Historyczne niezapominajki #4. O Sega Arcade Hits Pack i świetnym pistolecie do Wii (gościnnie RE4)
Arcade’owe shooterki kojarzą mi się przede wszystkim z automatami i Segą. Po exodusie firmy z rynku konsol wraz ze śmiercią Dreamcasta znalazły nowy ruchomy dom (jakkolwiek to brzmi) na Wii. Wii jest dla mnie czymś szczególnym - pierwsza konsola stacjonarna od Nintedo, którą kupiłem i ją uwielbiam. Wii to dla celowniczków ziemia obiecana. Dziś o składance Gunblade i Machineguns, a także o pewnym akcesorium, które podnosi poziom endorfin szczęścia z koszenia kolejnych fal wrogów w tej i nie tylko tej arcade’owej przygodzie.

Gunblade i Machinegus są jak shortsy z filmów akcji lat 80/90. Terroryści, cyborgi, specjalne oddziały i jazda bez trzymanki. Lecimy naszym helikopterkiem i zdejmujemy z broni wszystkich, którzy choć na chwilę się ruszą lub nawet nie zdołają poruszyć i zrobić fikoła przed zejściem z tego świata. Lot to krótki, bo oba tytuły zgodnie z tradycją gatunku pokonamy w ledwie pół godziny każdy, ale ta prostota (nie mylić z prostactwem) jest wystarczająco przyjemna, że zaliczyłem obie gierki kilka razy na rożnych stopniach trudności, poprawiając rangi i punkty. Ma to sens o tyle, że oprócz słów uznania od przełożonego: "a good cop", możemy dzięki temu awansować i dostać w łapę nowe bronie. Jedne sprawdzają się lepiej na krótkim a inne na długim dystansie. Dla każdego terrorysty coś (nie)miłego! W Machineguns dochodzi do tego licznik czasu na wykonanie zadania.
Ta paczka hitów Segi sprawdza się idealnie po ciężkim dniu pracy, ale też na lekkie popołudnie. Sterowanie banalne-widzisz coś na ekranie-strzelasz i nie zadajesz pytań. Proste, jasne, łatwo zapamiętać! Nie trzeba nawet przeładowywać broni. Lokacji nie jest oczywiście dużo, a te co są dzielą się na bardziej generyczne z Gunblade: np. miasto, okręt, wybijający się most Brooklyński i o wiele dla mnie ciekawsze w Machineguns. Tak się złożyło, że kilka lat temu miałem okazję być na zachodnim wybrzeżu US i postrzelanie w Alcatraz, Las Vegas czy w Grocie Parku Yosemite wywołało miłe wspomnienia i większą radochę. Grafika jest mocno uproszoczna i kanciasta-to po prostu goście z obozu Segi przybyli do Nintendowego portu:)
Gdybym miał wystawić oceny to Gunblade dostałby 6 a Machineguns 7 za większą różnorodność lokacji i bardziej epicką końcówkę. Porządne celowniczki i ten policyjny klimat ma w sobie to coś, niemniej do czołówki gatunku na Wii w postaci Mad Dog McCree Dead Space, Sin & Punishment czy House of the Dead trochę brakuje. Zgodnie ze specyfiką, najlepiej grać w tego typu tytuly z akcesorium. Spróbowałem na Zapperze i pistolecie Nyko.
Nyko bardziej przypomina light-guna i strzalało się świetnie, choć cacuszko nie rozwija w pełni skrzydeł akurat w tej paczce Segi. Przez nacisk na ogień maszynowy i brak konieczności przeładowywania lepsze odczucia miałem z gry na Zapperze. Natomiast sam pistolet ma kilka asów w rękawie, które czynią go jednym z najlepszych, jesli nie najlepszym wyborem jako krótka broń do Wii. Nie tylko do celowniczków, ale też do gier z bardziej przygodowym sznytem…takich jak Resident Evil 4:)
Resident Evil 4 na Wii to dla mnie najlepsza wersja klasycznego Residenta 4 i kropka. Zawsze marzyłem, żeby wziąć spluwę jak Leon, ochraniać Ashley i doprowadzić sprawy z Ganados do ładu i składu. Ale jak? Każdy kto spróbował grać na pistolecie lub Zapperze powie to samo - Panie nie da się, przecież ja mam tylko dwie ręce, a jak naciskać jednocześnie A i B gdy pistolet w dłoni...
Action Pack zna na to odpowiedź. Nie mamy tu zwyklego mechanicznego pociągania spustu Wiilota jak w zwykłych nakładkach, tylko technologię, która odczytuje naciśnięcie spustu jako A lub B. Mamy do tego przełącznik, ktory pozwala zamienić rolami przyciski! Potrzebny jest do tego pilot Nyko z zestawu. Możemy go także używać jak zwykłego Wiilota w innych grach, ale niezbyt to polecam, bo jest dość średnio wykonany (czuć gorszej jakości plastik). Do pistoletu pasuje za to każdy Nunchuck. Wracając do tematu, połowa sukcesu już jest, czyli mamy A pod spustem. No dobra ale dalej spluwa ma przecież tylko jeden przycisk...Otóż nie, dodatkowo mamy kurek na tyle broni, który naciśnięty pozwala wejść w tryb celowania (w innych grach np. House of the Dead Overkill może byc wykorzystywany jako efektowne przeładowywanie). I gotowe:) Oczywiście dalej trzeba wchodzić do ekwipunku przez naciśnięcie minusa i zbliżyć jedną dłoń do drugiej. Nie jest to najwygodniejsze rozwiązanie, ale po godzinnej sesji stwierdzam jedno - można się do tego przyzwyczaić, a miodność zdejmowania kolejnych Ganadaos i mnichów ze spluwą w dłoni w skórze Leona i ponętnej Ady niweluje wszelkie niedogodności z nawiązką!

Serio, gdyby nie to, że w zeszłym roku kończyłem tego Residenta i to, że mam całą kolejkę gier z tej serii do nadrobienia, zacząłbym nową grę w ten sposób już teraz! Jeśli ktoś jest jednocześnie fanem Wii (zwracam się może do tych 10 osób;) i Czwartej Rezydencji na Wii (zwracam się może do tych 5 osób;) i lubi do tego takie akcesoria do Wii (zwracam się może do tej jednej osoby;), to zdecydowonie polecam zapolować na ten zestawik z Wiilotem i pistoletem Nyko!