Sumo Digital współpracuje z Segą od kilkunastu lat, na przestrzeni których powstało wiele fantastycznych gier wyścigowych, takich jak OutRun 2006: Coast 2 Coast, czy też Sonic & SEGA All-Stars Racing Transformed. Teraz Brytyjczycy ponownie wzięli się za bary z wyścigami osadzonymi w uniwersum niebieskiego jeża, jednakże dzięki pewnemu pomysłowi samego Takashiego Iizuki, podeszli do tematu świeżo i nowatorsko.

Team Sonic Racing - Raj dla fanów Sonica

Twórcom Team Sonic Racing przyświecał przede wszystkim jeden bardzo ważny cel - zarówno Takashi-san jak i projektanci z Sumo Digital chcieli, aby każdy mógł czerpać taką samą radość z wspólnej rozgrywki przy wyścigach. Japończyk dobrze zauważył, że do tej pory jak graliśmy wspólnie w tego typu produkcję, zawsze ktoś był lepszy i zawsze ktoś był na szarym końcu, przez co tylko jedna strona tak naprawdę mogła zasmakować zwycięstwa oraz płynącej z niego satysfakcji.

Rozwiązaniem tego problemu jest łączenie wszystkich biorących udział w zawodach graczy w drużyny, przez co niemożliwym jest granie w pojedynkę. Niezależnie od tego czy macie z kim podzielić się padami, czy też jesteście rasowymi samotnikami preferującymi rozgrywkę solo, zawsze będziecie działać zespołowo - wolne etaty kierowców za każdym razem przejmą boty. W wyniku takiego podejścia do sprawy, w wyścigach udział brać może maksymalnie 12 zawodników podzielonych na 4 równe drużyny.

Team Sonic Racing recenzja gry 4

Deweloperzy oddali do naszej dyspozycji łącznie 21 rewelacyjnie zaprojektowanych tras, z czego aż 12 z nich zostało stworzonych z myślą o Team Sonic Racing - oczywiście wieloletni fani Sonica od razu rozpoznają motywy, na bazie których projektowane były dane tory. Wielkie wrażenie na pewno zrobią na Was mapy pokroju Whale Lagoon, Bingo Party, Sky Road, czy także Roulette Road. Imponująca w tych przypadkach może nie będzie sama konstrukcja powierzchni jezdnej, bo ta jest raczej standardowa, lecz sama oprawa nadająca fantastycznego klimatu każdej z nich. 

Team Sonic Racing - Niecne plany Dodon Pa

Z racji tego, że Team Sonic Racing bazuje wyłącznie na uniwersum naszego niebieskiego przyjaciela, ekipa Sumo Digital musiała ograniczyć liczbę grywalnych postaci względem poprzednich odsłon serii, co skutkuje tym, że w nasze ręce oddano tu tylko 15 bohaterów. Zważywszy na charakter dzieła Brytyjczyków, podzielono ich na 5 drużyn - Team Sonic, Team Dark, Team Amy, Team Vector, Team Eggman - w składzie których znajduje się po jednym specjaliście od prędkości, zwinności oraz siły.

Dla przykładu w zespole Sonica tytułowy bohater nastawiony jest na szybkość jazdy, Tails jest najbardziej zwinnym kierowcą, zaś Knuckles odpowiedzialny jest za bojowy aspekt taktyki. Co ciekawe Takashi Iizuka twierdzi, że Team Sonic Racing jest pozycją wpisującą się w kanon głównej serii, a jego kampania dla pojedynczego gracza jest mocno skupiona na warstwie fabularnej.

Team Sonic Racing recenzja gry 3

Wiadomym jest, że przedstawiona tu opowieść nie jest kandydatem do miana najlepiej napisanego scenariusza w historii wszechświata, jednakże dobrze spełnia swoją rolę i w fajny sposób ukazuje każdego z bohaterów. Oczywiście nie ośmielę się zaspoilerować Wam niecnych planów jakie uknuł sobie niejaki Dodon Pa, gdyż te zdecydowanie powinniście odkryć na własną rękę.

Teraz zaś możemy w końcu przejść do najważniejszego aspektu produkcji Sumo Digital, czyli rozgrywki. Tutaj bez zawahania stwierdzam, że projektanci odwalili kawał dobrej roboty i zaserwowali nam model jazdy jeszcze lepszy niż ten, który uświadczyć mogliśmy w Sonic & SEGA All-Stars Racing Transformed z 2012 roku. Każdy bolid prowadzi się wprost rewelacyjnie i zgodnie z należytym charakterem, jakiego spodziewać by się można po danej specjalizacji kierowcy. 

