O tym, jak kafejki internetowe rozwinęły gaming w Polsce
Pod tym śmiałym tytułem kryje się szczypta wspomnień, przemyśleń i należnego docenienia. Wszakże kafejki internetowe na przełomie XX i XXI wieku oswajały polskie społeczeństwo z internetem. Jednakże to nie jest PPE′owe clou tego retrowpisu. Nie da się bowiem zaprzeczyć, iż sporo obecnych 30, 40, 50-letnich graczy właśnie w kafejkach internetowych na poważnie zaczęło poznawać tajniki kultowych już strzelanek, samochodówek, hack’n’slash-ów czy RPG-ów. Wszak były to czasy, kiedy mało kto w naszym kraju posiadał w domu własnego peceta lub konsolę gier wideo. Dlatego też dla dzisiejszych nastolatków wspomnienie takich miejscówek jak kafejki internetowe może się wydawać czymś na wskroś nierzeczywistym. Ale jeszcze 20 lat temu miały się one bardzo dobrze w tysiącu miast i miasteczek w Polsce.
Geneza, kilka zdań o tym, jak to żawdy bywało
Bez wątpienia czas największej świetności kafejek internetowych przypada na pierwsze lata XXI wieku. Kiedy w naszym kraju dostęp do internetu jeszcze tak około 2004 roku ciągle posiadali tylko nieliczni wybrańcy losu. Do tego była to zawrotnie droga i nie najlepszej jakości usługa. Niezależnie czy przepłacało się za abonament AKP, NASK lub Polbox. Każda z tych firm oferowała bowiem internetowe połączenie za pomocą modemu i linii telefonicznej. No i jak się łączyło z netem, by chociażby pograć w gry, to automatycznie blokowało się innym domownikom możliwość rozmów na telefonie stacjonarnym. A wtedy możliwość mobilnego pogadania w domu za dużo normalniejsze pieniądze była dużo ważniejsza od przydrogiego serfowania w sieci, gdzie w praktyce mało co można było zrobić oprócz sprawdzenia skrzynki pocztowej, "pierwotnego" czatowania albo wielogodzinnego pobierania plików MP3. Dlatego też posiadacze takich usług posiadany internet traktowali jako produkt luksusowy - taki bardziej na pokaz niż do codziennego użytku bez żadnych limitów, jaki dzisiaj znamy.
Empiria, czyli młodzieńczych wspomnień czar
Ja na przełomie XX i XXI wieku byłem zbuntowanym młodzieńcem, który na maksa utożsamiał się z mroczną sztuką, czego naocznym potwierdzeniem okazał się preferowany imidż - długi czarny płaszcz ze skóry, subkultowy merch, glany i przydługie włosy. Wtedy też - kolokwialnie określając - miałem wywalone na ten cały internet, gdyż przykładowo muzykę słuchałem na oryginalnych kasetach i cedekach z ciągle rosnącej kolekcji, a dostęp do informacji zyskiwałem dzięki codziennemu kupowaniu gazet i czasopism. Z ludźmi komunikowałem się zaś głównie "na żywo", a popularne dzisiaj vlogi zastępowało mi regularne czytanie zakupowanych książek, oglądanie telewizji i słuchanie radia. Natomiast szczytem obeznania technologicznego było dla mnie obsługiwanie 5-częściowej wieży stereo "Technics" oraz pisanie SMS-ów na telefonie komórkowym Nokia, czyli tak zwanej "Cegle", którą od święta nosiłem w skórzanym pokrowcu. Aczkolwiek, żeby za bardzo nie zboczyć z tematu owego wpisu, już wtedy byłem maniakiem gier z kilkunastoletnim doświadczeniem. Zatem od wczesnej postawówki (mniej więcej od 1988 roku) grałem w nie na konsol(k)ach (Gierki, Brick Game, Rambo, Pegasus) albo w realu ze znajomymi (karty, piłka nożna, ping-pong, koszykówka, siatkówka, hokej, kółko i krzyżyk, statki, warcaby, szachy, domino, rzucanie z bramki na bramkę piłką tenisową na szkolnym asfaltowym boisku).

