nie przeszkadzały mi fałszywe jump scares, bo miały sensowne wytłumaczenie w fabule. Jest, niestety, i druga strona medalu. Pierwszy raz od bardzo dawna zakończenie filmu sprawiło, że retroaktywnie znielubiłem całą jego resztę.

Bo Ciche Miejsce to film który wręcz wymaga ogromnego zawieszenia niewiary, ogromnej ilości dobrych chęci ze strony widza, żeby w ogóle się spodobać. Koncepcja jest ciekawa. Ziemię nawiedzili kosmici (chyba kosmici, nigdzie nie jest to wprost powiedziane), którzy są zupełnie ślepi, ale za to mają słuch jak Daredevil i są przy tym bardzo agresywni. Populacja planety została zdziesiątkowana, a ci którzy przetrwali, nauczyli się żyć w zupełnej ciszy - zero elektronicznych sprzętów, zero głośnych zabawek i przedmiotów, chodzenie boso i to tylko po piachu żeby przypadkiem nie nadepnąć na coś głośnego, porozumiewanie się językiem migowym. W osiemdziesiątym-którymś tam dniu od pierwszego ataku dochodzi do tragedii, którą mogłeś zobaczyć w zwiastunie (nie rozumiem czemu pokazali tak ważny moment w filmiku promocyjnym. Okej, rzecz dzieje się dosyć wcześnie, ale to tak jakby już w trailerze do Morderstwa w Orient Ekspresie pokazywali kto zostanie zamordowany). Mija rok i oto jesteśmy.

 

Od strony technicznej film jest wręcz śliczny. Piękne zdjęcia autorstwa Charlotte Bruss Christensen, która dała nam również piękne wizualia w duńskim "Polowaniu" z Madsem Mikkelsenem (ale film!) doskonale grają z bardzo subtelną muzyką i dźwiękami tła, które zazwyczaj słyszymy. Wyjątkiem są sceny pokazane z perspektywy głuchej córki głównych bohaterów. Widzimy wtedy świat jej oczami, a więc otacza nas zupełna cisza, a jeśli kamera pokazuje nam akurat otoczenie za jej plecami, to najczęściej tło będzie mocno rozmyte. Fajny zabieg. John Krasiński (Jim z the Office) spisuje się w podwójnej roli reżysera i głównego bohatera. Jego postać to bodajże najlepiej nakreślona rola w całym filmie, ale i Żona i, przede wszystkim dzieciaki też wypadają całkiem porządnie, co, jak sądzę, jest też po części jego zasługą.

Design i wykonanie potwora też zasługuje na uznanie, jako, że cały film nakręcono za ledwie 20 milionów dolarów (około). Ciekawa, mająca sens koncepcja i animacja komputerowa nie ustępująca dziewięciocyfrowym produkcjom.

 

Wiadomo było, że gdzieś tu się czai, więc oto i dochodzimy do wielkiego, śmierdzącego AAAALE. Będą spoilery.

 

Niestety, Ciche Miejsce działa tylko i wyłącznie wtedy, kiedy sami, świadomie decydujemy się zignorować kolosalną wręcz ilość fabularnych głupot, zasypującą nas od pierwszych minut, aż po sam finał filmu. Mógłbym prawdopodobnie roznieść na strzępy całą fabułę, ale raz, że musiałbym iść do kina raz jeszcze i porobić notatki, a dwa, że z krótkiego bloga zrobiłby się nagle rozdział książki. Ograniczyłem się więc do kilku bardziej irytujących szczegółów.

 

Po pierwsze i najważniejsze: w filmie cały świat pada na kolana, bo skądś pojawiają się potwory, które co prawda nic nie widzą, ale za to doskonale słyszą. Jasne? Okej. Zgadnij proszę, co jest słabym punktem potwora o ultraczułym słuchu. Wierzę, iż, w przeciwieństwie do ludzi zamieszkujących tą wersję naszego świata, posiadasz mózg i odpowiedź "głośne/wysokie dźwięki" przyszła Ci do głowy niemalże natychmiast. Nikt, nigdzie, przez ponad rok nie wpadł na to aby spróbować zbombardować te paskudy dźwiękiem o różnej częstotliwości. Mimo, że doskonale wiedzą, iż w promieniu kilometra od kosmity nie można nawet piardnąć, bo na pewno cię znajdzie i zje (zakładając, że będziesz czekać jak debil w tym samym miejscu, aż do ciebie dobiegnie).

Druga sprawa to sama budowa potworów, a dokładniej fakt, że jeden z nich padł po dosłownie jednym strzale z najzwyklejszej w świecie strzelby. Nawet jeśli założyć, że było to możliwe dzięki wytworzonym przez Córkę falom dźwiękowym, i tak sytuacja jest absolutnie śmieszna. Przebijająca pancerz amunicja, czołgi, bomby, napalm - spokojnie pozbyłyby się zagrożenia w minutkę. Kurde nawet siekierą da się to gówno zranić!

I kilka małych rzeczy:

-Córka jest debilką i Młody zginął tylko i wyłącznie przez nią, a i do tego nigdy by nie doszło, gdyby nie wymagała tego fabuła;

- kto normalny wpadłby na pomysł żeby robić sobie dziecko (jedno z najgłośniejszych stworzeń na świecie) w rzeczywistości, w której tylko absolutna cisza pozwoli Ci przeżyć?

- obcy słyszy tykanie zegarka, ale nie ciężki oddech kobiety, która ze wszystkich sił próbuje NIE krzyczeć z bólu w trakcie porodu;

-skąd oni mają prąd?

 

Wiem, że marudzę, ale to nie tak, że Ciche Miejsce jest gniotem. Przez większą część 95 minut czasu projekcji bawiłem się bardzo dobrze. Dopiero samo zakończenie i dalsze zastanawianie się nad sensem tego co właśnie zobaczyłem sprawiło, że obraz Krasińskiego przestał mi się podobać. Warto obejrzeć. Może nie koniecznie w kinie, ale warto.

Tagi:

Oceń notkę
+ +4 -

Life's too short... Let's eat!
Oceń profil
+ +58 -
Darek
Ranking: 83 Poziom: 62
PD: 31594
REPUTACJA: 13503
Miesięcznik PSX Extreme