Kingdom Hearts 3 to bez wątpienia jeden z najbardziej wyczekiwanych tytułów dla fanów japońskiej sztuki RPG-ów. Nie jest to przypadek, ponieważ gra powstawała za długo, w międzyczasie graliśmy w kolejne zapchajdziury, ale małymi krokami zbliżaliśmy się do tego dnia. Twórcy doskonale wiedzieli do kogo adresują produkcję i podczas rozgrywki wielokrotnie uśmiechnąłem się pod nosem myśląc „takich rzeczy już się dzisiaj nie robi” lub „jak za starych lat”, bo Square Enix choć serwuje najbardziej efektowną odsłonę serii, to jednocześnie nie zapomina o najlepszych elementach, przez które pokochaliśmy poprzednie części.

Kingdom Hearts 3 01

Kingdom Hearts 3 02

Historia dla fanów i reszty

Deweloperzy stanęli przed niezwykle trudnym zadaniem, ponieważ przez lata ich mała historyjka urosła do niewyobrażalnego rozmiaru. Oglądając materiały z produkcji można pomyśleć, że jest to przygoda dla najmłodszych miłośników Kaczora Donalda, ale scenarzystom udało się stworzyć kawał mocnej, przesiąkniętej podniosłymi tematami i urzekającą prezentacją opowieść o miłości, przyjaźni, męstwie i pogodni za marzeniami. Seria na przestrzeni lat poruszyła wiele trudnych wątków i nie inaczej jest w przypadku najnowszej odsłony, ponieważ jest to w zasadzie ukoronowanie całego uniwersum – twórcy zbierają do kupy wszystkie wątki, pokazują powroty znanych postaci, tłumaczą niedomówienia z poprzednich części. Otrzymaliśmy prawdziwy skarb dla wszystkich fanów serii. Czy w tej sytuacji z grą mogą zapoznać się gracze, którzy jeszcze nigdy nie wskoczyli w buty Sory? I tak i nie. Choć Japończycy oferują kawał informacji, to jednak szczerze mówiąc przedstawiona wiedza jest raczej przyjemną opowiastką, która przypomni historię – za jej pomocą nie poznacie tego uniwersum. Najlepszym rozwiązaniem jest zagranie we wszystkie tytuły, ale jeśli nie macie na to czasu lub ochoty, a chcecie zagrać w dobrego jRPG-a, to Kingdom Hearts 3 też będzie dobrym wyborem. Trzeba w tym wypadku odrobić małe zadanie domowe – w Sieci znajdziecie tonę opracowań historii serii.

Twórcy doskonale wiedzieli, że nie wszyscy klienci Kingdom Hearts 3 zapoznają się z poprzednimi odsłonami, więc na początku pojawia się sporo wyjaśnień, które mają zaprezentować podstawy. Jednocześnie podczas rozgrywki odniosłem wrażenie, że scenarzyści specjalnie w wielu momentach nie skupili się na kolejnym rozszerzaniu wydarzeń. Sytuacja zmienia się pod koniec – gdy na ekranie pojawia się cała plejada charyzmatycznych bohaterów oraz antagonistów. W tej sytuacji niezbędne jest posiadanie odpowiedniej wiedzy, bo bez tego cała opowieść jest spłycona do walki „dobra ze złem”. Niby tak można, ale to prawdziwa zbrodnia na tej wieloletniej pracy kilku utalentowanych Japończyków.

