MY World!

Czyli kolejne 1001 opowieści Ajrona...

Iron Iron 04.05.2013, 04:09
...
370V

...

Witam ponownie po małej przerwie.

Mam kilka pomysłów na bloga związanych z grami jednak ostatnimi czasy nie mam w ogóle zapału pisać. Nie wiem co się ze mną stało. Może lekko przesadzam, bo zawsze mam jakiś scenariusz w głowie zawsze pisze pod wpływem impulsu i rzadko poprawiam swój tekst z wyjątkiem błędów ort. wiadomo wszystko ma być czytelne korekta to podstawa. Mały luźny wstęp i powinienem przejść do tematu, może wyjdę na trolla, ale moje pisanie jest częścią mnie i nie zawsze ma temat czy dobry chwytliwy tytuł.

 

Dla mnie nie liczy się to co napiszesz tylko jak to przekażesz. Czytałem większość blogów na PPE jedne bardziej zachwycają inne mniej, pojawiają się też rożne opinie o systemie levelowania jak i samych blogach. Wiadomo jest mały chaos ale na początku zawsze jest chaos trzeba umieć dostrzec perełki które naprawdę świecą jednak większość osób może ich nie zauważać. Czy według was lepiej jest napisać coś od siebie, szczerze nie zawsze z dobrą składnią. Czy po prostu na chama dodać kilka fotek z krótkim podpisem lub jeszcze gorzej stwierdzić " zakładam bloga dla aczika" Jednocześnie krytykując innych.

 

Zastanawiające jest to jak ludzie ciężko otwierają się na innych i swoje własne życie. Nasze życia nie należą tylko do nas, jesteśmy powiązani z osobami spotykanymi na ulicy, czasami wystarczy 5 min rozmowy by zmienić coś w życiu innej osoby. Rozmowa jest miła, ale ludzie boją się szczerze rozmawiać, zawsze zachowujemy dystans w obawie przed zranieniem i wykorzystaniem. Budujemy wokół siebie mur w którym z biegiem lat dostawiamy tylko cegiełek "bo tak jest łatwej" co jest bzdurą i okłamywaniem samego siebie. Każdy z nas pamięta beztroskie życie za młodu, dorastanie i miejsce w którym stoi teraz. Czy z perspektywy czasu ktokolwiek z nas może powiedzieć, że niczego nie żałuje? Czasami mamy żal do siebie czasami do innych jednak to nie żal jest przyczyną naszych nieszczęść, a nasze życie i to jak je przeżywamy. Każdy człowiek ma swój limit bólu, cierpienia lub rozgoryczenia gdy pozwalamy by coś co kochamy umarło, zatracamy siebie, dobrowolnie racjonalizując pozwalamy odejść swoim marzeniom i osobom które kochamy. W obawie przez zranieniem, wyśmianiem lub upokorzeniem. Każdy powinien mieć swoje zasady moralnie jednak duma nic nie znaczy gdy poświęcamy siebie. Znacznie łatwiej jest poświecić innych osoby postronne lub ledwo znane. W końcu każdy z nas jest egoistą i powinien myśleć o sobie. Umiejętność zadbania o siebie jest ważna, ale w obecnych czasach nie liczy się człowiek liczą się efekty i pieniądze. Ludzie schodzą na drugi plan, walczymy o skrawki władzy by pozwolić sobie zarabiać lepiej i mieć możliwość wyjazdu na wczasy lub by nasze dzieci miały dobre życie.

 

Rozmawiałem kiedyś ze studentami z wymiany z Francji i Hiszpanii. Mieli niesamowitą pogodę ducha i dużo pewności siebie, gdy patrzę na Polaków widzę kompleksy i strach, przez kolejnym zabrany urlopem czy brakiem środków do życia. Nasz kraj spowodował, że nasze ukryte lęki stał się rzeczywistością, a my sami patrzymy na siebie jak na cele. Dlaczego pozwalamy sobą manipulować by ktoś mówił jak każdy z nas ma żyć? Czy życie w strachu i nędzy można nazwać wolnością? Czasami tylko spotykam naprawdę silne i charyzmatyczne osoby które potrafią patrzeć na swoje życie optymistycznie. Optymizm to jedyny sposób by osiągnąć sukces nie ważne czy w pracy czy w życiu. Ludzie potrafią być zawistni, a sami nie zastanawiają się dlaczego nigdy im się nic nie udaje, lepiej gardzić ludźmi którzy nie siedzą na dupie i nie załamują rąk, mówiąc" nie ma dla mnie pracy","on ma talent" lub "pewnie wszystko kradzione" itd.  Nie ważne co było kiedyś ważne co jest teraz i co będzie jutro tylko my możemy coś zmienić i osiągnąć szczęście czy sukces. Człowiek jest tylko jednostką w dzisiejszych czasach jednostki nic nie znaczą, więc trzeba być dyktatorem by kontrolować jednostki i mówić im co mają robić. Czy traktowanie ludzi jak bydło to naprawdę dobry sposób na osiągnięcie celu. Patrząc z perspektywy czasu wydaje się, że tak. Łatwiej jest kłamać i ukrywać swoje myśli i intencje, uczymy się tego już od dziecka. Dlaczego wiec mówienie o tym co kochamy i tym co wprawia nas w zakłopotanie jest takie ciężkie? Liczne normy społeczne i tematy tabu zabraniają rozmowy lub pewnego rodzaju zachowania, wszystko to wpajane jest nam od dziecka tworząc ludzi nie myślących, a wykonywujących rozkazy. Bo prawda jest taka, że każdy z nas jest bateryjką z matrixa nie ma widocznej klatki, my sami zamykamy się w klatkach odcinając się od uczuć, innych ludzi i całego świata.