Niedziwne więc, że pierwszy raz o czymś takim jak kafejka internetowa dowiedziałem się dosyć późno, albowiem miało to miejsce wiosną 2002 roku. Wtedy to w parku w Dąbrowie Tarnowskiej, kiedy to jeszcze tętniło w nim życie towarzyskie, spotkałem się z charyzmatycznym kumplem, znanym w pewnych kręgach pod ksywą „Soban”. Następnie zaraz po tym, gdy zasiadł on na ławce, powiedział mi, że w nowopowstałej kafejce internetowej zagrał z dziewczyną w szachy online, no i że można tam spotkać ciekawe towarzycho, które również korzysta "po pieniądzach" z superszybkiego naówczas internetu. Owego newsa wysłuchałem z zapartym tchem, chcąc zaraz ujrzeć to magiczne miejsce, w którym dzieją się takie "cuda niewidy". Toteż zaraz potem poszliśmy w wiadomym kierunku. Na pierwszy rzut oka wystrój owej kafejki był dla mnie bardzo podobny do tego z sali informatycznej w szkole średniej. Ale były to tylko pozory, które szybko zastąpił autentyczny entuzjazm. Właśnie w tej małej kafejce naocznie przekonałem się, na czym polegało prawdziwe korzystanie z neta przez ciągłe nieliczne grono ludzi "w temacie". Zresztą w tym czasie identycznie się działo w tysiącach jej odpowiedników w całym kraju.

Tysiące dni chwały
Bez wątpienia lata 1999-2006 to najlepszy okres dla kafejek internetowych. I to niezależnie czy ktoś mieszkał Warszawie, Gdańsku lub Samocicach. Kafejki wszak - jak już wcześniej napisałem - okazały się naówczas dużo tańszą alternatywą dla korzystania z internetu domowego i panował w nich super klimat. Zresztą gracze bardzo szybko w zdecydowanej większości zaczęli korzystać z ich dobrodziejstw. Dlatego ci, którzy złapali "kafejkowego" bakcyla wydawali każdą wolną złotówkę na pokonywanie takich kultowych już tytułów jak Counter-Strike, Diablo, Tibia, FIFA, "Małyszowe" Deluxe Ski Jump, Metin 2, Unreal Tournament, Half-Life, Medal of Honor czy Grand Theft Auto. Co ciekawe, często czynili to przez pewien czas, gdy już posiadali własne komputery na biurku. A wynikało to z tego, że te mniej więcej 20 lat temu dla ludzi ciągle dużo ważniejsze było spotkanie w realu niż siedzenie w wirtualu. Toteż dla fanów gier komputerowych fajniejszą opcją była rywalizacja na żywo w CS’a lub StarCraft’a z "kafejkową" ekipą niż gra solo na konsoli wideo albo "online" na kompie. Dla tychże graczy największą zaś atrakcją był udział w kultowej już imprezie LAN party. Na którą to jeśli mieli taką możliwość przynosili własne kompy lub konsole, aby móc pograć razem w tym samym miejscu. Jak jej sama nazwa wskazuje, aby ta impra mogła dojść do skutku, łączono się przez sieć lokalną (LAN). Jak ekipa takich graczy miała dobre układy z właścicielem kafejki, to te zawody mogły trwać nawet przez całą noc. Tak też rodził się poważniejszy gaming w Polsce, co w późniejszym czasie ewoluowało w turnieje e-sportowe.

