SKLEP
Wojciech Gruszczyk 11.09.2018
Shadow of the Tomb Raider – recenzja gry. Zakończenie wielkiej trylogii
4568V

Shadow of the Tomb Raider – recenzja gry. Zakończenie wielkiej trylogii

Lara Croft nie może odetchnąć. Przygoda utalentowanej poszukiwaczki skarbów zaprowadza w samo serce dżungli, gdzie może odkryć swoją wewnętrzną naturę i przedstawić graczom mroczną twarz. Czy Shadow of the Tomb Raider to dobre zakończenie współczesnej trylogii? I tak, i nie.

Eidos Montreal stanęło przed trudnym zadaniem. Deweloperzy z Kanady pomagali Crystal Dynamics z dwoma poprzednimi historiami Lary Croft, ale teraz ze względu na Project Avengers rozwijany przez Amerykanów, to właśnie twórcy kojarzeni z serią Deus Ex zajęli się głównymi pracami nad przygodą poszukiwaczki skarbów. Zmianę prowadzenia wyczuje każdy fan serii - z perspektywy czasu odrobinę żałuję, że Square Enix nie zdecydowało się na tę roszadę już wcześniej oraz nie pozwoliło na kilka dodatkowych miesięcy dopracowania produkcji.

Wszystko ma swój koniec

Lara Croft kontynuuje wielką podróż, tym razem trafiając do pięknego Peru. Ameryka Południowa wita nas nie tylko fantastycznymi widokami, zwiastuje ciekawe zmiany w rozgrywce, ale przede wszystkim ma głębsze znaczenie dla całej opowieści. Shadow of the Tomb Raider jest zakończeniem trylogii, ale trudno w tym miejscu mówić o typowej kontynuacji. Już na samym początku fabuły mamy okazję obserwować wielką wpadkę protagonistki, która niemal jednym ruchem dłoni rozpoczyna prawdziwą apokalipsę. Nie używam w tym wypadku przenośni, nie korzystam ze specjalnej hiperboli – Lara przez swoją nierozwagę faktycznie znalazła się w samym sercu wydarzeń, których powagi na początku nawet nie pojmuje.

Deweloperzy na starcie wydarzeń zarzucają na nasze barki scenę, która pozwala przygotować się na coś naprawdę dużego, jednak zamiast kolejnych zwrotów akcji, mocnych scen i kilku niespodzianek, gra zwalnia do zdumiewającego poziomu. Początek Shadow of the Tomb Raider rozbudził moje oczekiwania, a następne minuty zniszczyły wyobrażenia i musiałem przygotować się na eksplorację wyjątkowo dobrze opracowanego świata. Nie zrozumcie mnie źle – poznawanie niemal każdej lokacji z nowej przygody Lary to prawdziwa przyjemność – ale w wielkim zakończeniu trylogii przynajmniej pod względem fabularnym liczyłem na coś znacznie mocniejszego. Akcja standardowo nabiera rozpędu w drugiej połowie, jednak gdy zacząłem się faktycznie dobrze bawić to... Zobaczyłem napisy końcowe.

Główny wątek w Shadow of the Tomb Raider pęka po około 11 godzinach, ale traktujcie ten wynik jako „średni czas”. Nie biegałem za każdym pobocznym zadaniem, polizałem tylko część ścian, a pewnie znajdą się gracze, którzy spędzą przy tym tytule dobre 20 godzin i wciąż będzie im mało. Trudno jednak mówić o satysfakcji, bo przed sięgnięciem po produkcję liczyłem na większe bombardowanie, na które przygotowała mnie kampania marketingowa. Na uwagę zasługują retrospekcje z życia bohaterki, ale akurat w ich wypadku niektórzy mogą słusznie przyczepić się do pewnych logicznych błędów. Deweloperom udało się jeszcze stworzyć ciekawego antagonistę (w końcu nie jest to jednowymiarowa postać!), a nawet znaleźli odpowiednią rolę dla Jonah.

Lara wraca do szkoły

Eidos Montreal prezentuje dojrzałą poszukiwaczkę skarbów, która jednak nie zamierza na każdym kroku wskakiwać w buty Rambo i eliminować oponentów z uśmiechem na ustach. W sumie satysfakcja nie znika z twarzy protagonistki, lecz akurat tym razem Croftówna sięga po giwery w ostateczności. To naprawdę fantastyczne odświeżenie i jeden z najlepszych elementów Shadow of the Tomb Raider – deweloperzy zbudowali świat w taki sposób, by zachęcać graczy do cichego eliminowania wrogów. Nie myślcie, że Lara nagle zapomniała o wybiciu tysiąca oprychów w dwóch poprzednich odsłonach– tutaj również nie brakuje zabijania, ale wykonujemy je w większej kooperacji z naturą. Teraz bohaterka chętnie korzysta z bujnych zarośli, znika w cieniu, by po chwili sięgnąć i wyrżnąć nic nie spodziewającego się Janusza. Croftówna posiada nawet specjalną umiejętność, która pozwala jej dostrzec, czy potencjalna ofiara ma w pobliżu przyjaciół, więc zabawa z „Lara Rambo” zamienia się w „Lara Dzika Kotka Atakuje Z Ukrycia”.

Tagi: eidos montreal Shadow of the Tomb Raider

Oceń recenzję
+ +32 -
Przejdź do strony