Kingdom Hearts 3 kontynuuje wydarzenia z Kingdom Hearts 3D: Dream Drop Distance, a głównymi bohaterami ponownie są Sora, Goofy oraz Donald. To właśnie ta trójka staje przed bardzo trudnym zadaniem: gracze już na samym początku zobaczą scenę, w której nasz protagonista mierzy się z ostatnim niepowodzeniem – Sora nie został Keyblade Masterem, więc nie może ruszyć do walki z Organization XIII. Zamiast krzyżować klucze z Xehanortem i jego ekipą, rozpoczynamy blisko 25 godzinną podróż, w której zbieramy siły, odszukujemy siedmiu Guardians of Light i staramy się zapobiec ostatecznemu planowi głównego antagonisty. Japończycy ponownie sięgają po motyw „osłabionego” herosa, więc niemal wszystkie kocie ruchy poznajemy od początku. Przed sięgnięciem po tytuł obawiałem się, że gra będzie przeładowana zakręconymi wątkami, ale autorzy – jakkolwiek to brzmi – obronili swoje uniwersum. Najnowsza produkcja jest w zasadzie osobistą opowieścią Sory, jego podążaniem za odpowiedzialnością i dorastaniem, a gdzieś tam w tle pojawiają się dodatkowe wątki, które rozszerzają naszą wiedzę, ale nie jesteśmy wszystkim przytłoczeni. Mam przy tym nawet wrażenie, że początkowe wydarzenia – poszukiwania Aquy przez Mickey'ego i Riku – zostały odpowiednio ukazane... Choć pewnie przynajmniej podstawowa znajomość bohaterów jest wymagana.

Kingdom Hearts 3 03

Kingdom Hearts 3 04

Japończycy serwują jednocześnie coś więcej niż „zakończenie trylogii”. Przez lata w serii pojawiło się całe zatrzęsienie najróżniejszych oponentów i tutaj faktycznie czujemy, że twórcy chcą zamknąć wiele wątków. Choć tak jak wspomniałem – główny motyw (bez jakichkolwiek dodatkowych aktywności!) zamyka się w 25 godzinach, to jednak samo zakończenie trwa kolejne trzy-cztery. Zawalczycie z wieloma oponentami, poznacie ich utajone pragnienia, niektórzy pokażą swoją prawdziwą twarz, i szczere? To wszystko nie jest przeciągnięte. Z każdą kolejną wstawką, z następnym pojedynkiem, poznawałem grę jeszcze lepiej i bawiłem się kapitalnie.

Rozgrywka dla wszystkich

Te wrażenia nie byłyby tak pozytywne gdyby nie jedno – gameplay. Kingdom Hearts 3 na każdym kroku pozwala uczestniczyć w wybitnie efektownej i wyśmienicie wciągającej walce. Starcia odbywają się w czasie rzeczywistym, a wszystkie pojedynki odbywają się na prostej zasadzie – wykonujemy szybkie ataki mieczem, rzucamy czary, skaczemy czy też wykorzystujemy uniki. Standard dla fanów serii? Nie inaczej, jednak twórcy nie zapomnieli także o współpracy współtowarzyszy broni, więc Sora, Donald i Goofy wykonują na ekranie olśniewające akrobacje. Wystarczą trzy szybkie combosy, by móc odpalić jeden z ataków i tutaj dla przykładu wskoczyć w świetliste filiżanki atakujące rywali, skorzystać z pojazdu z działkiem, rzucić Goofym w oponentów, przywołać fajerwerki z Donaldem, zdemolować arenę statkiem lub zdecydować się na deszcz meteorytów. Mało? To w zasadzie dopiero początek, bo jeszcze każdy ze zdobytych Keybladów posiada specjalne moce, które są związane z jego miejscem pochodzenia. Nic nie stoi na przeszkodzie, by Sora skorzystał z lodowych szponów, a innym razem przywołał powóz i rzucał w rywali piorunami. Rywalizacja jest niezwykle dynamiczna, cały czas mamy dostęp do miecza, magii, systemu Focus do namierzania celów oraz linków w postaci summonów – ten ostatni element pozwala skorzystać z pomocy przykładowo Ralfa Demolki, Arielki albo Simby. Świetnie wygląda również interakcja pomiędzy postaciami – ekipa odpowiedzialna za animacje i wymyślanie poszczególnych relacji spisała się na medal.