Aby choć trochę przeniknąć klimat grania w kafejkach internowych i "odczuć" rzeczywistość tamtejszych LAN Party wystarczy zresztą przeczytać komentarze pod powyższym zdjęciem, które nie tak dawno ukazało się na facebookowym retro fanpage'u "Stare Konie" (źródło screenu). Oto przykłady kilku najpopularniejszych (w dwóch przypadkach) po mojej korektorskiej poprawie: 1) "Jakiś hardkorowiec na pierwszym planie gra na numpadzie 😃 Moje kafejki to PeCet i druga, której nazwy zapomniałem, na Kozanowie. W tej drugiej właściciel grał non-stop w Diablo 2 i nie ogarniał, kiedy kto ma kończyć. Płaciło się za godzinę, a siedziało 3 😃 Po roku zainstalował jakiś soft automatyczny do blokowania kompów"... 2) "SDI dzieliłem z kolegą na pół....bo mnie nie było stać.... (Moje) pierwsze VR (znajdujące się) na (ulicy) Ofiar Oświęcimia do dziś wspominam - ależ to wtedy był sztos... ile kasy zostawiało się w kawiarenkach ... 😇 Jako studenciak dorabiałem w kafejce w Domu Ekonomisty na Nożowniczej"... 3) "Miałem neta z TK Telekom (Telekomunikacja Kolejowa) za 50 złotych od 2000 roku".... 4) "A ktoś pamięta, jak się łączyło kompy kablem LPT1? Tak przeszedłem w co-opie pierwszego Baldura i Icewind Dale"... 5) "A *kafejkę* Empiku na Kościuszki ktoś pamięta jeszcze? >3. Gralnia na pięterku w Koronie?".

Z drugiej strony według zasady "że nie samymi grami człowiek żyje" w kafejkach robiono też dużo innych rzeczy na tamtejszych kompach. Zatem chociażby ściągano "na potęgę" pliki empetrzy z pirackimi nagraniami swoich ulubionych wykonawców, gdzie w udostępnianiu ich prym wiódł megakontrowersyjny Napster. Ponadto kafejki odegrały niezaprzeczalną rolę w rozprogamowaniu najsłynniejszych polskich komunikatorów internetowych i portali społecznościowych. Gadu-Gadu, Tlen.pl, Nasza Klasa, Sympatia, Epuls, Fotka.pl, DobreProgramy - każda z tych społecznościówek łączyła miliony ludzi w naszym kraju. A było tak zwłaszcza w czasach regularnej bytności kafejek internetowych. Zresztą setki tysięcy osób podczas wykupionego tam czasu zakładało na nich konta, aby chociażby ze sobą czatować - po to, by wzajamenie wymieniać poglądy lub już "gaworzyć" w celu bardziej towarzyskim. Albo też, żeby pierwszy raz w necie upublicznić prywatne zdjęcia czy też założyć profil na portalu. Aby móc coś więcej napisać o sobie "w wirtualu" lub udzielać się tamże jako np. bloger, komentator, "downloaderowiec".

Stopniowy upadek
Jednakże nic w życiu nie trwa wiecznie i czas świetności kafejek internetowych zaczął bezpowrotnie przemijać. Naocznie się o tym przekonałem podczas wizyt w nieistniejącym już sklepie muzycznym "Maestro" w Tarnowie, gdzie czasami "po pieniądzach" kupowałem fajne płyty CD w różnej stylistyce (od Nocturnusa do Fisza). Jak łatwo wywnioskować znajdowała się w nim również kafejka internetowa, która z roku na rok przyciągała coraz mniejszą klientelę - mimo świetnej "miejscówki" i opłacalnego cennika za godzinę użytkowania. Chodzi tu o lata 2003-2009, kiedy po 2006 roku ta tendencja była aż zanadto widoczna. Zresztą owa kafejka niedługo potem upadła, podzielając los tysiący jej podobnych. Ostatni zaś kontakt z takową miałem blisko 12 lat temu, kiedy przez jakiś czas pomagałem zajmować się komputerami w pobliskiej Miejskiej Bibliotece Publicznej. Tam była "uwspółcześniona" darmowa kafejka internetowa użytkowana w większości przez dorosłych ludzi, którzy posiadali kartę czytelnika. Panował w niej już znikomy ruch, a służyła ona im, żeby głównie sprawdzić informacje na Google, wysłać emaila lub "za free" skorzystać z kserokopiarki.