O ile o sam model jazdy mogliśmy spać spokojnie, tak sporą niewiadomą była cała ta kwestia nastawienia na współpracę pomiędzy graczami. Designerzy musieli zmierzyć się tu z niemałym wyzwaniem i stworzyć taki system, który premiował będzie pomaganie swoim kompanom, przy jednoczesnym uniemożliwieniu dominacji najlepszego kierowcy nad jego słabszymi kolegami.

Team Sonic Racing - Wspólne zwycięstwo smakuje najlepiej

Fundamentem udanej i, przede wszystkim, sprawiedliwej współpracy pomiędzy graczami są 3 bardzo proste, aczkolwiek genialne mechaniki. W Team Sonic Racing każdy członek zespołu może oddać innym nowo zdobytą niespodziankę, a także sam poprosić kumpli o wsparcie - dzięki temu lider stawki może oddać komuś przedmioty ofensywne, samemu dostając w zamian oręż bardziej defensywny.

Team Sonic Racing recenzja gry 2

Ponadto najlepszy z całej trójki kierowca pozostawia swoim wolniejszym kompanom specjalną smugę przyśpieszenia, w którą mogą sobie wjechać, naładować własny pasek dopalacza, a po jej opuszczeniu wystrzelić do przodu niczym z procy. Ostatnią zaś z ważnych mechanik decydujących o sukcesie danej drużyny jest tak zwany Team Ultimate Boost. Jest to, jak sama nazwa wskazuje, bardzo potężny zespołowy dopalacz, jaki ładuje się tylko wtedy kiedy członkowie drużyny aktywnie sobie pomagają.

Specjalny pasek napełnia się gdy oddamy bądź odbierzemy od kogoś niespodziankę, gdy uratujemy go podczas kraksy, a także gdy skorzystamy z jego smugi przyśpieszenia. Gdy moc jest już gotowa każdy może użyć jej indywidualnie, lecz twórcy gry zalecają, aby zgrany tercet aktywował Ultimate Boosta jednocześnie. 

Team Sonic Racing - Gorzka piguła

Z racji tego, że w tej odsłonie serii zabrakło transformacji pojazdów, ekipa Sumo Digital postanowiła oddać w nasze ręce specjalny system customizacji samochodów - niestety moim zdaniem zmarnowano tu spory potencjał drzemiący we wspomnianej mechanice. Deweloperzy pozwalają nam jedynie na zmianę barwy pojazdu, dodanie mu jednego z kilkunastu dostępnych vinyli, a także usprawnienie osiągów poprzez odblokowanie i montaż nowych części. Teoretycznie cała gra zawiera ich aż 135, lecz jeśli rozdzielimy je na wszystkie 15 postaci, wychodzi na to, że każdy pojazd otrzymuje tylko 9 nowych elementów - po 3 na przód, tył oraz koła.

Team Sonic Racing recenzja gry 1

Gdy byłem kilka tygodni temu na specjalnym pokazie prasowym Team Sonic Racing, spore obawy wzbudziła we mnie dosyć kiepska stabilność płynności gry, którą nieco zlekceważyłem głęboko wierząc przy tym, iż jest to problem jedynie wczesnej prasowej wersji projektu. Finalny produkt z jakim spędziłem ostatnie kilka wieczorów dobitnie uświadomił mi, że moje nadzieje były złudne. 

Na moim podstawowym modelu PlayStation 4 wielokrotnie spotkałem się ze znaczącymi spadkami płynności rozgrywki, która to tak na oko wahała się pomiędzy wartościami rzędu 40-60 klatek na sekundę. Zakładam także, że w pewien sposób z frame-ratem powiązane są inne elementy kodu gry, ponieważ zawsze gdy akcja nabierała zbyt dużego tempa, a konsola sobie z tym nie radziła, uszkodzeniu ulegały efekty dźwiękowe oraz detekcja kolizji.

Kończąc już ten mój nieco przydługi wywód, śmiało i z czystym sumieniem mogę polecić Wam nadchodzące Team Sonic Racing. Sega znów pokazała, że potrafi robić fantastyczne wyścigi dla całej rodziny, udowadniając jednocześnie niedowiarkom, że w tym gatunku jest jeszcze mnóstwo miejsca na kolejne innowacyjne zagrywki!