The Office PL (2021) - recenzja 6. sezonu serialu [Canal+]. W biurze jak w rodzinie

The Office PL (2021) - recenzja, opinia o serialu [Canal+]. W biurze jak w rodzinie

Piotrek Kamiński | Dzisiaj, 16:00
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

Dwa miesiące temu pisałem, że szósty sezon "The Office PL" zapowiada się ciekawie, nowość w postaci Roberta stanowi ciekawą przeciwwagę dla klasycznego chaosu Michała, a cichsze, bardziej słodko-gorzkie sceny sugerują, że Maciej Bochniak i Łukasz Sychowicz mają na tę paczkę odcinków bardzo konkretny plan. Czy tak też właśnie się okazało? Cóż, obejrzeliśmy już wszystkich dwanaście odcinków szóstego sezonu, więc sprawdźmy!

Zacznijmy od Roberta (Michał Sikorski), czyli nowego kierownika z Warszawy, który przyjeżdża do Siedlec aby usprawnić działanie Kropliczanki i zaproponować górze ewentualne zmiany. Od samego początku daje się on poznać widzowi jako człowiek trochę specyficzny - niby elegancko ubrany, wysportowany i inteligentny, ale przy tym kompletnie nie potrafi odczytać znanych nam już pracowników i posiada strasznie dziwaczny śmiech, których wybucha w najmniej odpowiednich momentach. O genezie tego śmiechu pisałem poprzednim razem, więc nie będę się już powtarzał, ale zdecydowanie warto powiedzieć trzy słowa o tym, jak dogaduje się on z resztą zespołu. Scenarzyści przygotowali sobie tutaj grunt na kilku frontach. Po pierwsze, z jakiegoś dziwnego powodu wydaje mu się, że Patrycja (Vanessa Aleksander) jest najbardziej ogarniętą osobą w całym biurze. Po drugie, szybko zaczyna łapać dobry kontakt z Michałem (Piotr Polak), który z kolei jest w nim chyba dosłownie zakochany, co stanowi właściwie cały obecny łuk fabularny tej postaci. Po trzecie, od pierwszych chwil nie znosi Adama (Rafał Kowalski). Jak nietrudno zauważyć, dosłownie każdy z tych faktów jest idealnie żyznym gruntem pod masę gagów, a że twórcy serialu nie są w ciemię bici, to oplatają wokół nich całe wątki, które towarzyszyć nam będą aż do finału sezonu. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Musze przyznać, że od samego początku poczułem ogromną sympatię do Roberta. Nie żeby był on jakoś nie wiadomo jak fajny. Po prostu obaj nie lubimy Adama i, patrząc szerzej, wątku jego i Asi (Kornelia Strzelecka). Dlaczego? Cóż, po trosze ponieważ scenariusz zwyczajnie nie daje im niczego ciekawego do roboty, a odrobinę ponieważ uważam, że wcielający się w nich aktorzy nie wnoszą niczego ciekawego do świata serialu. Nie wiem na ile to ich wina, a na ile twórców serialu, którzy nie wiedzą jak wykorzystać ich konkretne talenty, ale ani nie czuję do nich sympatii ani nie interesują mnie ich losy. W szóstym sezonie starają się oni o kredyt mieszkaniowy, co jest o tyle problematyczne, że Adam boi się, że Robert go nie lubi. I ani te ich starania nie są w żaden sposób zajmujące ani sam konflikt z Robertem nie jest wciągający czy chociażby zabawny. Po prostu jest. Myślę że pora albo faktycznie zacząć dawać im lepszy materiał albo w ogóle po prostu wypisać z serialu. Po zakończeniu sezonu zgaduję, że w planach jest właśnie któraś z tych dwóch opcji. 