Z perspektywy czasu ta degregolada kafejek internetowych nie powinna więc nikogo dziwić, wszakże te dwie dekady już prawie w całym kraju dobrej jakości internet był na ludzką kieszeń. A z chwilą przystąpienia Polski do Unii Europejskiej nastała u nas wielka zmiana mentalna i ludzie na wzór "zachodni" coraz bardziej zaczęli się zamykać we własnych domach. Niedługo potem zresztą na dobre skończyły się odwiedziny znajomych na spontanie, gdyż prawie każdy miał już nieograniczoną limitami komórkę i zaczął oczekiwać wcześniejszego powiadomienia o wizycie - co jeszcze w latach 90-tych wydawałoby się czymś kompletnie nierzeczywistym. Tym samym na dobre do lamusa zaczęło też odchodzić granie "na żywca" u kogoś w domu czy chociażby wspólne ogniska - nawet i na kilkadziesiąt osób (w jakich samemu nie raz wcześniej brałem udział). Cóż w owym czasie pod względem towarzyskim wiele zmieniło się "in minus"... i to o dobre 180 stopni. Toteż towarzyskie kafejki internetowe przegrały bój o klienta nie tylko z postępem technicznym, ale również z zamykaniem się ludzi na samych siebie. Następne lata aż zanadto pokazały tę tendencję, a cytaty tego typu są tego najlepszym potwierdzeniem: "Kawiarenki to była fajna sprawa, ale możliwość gry ze znajomymi znajdującymi się na drugim końcu świata nie wychodząc z domu jest jeszcze lepsza" - k0ster.

Postscriptum
Tak czy inaczej, kafejki internetowe odegrały wręcz przełomową rolę w rozwoju gamingu w Polsce. Najprawdopodobniej też wiele dojrzalszych czytelników tego wpisu właśnie w takim miejscu na poważniejsze zaczęło poznawać tytuły gier komputerowych, które obecnie darzą niekłamanym sentymentem. W ogólnym rozrachunku, mogąc to naówczas czynić za setki złotych, a nie "grube" tysiące. Wszak takie był u nas trendy cenowe za internet przed wprowadzeniem pod koniec 2001 roku Neostrady przez Telekomunikację Polską. Jednakże ta pierwsza masowa usługa szerokopasmowego internetu w naszym kraju najpierw trafiła do większych miast, a dopiero później pomniejszych miasteczek i wsi. Dlatego też u jednych pojawiała się już ćwierć wieku temu, a innych znów nawet i po 2006 roku. Swoją drogą, na comiesięczne opłacenie Neostrady też nie każdego internautę od razu było stać.
Tak więc, przez te dobre kilka lat kafejki internetowe pozwalały spragnionym internetu ludziom z Polski oszczędzić olbrzymią sumę pieniędzy. Inna sprawa - że jak już wczęśniej wspominałem - wartości, którym naówczas hołdowały kafejki internetowe już na dobre odeszły do lamusa w ostatniej dekadzie. Wszakże już dawno upadły wszystkie znane polskie społecznościówki, rzadkością jest, żeby ktoś ot tak na spontanie zagadywał, no i już "passe" jest granie w gronie znajomych u kogoś na chacie. Jeżeli zaś chodzi o tę ostatnią sprawę, to kafejki internetowe same sobie "sznur na szyi ukręciły". W końcu to na początku XXI wieku to w nich na dobre rozpoczęła się popularność Kurnika.pl, czyli najsłynniejszego polskiego serwisu gier online. A te wszystkie "LAN party'owe" imprezy dla większości ich uczestników stanowiły przetarcie do grania na coraz lepszych pecetach we własnym domu/mieszkaniu. Kończąc, jestem ciekaw, jakie Wy macie wspomnienia związane z kafejkami internetowymi? No i przy okazji zapraszam do obejrzenia podlinkowego tutaj vloga, którego scenariusz jest oparty na moim bardziej "kronikarskim" wpisie o nich z 2017 roku.