Gier, w których projektowaliśmy bądź zarządzaliśmy siecią kolejową, w przeszłości nie brakowało, jednak zwykle skupiały się one na jednym z tych aspektów, drugi marginalizując. Railway Empire stara się tutaj zrobić coś więcej. Szukając odpowiedniego porównania, przychodzi mi na myśl krzyżówka serii Raiload Tycoon z Traffic/Industry Giants – cenionych klasyków sprzed lat. Wprawdzie twórcy nie wymyślili nic nowego, ale twórczo i udanie połączyli znane wszystkim rozwiązania. Podstawowa wersja gry pojawiła się 2 lata temu, ale niedawno wyszła pudełkowa edycja zatytułowana Railway Empire - Complete Collection, zawierająca wszystkie wydane do tej pory DLC. Cóż dla jednych ponowne wydanie gry będzie możliwością zabawy z o wiele bardziej rozbudowanym produktem niż wcześniej, dla innych, nie da się ukryć, skokiem na kasę.

Koleją przez świat i historię w Railway Empire - Complete Collection

Railway Empire: Complete Collection - stacja kolejowa

Pierwsze, co się rzuca o oczy po rozpoczęciu zabawy z recenzowanym tytułem, to kilka jej trybów do wyboru w menu. Możemy rozegrać kampanię, pojedynczy scenariusz, grę swobodną (sami ustalamy warunki początkowe) oraz sandboksa (wszystko odblokowane) ponadto też podrzucone przez jedno z DLC - wyzwania. W podstawce raziła mała liczba dostępnych, chociaż dobrze skrojonych scenariuszy do wyboru, ale ograniczonych do kilku rejonów USA. Można było to zrozumieć, bo jedynie tam kolej, w porównaniu do reszty świata, była w miarę wolna od uwarunkowań politycznych, co pozwalało się skupić jedynie na modelu gospodarczym.

Dodatki w Railway Empire: Complete Collection przynoszą oprócz następnych wielkich map w Stanach Zjednoczonych także kilka nowych krajów do kolejowego zagospodarowania, czyli Meksyk, Kanadę Wielką Brytanię wraz z Irlandią, Argentynę, Francję oraz Niemcy. Tym razem nie uniknięto miejscowej polityki, która ostro wpłynie na nasze przedsiębiorstwo, ale bez obaw, bowiem znakomicie sprawdza się ona jako urozmaicenie. Najbardziej liczyłem na scenariusz przeprawa przez Andy ze względu na naszego rodaka Ernesta Malinowskiego, który budował w tych górach kolej. Niestety dotyczy on czego innego i początku dwudziestego wieku. Szkoda. Mimo wszystko kilkanaście dodatkowych map to wielka gratka dla fanów wirtualnego rozkładania szyn.

Oprócz głównych zadań pojawiają się poboczne, więc zaliczenie każdej „misji” zajmuje nawet półtorej godziny. Nawet kampania nadal będąca raczej rozbudowanym treningiem dla pozostałych trybów, sprawi iż zdrowo się napocimy. Co ciekawe, można praktycznie zrezygnować z tycoonowego elementu rozgrywki, wyłączając realizm pociągów – przenikają wtedy przez siebie i odpada przymusowe budowanie mijanek, połączeń równoległych i tym podobnych. Osobiście tego nie polecam, bo całe wyzwanie wiele na tym traci, ale cóż, dobrze, że taka opcja jest. Wracając jeszcze do kampanii w ramach fabuły, znajdziemy tam przypomnienie kluczowych wydarzeń z amerykańskiej historii kolei w XIX wieku, lecz nie ma tam nic, o czym byśmy już nie wiedzieli, więc można ją spokojnie przeklikać. Ot taki zestaw wybranych scenariuszy tworzących pewną całość. Standardowo przedział czasowy Railway Empire: Complete Collection zamyka się w latach 1830-1910 jednakże nowa zawartość w przypadku swobodnej rozgrywki ten okres wydłuża aż do lat 30-tych XX w.

Railway Empire - wirtualna kolejka z zacięciem ekonomicznym

Railway Empire: Complete Collection - elementy ekonomiczne

W dzieciństwie prawie każdy chłopak chciał mieć kolejkę elektryczną i układać tory w dowolne kombinacje. Recenzowana produkcja zasadniczo pozwala na to samo, aczkolwiek musimy przy tym jeszcze zarobić pieniądze, więc przyjrzyjmy się możliwościom prowadzenia naszego interesu. Na rozległych mapach liczba miast jest zadowalająca, opcje prowadzenia biznesu całkiem spore, a możliwości tworzenia siatki połączeń praktycznie nieograniczone, chociaż  w niektórych państwach obowiązuje system koncesji, spowalniający nasze zapędy budowlane. Nie musimy walczyć z terenem, ponieważ w razie potrzeby gra sama wybuduje tunel, most czy przesiekę. Owszem, wymagający gracze będą kręcić nosem, bowiem rzeczywiście obniża to poziom realizmu, lecz bardzo ułatwia i uprzyjemnia rozgrywkę. Mimo to, przy wybraniu opcji w Railway Empire: Complete Collection realistycznego zachowania pociągów, wciąż mamy się nad czym głowić, wykorzystując oprócz szyn dworce, stacje zaopatrzeniowe, semafory czy odpowiednie lokomotywy. Ostatecznie chodzi o stworzenie takiej sieci kolejowej, która pozwoli nam zaliczać zlecane zadania, dbając by transport obywał się sprawnie i bez zbędnych przestojów, a przy tym był rentowny, co nie zawsze idzie w parze.

Wbrew pozorom przewóz pasażerów i poczty pomiędzy miastami nie jest tym, co przynosi największe profity – w tej kwestii mamy dostarczanie szerokiej gamy towarów z farm i kopalń. Część z nich zaspokaja popyt produkcyjny w istniejących fabrykach, inne służą rozwojowi miast, zwiększając liczbę ich mieszkańców, czyli potencjalnych klientów. Już sama działalność stricte transportowa sprawia sporo frajdy, ale na tym się ona nie kończy, bowiem nasza spółka może wykupić na własność fabrykę i czerpać z niej zyski. Zresztą w wybranej metropolii da radę samemu wybudować wybrany zakład produkcyjny wpisujący się w nasz model biznesowy. Jeśli jest jeszcze miejsce, stawiamy inne budynki zwiększające atrakcyjność mieściny, by przyciągnąć więcej ludzi.

Chcąc nadać zabawie większej złożoności i dreszczyku emocji, twórcy dorzucili kilka rywalizujących z nami spółek kierowanych przez sztuczną inteligencję, tak więc sabotaż, nieczyste zagrania czy inne nieprzyjemności są na porządku dziennym. Tutaj ciekawostka – jeśli jesteśmy na skraju bankructwa, mogą nas nawet wykupić. Nasuwa się jednak pytanie. Skoro istnieje tak rozbudowana rywalizacja, dlaczego wciąż nie otrzymaliśmy opcji gry przez Sieć? To spore niedopatrzenie, a w każdym razie niewykorzystany potencjał i niestety także Railway Empire - Complete Collection  Rozwój technologiczny jednak w miejscu nie stoi, więc żeby utrzymać się na rynku, musimy inwestować w badania wynalazków branżowych z lat 1830-1910. Znajdziemy tam między innymi wiernie odtworzone prawie czterdzieści modeli lokomotyw, nowe wagony oraz wiele innych drobniejszych usprawnień. Oczywiście wspomniane rozszerzenia wniosły kolejną partię dostępnych maszyn oraz urozmaiceń. W każdym razie mamy z czego wybierać i musimy kolejne wynalazki dobierać mądrze, żeby nie zostać w tyle za konkurencją.

