Salary Man Escape to gra logiczna, gdzie poprzez manipulację fizyką i otoczeniem pomagamy tytułowemu sprzedawcy w ucieczce. Bajer w postaci wirtualnej rzeczywistości dodaje do tego ciekawą perspektywę i urozmaica wymagającą myślenia rozgrywkę. Twórcy przygotowali prostą satyrę, więc humoru nie zabraknie, i za sprawą swoistej narracji uśmiechniemy się niejednokrotnie pod nosem, czytając zabawne opisy towarzyszące kolejnym etapom.

Salary Man Escape #1

Graficznie trafiamy do monochromatycznego środowiska stylizowanego na miejsca pracy stereotypowych "korposzczurów". Minimalistyczna oprawa dobrze spisuje się w VR i jest przede wszystkim czytelna przy rozwiązywaniu zagadek, co jest niezaprzeczalnym plusem. Z dołującą oprawą wizualną kontrastuje muzyka w klimatach j-popu nawiązującego do lat 80. Mieszanka niesamowicie nietypowa, ale ku mojemu zaskoczeniu – bardzo dobrze ze sobą współgrająca i wpadająca w ucho.

Pierwsze etapy nie sprawią nikomu najmniejszego problemu, pełniąc rolę szybkiego wprowadzenia. Zaliczając jednak pierwszy z sześciu rozdziałów, zaczynamy trafiać na pierwsze schody i poziom trudności nagle skacze wysoko do góry. Zagadki nie należą do najprostszych i potrafiłem się przy wielu mocno namęczyć. Jest to oczywiście zaleta, zwłaszcza że mamy spore pole manewru w kwestii eksperymentowania.

Salary Man Escape #2

W praktyce wygląda to po prostu tak, że za pomocą kontrolerów ruchowych lub DualShocka 4 wskazujemy interaktywny element planszy i go przesuwamy. Odpowiednia manipulacja otoczeniem lub przesunięcie danego fragmentu może uruchomić łańcuch reakcji, jak poruszenie odpowiedniej kładki lub otworzenie wcześniej zablokowanego miejsca. Naszym zadaniem jest zaplanowanie trasy w taki sposób, by nasz podopieczny bezpiecznie dobiegł do celu, czyli do drzwi.

Przy bardziej skomplikowanych sytuacjach mamy do dyspozycji kilka rozwiązań, a odkrycie wszystkich wymaga od nas nie lada kombinowania. Zwłaszcza, jeśli zamierzamy zebrać przy okazji bonusową monetę – tutaj otwiera się przed nami drobna nieliniowość poszczególnych etapów. Jest co robić, bo zawartości bez problemu starczy na około sześć, a nawet dziesięć godzin, jeśli zamarzy się nam bicie rekordów czasowych we wszystkich 78 etapach.

Salary Man Escape #3

Gra została opracowana z myślą o VR, ale implementacja wirtualnej rzeczywistości nie robi większego wrażenia i działa na zasadzie bajeru. Ot, rozłożoną przed nami makietę możemy oglądać z każdej strony, co działa intuicyjnie z kontrolerami ruchowymi, którymi manipulujemy elementami lokacji. Sposób obcowania z rozgrywką nie zmienia się jednak drastycznie i nie zdziwię się, jeśli za jakiś czas usłyszymy po prostu o łatce zdejmującej wymóg posiadania PlayStation VR.

Wadą Salary Man Escape jest brak większej kreatywności przy opracowywaniu samych mechanik. Nawet jeśli twórcy wprowadzają kolejne, to nie są one niczym zaskakującym. Szczególnie, że przecież wirtualna rzeczywistość otwiera pod tym względem kilka możliwości. Same zagadki są pomysłowe, ale na próżno szukać tutaj bardziej rozbudowanych pomysłów i wszystko sprowadza się do wykorzystania złożonej fizyki. Pod tym względem nie uświadczycie nic, czego nie widzielibyście w multum podobnych gier z gatunku.

Salary Man Escape #4

Brak oryginalności powoduje, że dłuższe sesje mogą wywołać znużenie. Tytuł sprawdza się dobrze przy krótkich posiedzeniach, co znów dobrze spisuje się w VR. Ostatecznie otrzymujemy trudną i przyjemną grę logiczną. Produkcja może i nie angażuje niczym nowym czy świeżym, ale na pewno sprawi, że w trakcie przechodzenia przygotowanej kampanii niejednokrotnie zatrzymacie się na dłużej i zaczniecie myśleć nad rozwiązaniem problemu.

Grę do recenzji dostarczyło nam Sony Interactive Entertainment.