The Office PL (2021) - recenzja, opinia o serialu [Canal+]. Wszystko jest ze sobą połączone 

Nieziemsko wypada natomiast tegoroczna historia Darka (Adam Woronowicz) i Matrixa (Karol Dziuba). Niby Darek często dostaje mocne fabuły, ale to, co udało się osiągnąć w szóstym sezonie to istny majstersztyk, w czym ogromna zasługa Dziuby. Jego Witek, dla przyjaciół Matrix to chyba najbardziej sympatyczna dusza na świecie, człowiek raz za razem kopany za to, jak dobrą jest osobą. Na szczęście scenarzyści nie robią z niego po prostu worka do bicia, a dają pole do pełnego rozwinięcia skrzydeł. Z początku można pomyśleć, że sytuacja obu panów, którzy zbiegiem okoliczności zaczynają ze sobą mieszkać, to po prostu szybki gag albo dwa, lecz twórcy mają tu do powiedzenia znacznie, znacznie więcej. Nie chcę spoilować, w jakiś dokładnie kierunku idzie ten wątek, ale jest to bezapelacyjnie mój ulubiony element tego sezonu - po równo zabawny, jak i nawet lekko poruszający, pozwalający spojrzeć na bohaterów w odrobinę innym świetle, świetnie zazębiony z paroma innymi historiami i wprowadzający na scenę zaskakująco udaną postać Pawła Małaszyńskiego. 

Od dawna już uważam, że najbardziej imponującym elementem "The Office PL" jest to, jak zgrabnie twórcy serialu mieszają ze sobą poszczególne elementy fabuły. Mogłoby się wydawać, że dostajemy taki tam sobie, pojedynczy żart, bo akurat trafiła się okazja. Gdzie indziej - czasami nawet nie w tym samym odcinku - pojawia się inny, z pozoru zwykły gag, po czym nagle łączą się one w pojedynczą, absurdalnie komiczną sytuację, być może mającą wręcz wpływ na finał całego sezonu. Widzieliśmy coś podobnego, kiedy w poprzednim sezonie nałożyły się na siebie wątki gejowskiego romansu Michała i Seby (Jan Sobolewski), powrotu Darka z wakacji i squatterów zajmujących budynek obok Kropliczanki, a teraz kilka, szeroko rozrzuconych po całym sezonie tego typu akcji dostajemy i tutaj. Świetnie widać to na przykładzie Łukiego (Adam Bobik), który na przestrzeni całego sezonu coraz bardziej zaczyna martwić się, że ludzie przestają się go bać, że staje się mniej męski. Jego wątek zahacza i starania o Adama i Asię, o Matrixa i Darka i nawet problemy ze złością Levana (Marcin Pempuś).

The Office PL (2021) - recenzja, opinia o serialu [Canal+]. To chyba jeszcze nie koniec?

Z tym ostatnim mam jednak mały problem, ponieważ tak jak krótki lont Levana bawi mnie nieustannie od samego początku, tak naprawdę liczyłem, że skoro twórcy serialu tak mocno pchają nam w szóstym sezonie tę narrację, to będzie ona finalnie jakimś tam, być może nawet istotnym elementem finału. Tymczasem furia najbardziej nerwowego Gruzina Kropliczanki to eskaluje, to jest wyciszana. W jednej chwili robi się gorzej, a w następnej znowu jest okej. I niby już same te gagi z jego udziałem (jak bezczelna promocja kart Medicoveru) są na tyle solidnym materiałem, że więcej nie trzeba, ale można jednak poczuć pewien niedosyt, kiedy wszystko zdaje się zmierzać w konkretnym kierunku, po czym okazuje się, że jednak nie.

W podobnym tonie można by niby wypowiedzieć się o wciąż trudnej relacji Pati i Regana (Mateusz Król), choć tu akurat sytuacja cały czas jest dynamiczna, rozwojowa i wręcz cieszę się, że Sychowicz i ekipa się nie spieszą. Kiedy w poprzednim sezonie zaliczyli ten swój szybki romans, nie byłem tym jakoś specjalnie zachwycony. Szkoda było mi Agnieszki (Monika Kulczyk), której nie dało się przecież nie współczuć patrząc na tę jej kompletną nieświadomość i niegasnący entuzjazm. I niby jest cisza w temacie, ale patrząc na rozwój obu postaci w tym sezonie, można śmiało zakładać, że to jeszcze nie koniec, co bardzo mnie cieszy, ponieważ to niespieszne budowanie wątku, w połączeniu z solidną chemią między postaciami (coś, czego zupełnie nie widać między Adamem i Asią) sprawia, że naprawdę zaczynam im kibicować. Jest to nieskończenie lepszy wątek romantyczny niż ten, który oryginalnie miał być bazą serialu. 

Bożenka (Milena Lisiecka) i Gosia (Monika Obara), jak to one, trzymają się trochę z boku, choć scenarzyści nie zapomnieli o ich istnieniu. W szczególności Bożenka bawiła mnie setnie. Przyszło jej do głowy żeby zrobić sobie kurs języka angielskiego. Niby nic śmiesznego, bardzo fajnie, że chce się nadal rozwijać i w ogóle. Sęk w tym, że mam jednego takiego kolegę, który dobijając powoli do pięćdziesiątki wymyślił sobie, że przyda mu się ten język do pracy i... Zachowuje się dokładnie tak jak ona! Przeżywa wszystko, dzieli się jakich to nowych słów się nauczył, odpowiada po angielsku na zadane po polsku pytania - oczywiście bardzo krótkimi frazami. Także może to tylko z tego powodu, ale niesamowicie bawi mnie, jak pięknie oddano to w serialu. No i byłbym zapomniał o Sebie, cichym bohaterze "The Office PL"! Bez owijania w bawełnę: to jest stuprocentowy oblech. Nie da się tego inaczej opisać, ale to właśnie dlatego jako postać jest tak przezabawny. Sobolewski doskonale balansuje na granicy złego i gorszego smaku, skutecznie utrzymując sympatię widza. Zdecydowanie nie chciałbym mieć takiego znajomego, ale zawsze chętnie poobserwuję jego kolejne rozterki miłosne i posłucham wybitnie wyprodukowanych kawałków hip-hopowych. 

Szósty sezon "The Office PL" może być nawet i najlepszym z dotychczasowych. Na tym etapie te postacie już po prostu żyją własnym życiem - wystarczy, że scenariusz zapoda jakiś temat i natychmiast odpala się pół-kontrolowany chaos. Ogromne brawa należą się całej ekipie za to, jak bezwysiłkowy, w oczywisty sposób zabawny i udany wydaje się być produkt końcowy, gdzie przecież wiadomo, że w stworzenie tej iluzji włożony został tytaniczny nakład pracy. Nad pewnymi aspektami wciąż można jeszcze popracować - i wierzę, że kolejny sezon to zrobi - ale już teraz jest to bezapelacyjnie mój ulubiony serial komediowy i w ogóle polska komedia tej dekady.

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł
Advertisement

Atuty

  • Świetni Darek i Matrix;
  • Robert wprowadza odrobinę świeżości do codziennego życia biura;
  • Niespieszna ewolucja wątku Regana i Pati;
  • Dobrze pomyślane, zazębiające się i przenikające wątki i żarty;
  • Nowy kawałek Seby.

Wady

  • Adam i Asia;
  • Część wątków zdaje się dokądś prowadzić, po czym okazuje się, że jednak nie.

Kropliczanka wchodzi z buta w XXI wiek (kiedyś trzeba) i przy okazji serwuje nam sezon pełen śmiechu, wrażeń i wszelakich emocji. Z jednej strony czas na zmiany, z drugiej, jak to mawia Darek, żadnych zmian!

8,5
Piotrek Kamiński Strona autora
Z wykształcenia filolog, z zamiłowania gracz i kinoman pochłaniający popkulturę od przeszło 30 lat. O filmach na PPE pisze od 2019. Zarówno w grach, jak i filmach najbardziej ceni sobie dobrą fabułę. W wolnych chwilach lubi poczytać, pójść na koncert albo rodzinny spacer z psem.
cropper