Przyjazny Spider-Man z sąsiedztwa

O współpracy Sony z Marvelem dowiedzieliśmy się na konferencji Japończyków na E3 2016. Zapowiedziano tam nową grę o Spider-Manie. Nadchodzi kolejna porażka? Nie do końca, bo za produkcję odpowiada studio Insomniac Games, czyli uznani twórcy serii Ratchet and Clank czy Spyro the Dragon. Czy udało im się osiągnąć to, czego nie potrafili zrobić wszyscy poza Rocksteady Studios? Czy Spider-Man zasiadł na tronie obok Mrocznego Rycerza? Co za pytanie... Pewnie, że tak! Insomniac Games jak chyba nikt dotąd zrozumiało, co powinno się wydobyć z uniwersum i postaci Człowieka-Pająka. Przegryw, poszukiwacz śmieciarki z pendrive'em, a w międzyczasie heros zmagający się z przestępcami Nowego Jorku - taki powinien być Peter Parker i takim uczynili go twórcy gry. Zapewniając nam jednocześnie fantastyczną zabawę w jednym z najlepszych exclusive'ów na konsolę PS4.

(Nie)oczywista historia

Spider-Man w produkcji Insomniac to naukowiec, który jako Człowiek-Pająk strzeże Nowego Jorku od 8 lat. Prolog gry przedstawia złapanie Wilsona Fiska, które teoretycznie powinno wreszcie uwolnić mieszkańców Manhattanu od gangu Kingpina. Ten jednak zapowiada, że to dopiero początek problemów miasta, a jego zniknięcie źle odbije się na Pajęczaku i wszystkich mieszkańcach miasta. Tak się też dzieje - do gry wkraczają tajemnicze Demony pod wodzą Mister Negative'a. Przestępca zamierza zrujnować miasto w ramach zemsty za pewne sprawy z przeszłości. Fabuła jest naprawdę interesująca, szczególnie pod koniec gry, kiedy dowiadujemy się o nowych faktach z życia poszczególnych postaci, a dwie sceny po napisach (tak jest!) zapowiadają świetlaną przyszłość dla tej dopiero co rozpoczętej serii. Gdybym miał się w tej historii do czegoś przyczepić, to wiele zwrotów akcji (choć bardzo ciekawych) można przewidzieć na podstawie znajomości komiksów, zwiastunów gry, czy też zachowaniu różnych osób. Niemniej opowieść wciąga, a końcówka stanowi świetne połączenie wzruszeń i akcji. Również przedstawione postacie dają radę - wspomniany na wstępie Peter Parker to obok interpretacji Toma Hollanda z MCU najlepszy Człowiek-Pająk jakiego miałem okazję poznać. Na plus także Mary Jane Watson, Miles Morales i superzłoczyńcy. Absolutne złoto to J. Jonah Jameson, którego audycje radiowe to prawdziwy majstersztyk.

Miasto, które nigdy nie śpi

W grze oczywiście odwiedzamy Nowy Jork, tak doskonale kojarzony ze Spidey'em. Miasto podzielone na 9 dzielnic jest stworzone świetnie, a odwiedzenie Central Parku, Wieży Avengers czy Empire State Building to prawdziwa gratka dla fanów Marvela czy osób, chcących kiedyś odwiedzić Nowy Jork w rzeczywistości. Jednak same miasto nie byłoby tak dobre, gdyby nie system poruszania się na pajęczynie. I ten segment gry jest zrealizowany perfekcyjnie - w powietrzu można wykonywać akrobacje, huśtać się tuż nad ulicą, wybijać się na kominach i w bardzo szybkim tempie pokonywać długie odległości. Kapitalna robota, nad którą na pewno poświęcono wiele czasu i pracy. Podobnie zresztą jak z systemem walki. Nie powiedziałbym, że Batman się przy nim chowa, ale z pewnością staje obok Spider-Mana w moim rankingu ulubionych naparzanek. Wykończenia, wybicia w powietrza, rzucanie przedmiotami (to jest dopiero frajda), wykorzystywanie gadżetów - nic tylko tworzyć combo x100, czego sobie zdecydowanie nie żałowałem. Na duży plus także oprawa graficzna - gra jest bardzo ładna, postacie wyglądają naprawdę dobrze i choć nie jest to poziom Uncharted 4 czy God of War, to wciąż jest to bardzo wysoka półka w kwestiach wizualnych. Muzyka wypada bardzo dobrze - bujanie się na pajęczynie przy pobudzającej heroicznej ścieżce dźwiękowej to coś naprawdę przyjemnego. Ostatnia rzecz to polski dubbing - nieprzekonany polskim głosem Kingpina i Spider-Copem sądziłem, że będzie źle. Ostatecznie polskie głosy wypadają pozytywnie - szczególnie Pajęczak i J.J.J. Mały problem dotyczy natomiast wpadek związanych z obecnością postaci mówiących po angielsku, co brzmi dość dziwnie, kiedy mamy przecież włączony polski dubbing.

Zmora sandboxów

Mówisz: sandbox - myślisz: zadania poboczne i znajdźki. Nie inaczej jest w Spider-Manie. Plecaki Parkera, zdjęcia kultowych miejsc, zagadki Black Cat, bazy różnych frakcji, gołębie, wyzwania Taskmastera - całkiem dużo prawda? I nie powiem - te aktywności wykonywało mi się całkiem przyjemnie. Nie jest ich zbyt dużo, większość da się zdobyć/ukończyć w bardzo krótkim czasie, więc generalnie jest okej. Do pewnego momentu... Na razie tylko chwaliłem tę produkcję, ale w końcu muszę powiedzieć o niej coś niezbyt pozytywnego. Największym minusem tej gry są według mnie aktywności poboczne jednego typu - przestępstwa frakcji. Prosta matematyka - 4 frakcje, 5 przestępstw każdej z nich w dzielnicy (w Central Parku tylko bandytów) i 9 rejonów = 165 przestępstw. Serio? Choć bujanie się po mieście i system walki są zrealizowane fantastycznie, to nuda do gry wkrada się właśnie w tym momencie, kiedy po pewnym czasie przestępstwa stają się powtarzalne i zaczynają frustrować. Nieco lepiej, choć wciąż nie najlepiej wypadają zadania poboczne - parę z nich jest naprawdę niezłych, ale reszta jest zbyt prosta i niezbyt ciekawa. To według mnie największe wady tej produkcji.

Brawo Tygrysie, trafiłeś w dziesiątkę (prawie)

Ileż trzeba było czekać, żeby to powiedzieć. Ile lat musiało minąć, żeby ikona popkultury wróciła na tron. Ale wreszcie się udało. Brawo Insomniac Games! Sprawiliście, że znowu poczułem się tym dzieciakiem oglądającym kiczowatą kreskówkę ze Spider-Manem, znowu mogłem usłyszeć suche żarty Parkera. Bujać się na pajęczynie i sprawić łomot przeciwnikom. I choć nie jest to produkcja bez wad, a kilka rzeczy można by zrobić lepiej (np. walki z bossami), to nikt nie zabierze mi frajdy z grania w ten tytuł. Ukończyłem go na 100%, zdobyłem platynę, ocaliłem Nowy Jork i czekam na sequel. Czy nie tacy powinni być superbohaterowie? Posuń się Nietoperzu - ten tron nie należy już tylko do ciebie.

 

Recenzja zajęła trzecie miejsce w głosowaniu na najlepsze recenzje użytkowników PPE.