Godzilla: Destroy All Monsters Melee Remastered - recenzja i opinia o grze [PS5, XSX, NS2, PC]. Zew bestii
Godzilla towarzyszyła mi od najmłodszych lat. Uwielbiałem klasyczne, japońskie filmy z gumowymi potworami toczącymi zażarte pojedynki (zdecydowanie do moich ulubionych należały te z Mechagodzillą). