Oryginał spotkał się z ciepłym przyjęciem ze strony recenzentów i graczy, sprzedając się do dziś w liczbie ponad miliona egzemplarzy. Nie znaczy to oczywiście, że gra była wolna od wad. Krytykowano przede wszystkim zbyt wysoki poziom trudności w sekcjach logiczno-zręcznościowych, sztuczną inteligencję adwersarzy, tempo zabawy oraz brak japońskiego voice-actingu. Z kolei "obrońcy" proletariatu zastępczego trwającej obecnie rewolucji komunistycznej zarzucali twórcom mizoginizm, seksizm czy przedstawianie relacji damsko-męskich w sposób krzywdzący dla kobiet. Odstawiając na bok kwestie ideologiczne, Catherine z 2011 roku daleko było do perfekcji, dlatego autorzy remastera dołożyli wszelkich starań, by doświadczenie pt. Full Body było przyjemniejsze w odbiorze, pełniejsze i bardziej atrakcyjne, czyli po prostu lepsze. Za nową wersję Catherine odpowiada Studio Zero - drużyna złożona przez reżysera i producenta Persony 3/4/5, Katsurę Hashino, który odpowiadał także za oryginał. Znany deweloper owoców swojej pracy i tym razem nie musi chować pod korcem.

Catherine Full Body RECENZJA 1

Catherine: Full Body - Miłosny kwartet

Recenzowany tytuł przedstawia historię Vincenta Brooksa, trzydziestodwuletniego rezydenta nieokreślonego amerykańskiego miasta, który na co dzień pracuje jako informatyk, a wieczorami spotyka się ze znajomymi w barze Stray Sheep. Lekkoduch ze wszystkich sił broni się przed zmianami w swoim życiu, lecz mimo to wielkimi krokami zbliża się chwila, gdy będzie musiał podjąć ważne decyzje. Powodem jest wieloletnia partnerka bohatera, Katherine McBride, która wywiera na Vincencie coraz większą presję, by po pięciu latach bycia ze sobą para wzięła wreszcie ślub. Pewnej nocy protagonista poznaje w barze tajemniczą kobietę imieniem Catherine, posągową piękność, której nie oparłby się chyba żaden mężczyzna. Pijany bohater spędza z nią noc, a nazajutrz, widząc obok siebie nagą dziewczynę, ogarnia go przerażenie, gdyż zdaje sobie sprawę, że dopuścił się zdrady. O tym, iż epizod ten nie wyjdzie mu na zdrowie, przekonuje się dwanaście godzin później. Vincenta zaczynają dręczyć koszmary, a sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy wychodzi na jaw, iż policja bada sprawę zagadkowych zgonów, do których dochodzi podczas snu. W mieście zaczynają krążyć pogłoski, że żywot kończą w ten sposób tylko mężczyźni, którzy zdradzali swoje dziewczyny i żony, a karę wymierza im tajemnicza wiedźma. W scenariuszu Full Body, które można traktować jako wersję reżyserską oryginału, pojawia się dodatkowo postać uroczej Rin. Vincent poznaje dziewczynę w nietypowych okolicznościach, broniąc ją przed stalkerem. Kobieta traci pamięć i zostaje sąsiadką głównego bohatera, na chleb zarabiając we wspomnianym barze, gdzie gra na pianinie. Różowowłosa niewiasta okaże się pomocna dla Vincenta czy może wpędzi go w jeszcze większe kłopoty? By się tego dowiedzieć, należy poświęcić co najmniej trzynaście godzin, gdyż mniej więcej tyle czasu potrzeba na ukończenie wątku głównego.

Znakomity scenariusz to jeden z najmocniejszych punktów gry. Pod płaszczykiem utrzymanych w stylistyce anime łóżkowych przygód Vince'a kryje się zaskakująco głęboka opowieść o dojrzewaniu i odpowiedzialności, która w największym stopniu przypadnie do gustu osobom zbliżającym się powoli do wieku chrystusowego. Bardzo często właśnie wtedy ludzie podejmują fundamentalne decyzje, zmieniają życie, odkrywają siebie - i o tym traktuje Catherine. Silną stroną skryptu napisanego przez samego Hashino są również świetnie nakreślone postacie oraz soczyste dialogi. Klienci baru, zarówno znajomi Vincenta, jak i zupełnie obcy, zmagają się z większymi i mniejszymi problemami, a tylko od naszego zaangażowania w wątki poboczne zależeć będzie, jakiej puenty doczekają się ich historie. Naturalnie wypadają rozmowy między bohaterami, gdzie nie brakuje drobnych złośliwości, przekleństw, szczypty ironii, ciętej riposty, sarkazmu, jak również wiarygodnych interakcji pomiędzy zakochanymi. Pewien problem mam natomiast z wprowadzeniem do scenariusza postaci Rin. Dziewczyna ma zupełnie inną osobowość niż K/Catherine, wydaje się dziecinna i naiwna, nie narzuca się głównemu bohaterowi, traktując go z początku niczym swojego opiekuna. Dzięki niej możemy poznać Vince'a z nieco innej strony - jako wrażliwego, pomocnego i bezinteresownego faceta. Niestety, nie będzie żadnym spoilerem, jeśli napiszę, iż z czasem ich relacja zmienia się, aż następuje pewien istotny zwrot akcji. W tym konkretnym momencie zabrakło mi kontroli nad postacią, możliwości podjęcia decyzji, jakiejkolwiek opcji dialogowej. Tymczasem, pomimo iż taka, a nie inna postawa bohatera była dla mnie zrozumiała, na dłuższy czas pozostawiony zostałem z dziwnym uczuciem, któremu najbliżej chyba do "moralnego kaca". Pomimo tego wątek Rin uważam za interesujący, nie mogę jednak pozbyć się wrażenia, iż został dodany nieco na siłę.

Catherine Full Body RECENZJA 2

Catherine: Full Body - "Życie to koszmar, do którego wciąż wracamy"

Catherine składa się z trzech elementów: cutscenek, grywalnych segmentów w barze oraz dość nietypowych sekcji logiczno-zręcznościowych. Za świetnie zainscenizowane, dynamiczne sekwencje utrzymane w formie japońskiej animacji odpowiada studio 4 °C, mające na koncie takie produkcje, jak Steamboy, Tekkonkinkreet czy Animatrix. Nieco słabiej wypadają scenki na silniku gry, głównie za sprawą przeciętnej animacji i małej liczby lokacji, choć i tak śledzi się je z przyjemnością. Vincent co wieczór odwiedza bar Stray Sheep, co stwarza nam okazję, by przejąć kontrolę nad postacią. Prowadzimy wówczas rozmowy z przyjaciółmi, słuchamy zwierzeń osobliwych klientów (swoiste zadania poboczne), spożywamy różne trunki (zyskujemy bonusy w trakcie sennych koszmarów), relaksujemy się przy automacie arcade, bawimy się szafą grającą czy wymieniamy sms-y z dziewczynami. Najciekawiej robi się jednak, gdy Vince zamyka oczy i przenosi się do koszmaru, w którym zmuszony jest uciekać przed baranami na szczyt tajemniczej wieży. To prawdziwa "gra w grze", podczas której musimy wykazać sie nie tylko refleksem, ale i zdolnością logicznego myślenia. Bohater, chcąc wydostać się ze świata snów, zmuszony jest manipulować sześciennymi blokami w taki sposób, by w jak najkrótszym czasie przemieścić się na kolejne piętro. "Klocki" posiadają różne właściwości, a kluczem do sukcesu jest odpowiednie ich wykorzystanie. Bloki wybuchają, rozpadają się pod ciężarem Vince'a, działają niczym trampoliny czy powodują upadek, a przesunięcie innych jest niemożliwe. Im dalej w las, tym jest ciekawiej, a wyobraźnia projektantów zdaje się nie mieć ograniczeń. Pomiędzy kolejnymi piętrami możemy się zatrzymać, by zapisać stan gry, porozmawiać z innymi nieszczęśnikami ("baranie" wersje klientów baru) czy zakupić przedmioty ułatwiające wspinaczkę.

Pod koniec etapu czeka nas zazwyczaj ucieczka przed bossem, np. anusem z wielkim jęzorem, przerażającym niemowlęciem rodem z Silent Hill czy demoniczną panną młodą - design każdej wieży, jak również atakujących nas wrogów, swoje źródło ma w wydarzeniach z rzeczywistości. Sekwencje te, choć zaprojektowane z pomysłem i przysłowiowym "jajem", odstraszały graczy od oryginału głównie za sprawą wysokiego poziomu trudności. To prawda, na domyślnych ustawieniach Catherine była i jest wymagająca, jednak na potrzeby Full Body producent przygotował szereg nowych opcji. Teraz rozgrywką cieszyć się możemy w dwóch trybach: klasycznym oraz tzw. Remix Mode. W tym drugim niektóre bloki wyglądają inaczej, a zabawa zyskała delikatny posmak Tetrisa (łączenie obiektów). Czasami pomaga nam także Rin, która grając na pianinie, wstrzymuje na jakiś czas rozpadającą się konstrukcję. Jednak największą zmianą względem starej wersji jest implementacja poziomu wyzwania Safety, gdzie nie grozi nam plansza z napisem Game Over, nie występuje presja czasu, za to w każdym momencie dostępna jest funkcja autoplay - w ten sposób możemy ukończyć dany etap w ogóle nie grając! Jest to ukłon w stronę graczy, których interesuje przede wszystkim historia, a także osób niemających cierpliwości do wielokrotnego powtarzania tych samych fragmentów. Z kolei dla wszystkich, którzy chcieliby się "wyszaleć" poza wątkiem głównym, opracowano wiele dodatkowych trybów. W Babel zaliczamy coraz trudniejsze wyzwania samotnie lub we współpracy z graczem siedzącym obok, Colosseum to nic innego jak lokalny versus, a świeżynka w postaci Online Arena oferuje rywalizację lub zabawę w kooperacji za pośrednictwem Sieci (mecze nie- i rankingowe). Jeśli dodamy do tego zupełnie nowe plansze, wliczając także te z minigry Super Rapunzel, okaże się, że w Full Body jest ich łącznie ponad pięćset, czyli dwukrotnie więcej niż w wersji z PS3/X360!

Catherine Full Body RECENZJA 3

Catherine: Full Body - Stare i nowe

Full Body, tak jak oryginał, to gra, w której to my decydujemy o tym, w jakim kierunku potoczy się historia. W zależności od tego, jakich wyborów dokonamy podczas wizyt w konfesjonale na wieży, w czasie konwersacji z dziewczynami oraz klientami baru, obejrzymy jedno z czternastu zakończeń - pięć więcej niż w pierwowzorze. To mnóstwo zabawy, zwłaszcza iż endingi są bardzo różne, zachęcając do kolejnych podejść. Wielka szkoda zatem, że nie pomyślano o tym, by gracz mógł na bieżąco śledzić skutki swoich działań, co bywa dokuczliwe przy późniejszych próbach. Na potrzeby remastera zrealizowano za to ponad dwadzieścia nowych cutscenek anime, dodano dwie postaci odwiedzające Stray Sheep, zaimplementowano zatrzęsienie świeżych utworów do szafy grającej (głównie z kolejnych odsłon serii Persona), nagrano dodatkowe próbki głosu Catherine (do wyboru w menu), w barze znajdziemy też alternatywną wersję minigry arcade. Drobnych zmian/poprawek doczekały się również sekwencje sennych koszmarów. Teraz wirtualny obiektyw możemy skierować za planszę (co niekiedy pomaga uporać się z danym fragmentem), w punktach zapisu pojawiła się opcja sprawdzenia nowych taktyk udostępnionych przez przyjazne barany, ponadto zmieniono właściwości niektórych przedmiotów pomocniczych. Obejrzenie wszystkich zakończeń, wypełnienie zadań pobocznych polegających na pomaganiu postaciom niezależnym i ukończenie wyzwań w wieży Babel to zabawa na łącznie kilkadziesiąt godzin, a jeśli ktoś chciałby zdobyć platynowe trofeum, być może dobije do liczby trzycyfrowej. Jeśli dodamy do tego kolejne godziny zabawy w trybach online, okaże się, że nowa wersja Catherine to bardzo bogate wydawnictwo, do którego będziemy wracać jeszcze długo po jednokrotnym ukończeniu wątku fabularnego.

Ośmioletni oryginał, działający w oparciu o technologię Gamebryo, przepisano na silnik napędzający Personę 5, co dało dobry rezultat. Różnice nie są wprawdzie kolosalne, jednak Full Body na PS4 jest grą ładniejszą i bardziej dopieszczoną. Remaster oferuje zmienioną, cieplejszą kolorystykę, ostrzejsze tekstury, lepsze oświetlenie, dodatkowe efekty cząsteczkowe, ładniejsze tła, nowe animacje postaci (w tym NPC-ów), zmienione ujęcia w cutscenkach, błyskawiczne loadingi i płynne działanie. Stylowy interfejs nie pozostawia wątpliwości, że mamy do czynienia z producentem serii Persona, podobnie jak ścieżka muzyczna autorstwa Shojiego Meguro, gdzie jak zwykle usłyszymy klasykę, jazz, elektronikę czy j-pop. Bardzo się ucieszyłem, że oprócz angielskiej wersji dialogowej (w obsadzie Troy Baker i Laura Bailey) na krążek wrzucono również oryginalne głosy. Koichi Yamadera (Spike z Cowboy Bebop) odgrywający Vincenta, Miyuki Sawashiro w tytułowej roli czy legendarny Norio Wakamoto jako właściciel baru to klasa sama w sobie. Polecam ogrywać rzeczoną pozycję z japońskim voice-actingiem, gdyż to zupełnie inne doświadczenie, zdecydowanie bliższe wizji twórców. Nawet pomimo braku synchronizacji z ruchami ust postaci w kilku sekwencjach.