Już podczas otwartych testów beta producent H1Z1: Battle Royale informował o sporym zainteresowaniu jego tytułem. Wraz z oficjalną premierą tytułu doczekaliśmy się kolejnej aktualizacji starającej się doprowadzić grę do stanu, który nie przywodziłby na myśl wczesnych wersji niskobudżetowych gier. W swoim tekście z bety zwracałem uwagę na to, iż jest to aktualnie największy zarzut wobec tegoż tytułu i twórcy zdecydowanie powinni popracować na ulepszeniami. Pełna wersja wypada o wiele lepiej, szczególnie jeśli chodzi o płynność. Jednak na tym polu nadal jest sporo do poprawy. Oprawa graficzna jest ładniejsza i żywsza, jednak do sensownego poziomu nadal brakuje, a i optymalizacja gry mogłaby być znacznie lepsza i nie wprowadzać wentylatorów PS4 na kosmiczny poziom.

H1Z1: Battle Royale #1

Szaleństwo w postaci starć stu osób na raz również i tutaj powoduje ogromne emocje. Daybreak Game Company postawiło na styl gry skupiający się na w miarę realistycznych starciach, niewypełnionych budowaniem ogromnych budowli czy umożliwiającym jazdę w koszykach sklepowych. Nie oznacza to jednak, że nie odnajdziemy tutaj elementów niepasujących do domyślnego stylu gry. Gracze mogą przebierać się w jednorożce, na głowę zakładać płonące czaszki, a ich uzbrojenie może być całe różowe. Dość niestandardowe połączenie elementów składowych spodobało mi się. Aktualnie mamy tutaj do czynienia z grą mającą szansę przypaść do gustu osobom poszukujących poważnych starć oraz tym, którzy szukają alternatywny dla Fortnite’a

Na ten moment, gracze mają do dyspozycji jedną mapę, na której proces kurczenia się terenu rozpoczyna się od razu gdy jesteśmy zrzucani na teren gry. Dalszy etap gry to już standardowe zasady znane z innych battle royale. Lądujemy, szukamy uzbrojenia i staramy się przetrwać. H1Z1: Battle Royale, w przeciwieństwie do np. takiego Fortnite: Battle Royale pozwala wziąć udział w pojedynczym starciu, w parach oraz w… pięć osób. Pojazdy znajdujące się w grze są przystosowane do takiego trybu zabawy, dzięki czemu sprawniejsze ekipy są w stanie naprawdę dużo zdziałać, korzystając z zaledwie jednego pojazdu, co sprawia masę emocji.

H1Z1: Battle Royale #2

W H1Z1: Battle Royale natrafimy na kamerę trzecioosobową, przechodzącą podczas strzelania w tryb pierwszoosobowy - pozwala to na dokładne prowadzenie ostrzału. Gra od Daybreak Game Company przypadnie również do gustu tym, którzy mają dość ciągłego budowania. Tutaj liczy się tylko tradycyjna taktyka strzelecka i nasze umiejętności umożliwiające nam zachodzenie wroga od tyłu i wiele innych opcji wykorzystywania najbliższego otoczenia.

Po ukończonych starciach możemy liczyć na zdobycie jednej ze skrzyń, z której otrzymamy wyposażenie dla naszej postaci. Przedmioty różnią się rzadkością występowania, ale nie jest to jedyna możliwość zdobycia wyposażenia nie wypływającego na rozgrywkę. Wzorem innych gier, tak i tutaj możemy wykupić tzw. Battle pass. Umożliwia on zdobywanie przedmiotów wraz z rozwojem naszego konta. Podstawowa, darmowa przepustka umożliwia zdobycie tylko garstki rzeczy, jednak po wykupieniu odpowiedniego pakietu możemy pozyskać dostęp do sezonowych strojów, broni itd. Świetnym pomysłem jest wprowadzenie jeszcze jednego battle passa, tym razem takiego, który otrzymuje każdy posiadacz PlayStation Plus. Jeśli nie chcemy wydawać 21 złotych na tradycyjne „urozmaicenie gry” to możemy dzięki płaceniu abonamentu Sony zdobyć w grze więcej przedmiotów.

H1Z1: Battle Royale #3

H1Z1: Battle Royale choć początkowo wydawało mi się być nie do końca udaną próbą, która szybko zakończy swój żywot, zdaje się, że odnalazło własny sposób na istnienie na rynku. Tani battle pass, rozgrywka nastawiona na realistyczne starcia z domieszką szaleństwa w postaci kolorowych strojów, znacznie poprawiona od premiery bety płynność produkcji – zdaje się, że to tylko początek tego kolejnego tytułu battle royale.

Do recenzji otrzymaliśmy grę w wersji Deluxe uprawniającą do pobrania dodatkowej zawartości.