Sora szukając odpowiedzi na dręczące go pytania i próbując zwiększyć swoją moc, trafia do kolejnych światów Disneya – Herkulesa, Toy Story, Zaplątanych, Potwory i Spółka, Krainy Lodu, Piratów z Karaibów i Wielkiej Szóstki. Każda lokacja posiada własną historię, która choć odrobinę jest związana z główną osią fabuły Kingdom Hearts, jednak scenarzyści wyraźnie skupiają się na głównym bohaterze. Twórcy przedstawiają znane historie i wplątują w nie nowe postacie – przykładowo to właśnie Sora pomaga Roszpunce zobaczyć lampiony, a jednocześnie stara się pomóc Elzie, która nie potrafi opanować swojej mocy. Często obserwujemy bezpośrednią adaptację znanego filmu animowanego, choć twórcy postanowili rozszerzyć niektóre wydarzenia – wyjątkowym doświadczeniem jest kontakt z najbardziej znanymi markami Myszki Miki i co najważniejsze: wydobyte z nich najmocniejsze atuty. Jednak trzeba mieć świadomość, że autorzy w tym wypadku poszli na „ilość”, bo choć trafiamy do wielu krain, to jednak nie mamy tak naprawdę czasu poznać ich całkowitego blasku – zdecydowanie chętnie pobiegałbym dłużej po świecie z Toy Story, w którym nasza ekipa staje się małymi zabawkami. To ciekawa zmiana perspektywy, jednak w tym wypadku niemal cała zabawa została zamknięta w sklepie z zabawkami.

Kingdom Hearts 3 06

Kingdom Hearts 3 05

W większości odwiedzonych światów obserwujemy odrobinę męczący schemat opowieści, w którym na początku bohaterowie próbują pomóc, później muszą pogodzić się z małą porażką, by na końcu cieszyć się dużym zwycięstwem, ale to wszystko jest ubrane w niezwykle przyjemną rozgrywkę. Dynamiczna akcja za każdym razem jest ubarwiona nowymi postaciami, więc przykładowo wspomniana już Roszpunka atakuje rywali włosami, bez problemu wskakujemy na plecy Baymaxa i korzystamy z jego mocy, a Jack Sparrow ponownie chętnie wspomaga nas swoim mieczem. Pisząc o lokacjach i towarzyszach nie mogę nie wspomnieć o wybitnej oprawie – każda kraina posiada unikalny charakter, często wpływający na wygląd naszych bohaterów, a jednocześnie napotykamy na barwne i po prostu piękne postacie. Przerywniki filmowe to w zasadzie animacje, które bez najmniejszego problemu mogłyby trafić do kin i świętowałyby wielkie sukcesy. Najlepiej wypadają Piraci z Karaibów, którzy zachwycają wykonaniem – Jack rusza się z wielką gracją, a nawet wykonuje znane grymasy. To ogląda się z wielką przyjemnością, a ukoronowaniem pracy jest udźwiękowienie, które trzyma bardzo wysoki poziom – każda nuta została sprytnie dobrana do poziomu.

Kingdom Hearts 3 pod względem rozgrywki zaskakuje różnorodnością. Każdy rozdział to nie tylko piękny świat, ciekawi bohaterowie oraz mnóstwo walki – autorzy na każdym kroku zdumiewają indywidualnymi mechanikami. Dosłownie raz możemy zatańczyć na placu, kolejnym razem unikamy wiatrów, później mamy okazję skorzystać ze specjalnego radaru, bez problemu wskakujemy w roboty, unikamy laserów lub po prostu bierzemy udział w prawdziwych bitwach morskich. Twórcy wykonali mnóstwo pracy, spędzili pewnie miesiące na stworzeniu systemów, które są wykorzystywane tylko w jednym miejscu i to właśnie w takich elementach można dostrzec, dlaczego ten tytuł powstawał tak długo. Autorzy dopieszczają każde miejsce oferując różnorodną zabawę, dlatego przechadzanie się do kolejnych krain to ogromna przyjemność.

Baw się, szukaj i naprawiaj

Jeszcze przed chwyceniem w łapy kontrolera obawiałem się poziomu trudności. Męczą mnie zbyt łatwe gry, przy których dosłownie zasypiam, ale na szczęście Kingdom Hearts 3 jest naprawdę dobrze zbalansowany. Tytuł na „normalu” nie sprawia ogromnych problemów, ale pojawiają się walki, które musiałem powtórzyć, a w dodatku każde starcie z bossem wymagało ode mnie większego skupienia. Tutaj niemal na każdym kroku mamy okazję walczyć z „szefem”: pojedynki są efektowne i przyjemnie wymagające. Miłe jest również to, że autorzy nie rzucają w nas kolejnymi znaczkami i informacjami „zrób to tak”. Produkcja w głównej mierze prowadzi nas za rączkę wrzucając do niezbyt rozbudowanych lokacji, jednak nawet wtedy zdarzały się sytuacji, gdy musiałem się lepiej rozejrzeć w poszukiwaniu odpowiedniej drogi.

Twórcy niestety nie zrezygnowali z Gummi Shipa, za którego pomocą przedostajemy się do kolejnych światów. Transport możemy rozbudowywać, kupować kolejne modele, decydować się na dorzucenie nowych broni, a podczas eksploracji w pełnym trójmiarze walczymy z napotkanymi oponentami lub zbieramy rozrzucone surowce. Szczerze mówiąc to zdecydowanie najsłabszy elementy gry. Każde wskoczenie do statku było dla mnie męczącym doświadczeniem i mam wrażenie, że autorzy wrzucili tę mechanikę do tytułu tylko z jednego powodu: sentymentu. Japończycy mogli również rozbudować sam element tworzenia bohatera – postacie zbierają punkty doświadczenia, odblokowują kolejne zdolności, ale w zasadzie wszystko odbywa się automatycznie. My nie możemy zainwestować punktów, nie wybieramy jednej z dróg rozwoju, a otrzymujemy zestaw skilli, z których możemy wykorzystać kilka potrzebnych – korzystamy tutaj z punktów AP. Nie jest to oczywiście złe rozwiązanie, jednak wolałbym otrzymać pełną swobodę lub przynajmniej odpowiedni rozwój tego elementu. Zamiast tego bez najmniejszego problemu możemy przyrządzić potrawę, która czasowo wpłynie na nasze statystyki… Czy jest to potrzebne? Nie jestem do końca przekonany. Na szczęście ulepszamy Keyblady – teraz podczas walki płynnie zmienimy oręż, więc warto wykładać surowce na kilka zabawek. W ten sposób można zadbać o różne ataki i dostosować nasze możliwości do wielorakich oponentów.

 

Kingdom Hearts 3 07

Kingdom Hearts 3 08

Odkrywcza na pewno nie jest możliwość pełnego dostosowania kontrolera, ale to miła wiadomość dla graczy, którzy lubią „ustawić” grę pod siebie. W Kingdom Hearts 3 swobodnie dysponujemy skrótami i możemy przykładowo ułożyć ulubione czary pod ręką, tym samym w ekspresowym tempie realizując swój plan działania. Dobrze wypada również zarządzanie zespołem - Donald i Goofy powinni nam pomagać, więc możemy zadecydować, co mają robić w pierwszej kolejności. Są to proste komendy, ale sprawdzają się podczas walki.

Japończycy oczywiście przeładowali produkcję dodatkowymi atrakcjami. W każdym świecie możemy szukać ukrytych emblematów Myszki Miki, kolejnych skarbów, opcjonalnych bossów, czy po prostu… Mini-gierek. Tak, Square Enix dorzuca do tytułu takie klasyki jak łowienie ryb, zabawę w taksówkarza, golf, ucieczkę z więzienia, boks – wszystkie tytuły są częścią „Classic Kingdom”, a zabawa jest przedstawiona w formie staroszkolnego handhelda. W tytule znajduje się nawet opcjonalna kraina – ukończenie świata Kubusia Puchatka nie jest potrzebne do zakończenia głównego wątku, jednak deweloperzy pozwalają nam zdobyć kolejny Keyblade.

Gra bez wątpienia potrzebuje jeszcze kilku aktualizacji, ponieważ nawet na PlayStation 4 Pro Kingdom Hearts 3 potrafi się zakrztusić. Sytuacja nie występuje w każdym świecie, ale w niektórych wypadkach wyraźnie czuć, że autorzy muszą popracować nad animacją. Na szczęście są to wyłącznie małe szczegóły, które nie psują odbioru całości – studio oczywiście doskonale zna problem i już trwają prace nad oczekiwanymi poprawkami.

Kingdom Hearts 3 09