Wycieczka krajoznawcza w XIX wiek

Railway Empire: Complete Collection - kolej

Przyszła pora, by w tej recenzji przyjrzeć się jak prezentuje się Railway Empire: Complete Collection. Cóż jest całkiem nieźle. Oprawa wizualna tytułu świetnie oddaje klimat kolejowej produkcji omawianego okresu oraz geografię poszczególnych regionów USA oraz nowo dodanych państw, gdzie rzucają nas nasi mocodawcy, na mapie niemieckiej znajdziemy nawet miasta należące dzisiaj do Polski. Raz podbijamy półpustynne prerie, innym razem – pełne lasów, Wschodnie Wybrzeże bądź góry Środkowego Zachodu. W Kanadzie  walczymy ze śniegiem i mrozem w Europie natomiast z rozbudowaną siecią rzeczną, co chyba najbardziej doprowadza do pasji, bo mosty są koszmarnie drogie. Fajerwerków graficznych wprawdzie nie uświadczymy, ale poszczególne mapy wyglądają niemal jakbyśmy oglądali je dzięki Google Earth. Owszem, porównanie wprawdzie nieco na wyrost, lecz najbliższe osiągniętemu efektowi. 

Miasta również prezentują się ładnie i zmieniają się w czasie rzeczywistym. Możemy obserwować ich rozrost zależny od naszych działań oraz zmieniającą się zabudowę wraz z upływem czasu. Same pociągi wykonano z dbałością o historyczne detale, a dzięki możliwości przybliżania widoku oglądamy je pełnej krasie. Zawsze miło popatrzyć, jak sapiący parowóz wjeżdża na stację, czy oglądać coraz smuklejsze i szybsze lokomotywy z długimi składami na trasie. Podsumowując, grafika z pewnością stanowi duży plus produkcji, zwłaszcza gdy oglądamy nasze włości oczami maszynisty.

Railway Empire: Complete Collection – rozbudowa, ale nie przebudowa gry

Wersja gry, którą recenzuje doczekała się likwidacji większości problemów największy jednak pozostał. Związany jest z torami, a dokładniej z mechaniką ich układania. Wprawdzie łącząc dwa punkty, od razu dostajemy proponowaną trasę wraz kosztorysem, lecz najczęściej przesadzonym. Ponadto taki plan nie omija istniejących już budynków, więc bywa niewykonalny, co zmusza nas do żmudnego stawiania znaczników i kombinowania. Jeśli przypadkiem usuniemy kawałek szyn, gra czasem nie pozwala połączyć odcinków na nowo. Zdarza się że pociągi z jakiegoś powodu nie chcą pobierać towarów z farm, leśniczówek oraz wolno stojących manufaktur. U mnie notorycznie chodziło o drewno i właściwie nie wiem czy sam źle coś robiłem czy to jakiś błąd.  Swoje trudności nadal dokłada (podobnie jak przypadku Sudden Strike IV tego samego wydawcy) mało intuicyjne sterowanie padem, przez które tworzenie nowych połączeń i zarządzanie potrafi nieźle zirytować. Wymienione wady wprawdzie nie przeszkadzają w tym, by dobrze się bawić, jednak wpływają nieco na końcową ocenę.

Pomimo niewygodnego sterowania Railway Empire - Complete Collection to całkiem dobra propozycja dla wielbicieli strategii ekonomicznych, niekoniecznie związanych z koleją. Przyjemna dla oka oprawa graficzna, słusznej długości czas zabawy i multum możliwości rozwoju naszego biznesu – czy można chcieć czegoś więcej? Można - niższej ceny bo jak na grę sprzed dwóch lat 160 zł, nawet biorąc pod uwagę wszystkie DLC to wciąż za drogo. Mimo wszystko w podsumowaniu tej recenzji jestem na tak, jeśli gra pojawi się na jakiejś sensownej promocji. Wprawdzie może i skok na kasę, ale tytuł sam w sobie wciąż się broni.