Czy czas gry powinien mieć wpływ na (o)cenę?

BLOG
15V
user-2102367 main blog image
GrowyHistoryk | Dzisiaj, 14:51
Poniżej znajduje się treść dodana przez czytelnika PPE.pl w formie bloga.

W ostatnich recenzjach i komentarzach użytkowników często rzuca mi się w oczy pojęcie czasu i związanej z tym oceny gier. Dwa proste ostatnie przykłady: Marvel's Wolverine i Silent Hill Townfall. Jest to podkreślane w opiniach, znalazło wyraz w ocenie, a także wycenie. Pytanie czy słusznie? Czy istnieje coś takiego jak właściwa wycena gry w oparciu o czas potrzebny do jej ukończenia? Na jakich kryteriach powinna się opierać? A może w ogóle nie powinno być to brane pod uwagę. Zapraszam do rozważań na ten temat poniżej.

Pytanie podstawowe czy czas gry można w ogóle wycenić? Przy ostatnich recenzjach nowej gry o Rosomaku pojawiły się zdania, że gra na 12/13h z uzwględnieniem zawartości dodatkowej nie powinna kosztować 300 zł. Czy można z tego wysnuć wniosek jaka powinna być maksymalna "opłata" za 1 godzinę rozgrywki? Dla równego rachunku i przyjmując 12h wychodzi na to, że za godzinę rozgrywki w nowej grze Insomniac płacimy 25 zł. Dużo czy mało? Osobiście uważam, że nie da się patrzeć na czas gry w oderwaniu od jego rzeczywistej jakości i wymienianie czasu rozgrywki jako takiego ma sens tylko w kontekście tego, co w tym czasie tak naprawdę sie dzieje. Te kilkanaście godzin rozgrywki mogą być bardzo różne. Wypełnione poziomami, które są ciekawe, nudne, niedopracowane, ekscytujące do tego stopnia, że gra pęknie w dwa dni, ale także czymś na granicy partactwa. Dla mnie możliwość ukończenia świetnej produkcji w czasie kilkunastu godzin i oczekiwanie za to pełnej ceny nie jest niczym złym, a przynajmniej niczym złym samym w sobie. 

Czy powinien obowiązywać minimalny czas gry za pełną cenę także w oparciu o gatunek? Łatwo powiedzić "gra powinna zapewniać 15/20h" minialnego czasu za 300 zł, ale jak to się ma do gatunku. Wg mnie nie da się tego prosto ująć i tak 15h na przygodową grę akcji wygląda bardzo dobrze, ale dla RPGa brzmi już niewystarczająco. Tam i tu cena 300 zł...a wrażenie pójścia na skróty i niedoszacowania czasu rozgrywki zdecydowanie bardziej widoczne w drugim przypadku. Horrory na 10h? Gry wyścigowe na co najmniej 30h? Według mnie każdy gatunek sprawdza się trochę inaczej jeśli chodzi o optymalny czas gry i co więcej zaniżanie, ale też zawyżanie czasu gry potrafi wpłynąć na niekorzyść. Czy chciałbym doświadczać horrorów na 30h rozgrywki? Oczywiście nie można wyeliminować pojednynczych przypadków, gdyby się to sprawdziło, ale suspens i klimat mają swe granice. Tak jak najpiękniejszy sen śniony zbyt długo staje się koszmarem... Z kolei tradycyjne RPG zyskuje z czasem rozgrywki, bo tego potrzebuje, by zaznaczyć opowiednio motyw drogi, relacje z postaciami, uwiarygodnić świat i zachodzące w nim zmiany.  A slashery? Nie są to z reguły bardzo różnorodne przygody, więc wydłużony czas rozgrywki działa w nich dla mnie przciwskutecznie. Ostatnia Onimusha zapewnia kilakdziesiąt godzin rozgryki, czy to przypadkiem nie pójscie w drugą stronę i ucieczka, by w obecnych czasach uniknąć oskarżeń o zbyt krótki czas gry niegodny pełnej kwoty? Czas, który nazbyt wydłużony powinien także wpłynąć na ocenę produkcji tylko bardziej negatywnie?

Pamiętam czasy szczegónie 8 generacji konsol PS4 i Xboxa One i wielkie nagonki na sandboxy, powtarzalność misji i de facto marnowanie czasu gracza na tym samym. Podróżach tam i z powrotem, niekończących się fedexowych questach i rzucania gracza z jednego końca mapy na drugi. A teoretycznie czas gry się zgadza... I znowu powraca kluczowe pytanie co się w tym czasie tak naprawdę dzieje.... Być może także to powinno wpływać na ocenę, mianowicie powinno być wytykane, że gra jest dla własnego dobra za długa i robi sobie krzwdę próbując dobić do miłej dla oka liczy godzin w tabelce na howlongtobeat, a jej cena jest za wysoka w perspektywie sztucznie zawyżonego czasu rozgrywki.

Chciałbym tu jeszcze poruszyć temat replayability. Zdaje sobie sprawę, że spora część graczy nie wraca już do raz ukończonych gier, ale może wiekszą uwagę powinno się zwracać na to jak dana gra zachęca do ponownego przejścia, ukończenia, pozostania w danym świrecie na endgame. Nowe zakończenia? Dodatkowe poziomy? Inny bohater i częściowo zmienone przerywniki przy następnym przejściu? Wtedy taki czas gry, któy wynosił podstawowo dajmy na to kilkanaście godzin się zwiększa. Jak wycenić te dodatkowe już jednak niepełnowartościowe godziny? Baza identyczna, a jednak to już nie jest to samo, tylko następują twórcze modyfikacja/rozwinięcie tematu. Myślę, że warto brać to pod uwagę i bardziej się temu przyglądać.

Zostaje jeszcze kwestia praktyczno-sentymentalna. Jak często wracamy do gier na kilkadziesiąt i kilkaset godzin a jak często do gier na kilka/kilkanaście. Osobiście łatwiej i chętniej mi wracać do gier krótszych niż dłuższych i w związku z tym generalny czas spędzony z grą i kwota, która się za nią zapłaciło się u mnie relatywizuje. Taki God of War Chains of Olympus zajmuje ~6h na podstawowe ukończenie. Tylko, że na przestrzeni lat, grałem w tę część 4 lub 5 razy, więc całkowity czas z nią spedzony jest ostatetcznie dłuższy niż przy grze, której ukończenie wymaga 20h, ale do której nie miałbym już zamiaru ponownie zajrzeć... 

Chciałem tu tylko zwrocić uwagę, by twórcy nie byli niewolnikami czasu, który koniecznie muszą zapewnić ich produkty. By skupili się przede wszsytkim na jakości tworzonych gier. Nie usprawiedliwiam partactwa na 10h za 300 zł, daleko mi do tego. Jestem jednocześnie w stanie docenić i zapłacić za bardzo dobre i satyskakcjknujące 10h więcej niż dociągnięty do 30h czas na oparach grywalności. Bo zawsze wolę by gra kończyła się niedosytem niż poczuciem ulgi, że to już koniec...

Dajcie znać jaki jest Wasze zdanie w komentarzach!

Pozdrawiam!

 

 

 

 

Oceń bloga:
2

Czy gra AAA wyceniona na pełną kwotę, niezależnie od jakości, powinna zapewnić określony czas gry?

TAK
4%
NIE
4%
Pokaż wyniki Głosów: 4

Komentarze (1)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper