Witajcie w prestiżowej szkole Luna Nova Magical Academy, gdzie kształcą się młode czarownice. To właśnie tutaj poznamy Atsuko Kagari, czyli dziewczę o trudnym charakterze, która została zainspirowana przez idolkę z dzieciństwa. Pasja i miłość do magii podsycana przez pewność siebie sprawiły, że nasza bohaterka rzuciła się na głęboką wodę, aby zatopić się w świecie pełnym czarów i kłopotów.

Little Witch Academia: Chamber of Time #1

Podczas kroczenia drogą ku marzeniom Atsuko nawiąże wiele ważnych relacji. Zgłębi także tajniki tego, jak zostać pełnoprawną wiedźmą. Nie jest to jednak prosta sprawa, a ścieżka do celu potrafi przyprawić o zawrót głowy. Zwłaszcza, gdy tak jak Atsuko, problemy trzymają się nas jak rzep psiego ogona.

Little Witch Academia: Chamber of Time przedstawia oryginalną historię, która nie jest powiązana z serialem anime ani filmami krótkometrażowymi. Pierwowzór trzeba jednak znać, bo bez niego umknie nam po prostu zbyt wiele i nie pojmiemy w wystarczającym stopniu relacji łączących poszczególne postacie. Jeśli mimo wszystko nie macie ochoty na seans przed grą, to musicie wiedzieć, że twórcy przygotowali krótkie streszczenia dla osób dopiero wchodzących w to uniwersum.

Little Witch Academia: Chamber of Time #2

Podobnie jak w animacji, tak i tu śledzimy prostą historię pełną humoru i niespodziewanych kłopotów. Przygoda zaczyna się w pierwszy dzień wakacji, kiedy to ukarana sprzątaniem biblioteki Atsuko odkrywa omyłkowo tytułową komnatę czasu. Złamana pieczęć uruchamia łańcuch problemów i zamyka całą szkołę w swoistej pętli przypominającej swoisty dzień świstaka. Naszym zadaniem jest odwrócić zaistniałą sytuację, czego dokonamy oczywiście wspólnie z przyjaciółkami.

Fabularnie jest prosto, ale bardzo wiernie odzwierciedlono atmosferę oraz urok serialu – czy to za sprawą zabawnych dialogów i żartów sytuacyjnych, czy poprzez konstrukcję samej intrygi. Całość śledzimy więc z uczuciem, jakbyśmy rozgrywali długi odcinek anime. Pod tym względem twórcy dosyć udanie wywiązali się ze swojej pracy i jeśli jesteście fanami animowanego materiału źródłowego, to nie powinniście narzekać.

Little Witch Academia: Chamber of Time #3

Bardzo ładnie wykonano także modele postaci, które naprawdę cieszą oko - zwłaszcza za sprawą zabawnych animacji czy mimiki. Gorzej prezentuje się otoczenie, z którego bije po prostu budżetowość – to tania i oszczędna grafika komputerowa, która nie wykracza w żaden sposób poza poziom poprzedniej generacji konsol. Przyglądając się środowisku, zauważymy, że mocno odbiega ono od wizerunku postaci.

Najbardziej boli warstwa techniczna. Rozgrywka podzielona jest na dwa segmenty – przygodowe przemierzanie szkoły Luna Nova oraz plądrowanie magicznych lochów. W obu przypadkach trafiamy do niewielkich pomieszczeń, a przejście do kolejnej lokacji wiąże się z irytującym ekranem wczytywania. Te są nagminne i szybko zaczynają potwornie męczyć. Nie są może specjalnie długie, ale ich natężenie naprawdę testuje cierpliwość.

Little Witch Academia: Chamber of Time #4

Pochwalić muszę za to świetną oprawę dźwiękową idealnie uzupełniającą nierówną, ale w gruncie rzeczy przyjemną i kolorową oprawę wizualną. Fani znów poczują się jak w domu i będą rozkoszować się dźwiękami muzyki. Mnie najbardziej spodobały się utwory orkiestralne, a poszczególne elementy ścieżki dźwiękowej pasują idealnie do twórczości luźno inspirowanej Harrym Potterem.

Jak wypada sama rozgrywka? Bez szału, ale tragedii też nie ma. Podczas zwiedzania szkoły możemy podsłuchiwać innych uczniów, wykonywać proste zadania poboczne czy rozmawiać z innymi osobami, a także używać magii w określonych momentach. Lochy to z kolei typowa gra akcji w stylu gatunku beat'em up, przypominająca świetne Dragon's Crown.

Little Witch Academia: Chamber of Time #5

System walki jest wyjątkowo prosty i skupia na używaniu magii, którą rozwijamy za sprawą podstawowych elementów RPG. Nic przesadnie rozbudowanego, ale sprawdza się wystarczająco dobrze. Największy ból? Brak lokalnej rozgrywki w kooperacji. Co-op istnieje tylko w formie sieciowej, a i tak ogranicza się do osobnego lochu i nie przejdziemy w ten sposób kampanii.

W Little Witch Academia: Chamber of Time walczy się przyjemnie. Brakuje większego wyzwania i urozmaiceń, ale same starcia z bossami i przeciwnikami dostarczają całkiem sporo frajdy. Znów i z tego aspektu bije budżetowość, więc zapomnijcie o znaczącym rozbudowaniu. Magia podzielona jest po prostu na ataki podstawowe, mocne oraz żywioły, które należy dobierać pod słabości przeciwników.

Little Witch Academia: Chamber of Time #6

Prawda jest jednak taka, że nawet bez tego sobie poradzicie. Podobnie jak z samymi bossami, bo oni także nie porażają złożonością schematu swojego zachowania. Poziom trudności jest zdecydowanie za niski. W głównej mierze jest to spowodowane złym balansem na dużą korzyść grającego.

Little Witch Academia: Chamber of Time nie jest przesadnie złą grą, ale nawet najlepsze elementy, które oferuje, są wykonane po prostu poprawnie. Dla fanów będzie to miłe wkroczenie w uniwersum z nowej perspektywy, ale cała reszta nie ma tutaj za bardzo czego szukać i znajdzie zdecydowanie więcej wad niż zalet. Walka, choć przyjemna, to nie potrafi zaangażować na wystarczająco długo, więc po pewnym czasie wkrada się znużenie. Etap przygodowy męczy z kolei nieustannymi ekranami wczytywania, a i całość popada stosunkowo prędko w schematyczność.

Little Witch Academia: Chamber of Time #7

Był potencjał na coś znacznie lepszego, zwłaszcza gdyby dodano pełnoprawny tryb wieloosobowy i rozbudowano kilka elementów. Tak się jednak nie stało – a szkoda. Choć produkcja ma swoje momenty, to w gruncie rzeczy nie sposób patrzeć na nią przychylniej niż jak na nierównego średniaka stworzonego na bazie naprawdę fajnej licencji.

Grę do recenzji dostarczyła nam Cenega.