 

Można powiedzieć, że to co piszę nie ma sensu, a ja sam jestem nawiedzony i nie mam przyjaciół, bo jestem smutnym no-lifem. Prawda jest taka, że kocham swoje niedoskonale życie i każdego dnia walczę by coś zmienić. Kocham swoich rodziców, za wszystkie ciężkie chwile w których mi pomagali i za to że tu jestem. Kocham też ludzi nawet jeśli zawsze owa miłość kopie mnie w dupę i wykorzystuje jak się da. Nasz świat nie jest perfekcyjny tylko od nas zależy jaka będzie przyszłość co zostawimy swoim dzieciom i czego nauczymy kolejne pokolenia. Strach przed słabościami, niedoskonałością powoduje, że udajemy osoby którymi nie jesteśmy i żyjemy w wykreowanym przez siebie świecie. Gdy pomagam obcej osobie nie myślę dlaczego jej pomagam. Pomagam bo lubię pomagać bo ludzie powinni sobie pomagać myśl, że ta osoba pomoże kiedyś komuś innemu powoduję, że wierzę w to co próbuję przekazać innym. Bo wszystkiego trzeba się uczyć, optymizmu, życzliwości czy zrozumienia. Nic nie przychodzi łatwo, ale chęć zmiany to wszystko co potrzeba. Nie ważne czy mamy ograniczenia finansowe czy brak możliwości bo by rozwijać swoją duchową część nie trzeba pieniędzy, potrzeba determinacji.

 

Dla wielu osób może to być zwykle pierdolenie bo przykłady gdzie tylko "chodząc ludziom po głowach" można osiągnąć sukces są wszędzie w mediach, internecie czy kulturze. Akceptujemy to co widzimy jako jedyną możliwość, jedyną przyszłość i rzeczywistość. Wiem, że to co piszę może nie odbije się, żadnym echem bo niby co ma zmienić tekst jakiegoś kolesia w sieci. Chcę wam jednak powiedzieć, że moje życie jest bardzo bliskie waszym, że nasze życia są podobne jak nie jednakowe, że dążymy do tych samych celów, tułając się tak samo po świecie. Razem czy osobno każdy z nasz jest sobie bliski. Powinniśmy się szanować nawzajem i uczyć się doceniać siebie i razem walczyć o wspólne cele i racje. Tak wiem jestem romantykiem i może jest to nierealne ale nie rozumiem pojęcia "nierealne, nieosiągalne" nasze możliwości kończą się tam gdzie pozwalamy im się kończyć, nasze życia nie są smutne to my jesteśmy smutni. Naszym problemem nie są inni ludzie to mam mamy problemy. Ludzie zawistni i skłonni do konfliktów próbują manipulować innymi wykorzystując swoją agresję jednak takie osoby to przeważnie osoby nieszczęśliwe. Smutne jest to, że próbują nakłonić ludzi do podobnego myślenia. Smutne jest to, że wiele osób daje się manipulować gniewowi i agresji bo gdy znasz siebie wiesz, że takie zachowanie to zaburzenie, gdy ktoś jest nieszczęśliwy chce by inni też cierpieli, a gdy jest szczęśliwy raduje się tym tylko sam.

 

Dlatego doceniajmy bliskie nam osoby, ludzi którzy wyjdą z nami na piwo lub posłuchają o problemach i co najważniejsze nie zamykajmy się. Okazując szacunek innym okazujesz go samemu sobie, pomagając innym pomagasz sobie. Nie można żyć w samotności nie można być zawsze szczęśliwym jednak otwierając się na inne osoby i inne sposoby myślenia otwieramy przed sobą nowe możliwości, poznając siebie i świat lepiej niż kiedykolwiek.      

 

Tagi:

Oceń notkę
+ +2 -

You're Gonna Carry That Weight
Oceń profil
+ +154 -
Iron
Ranking: 13 Poziom: 87
PD: 80751
REPUTACJA: 35724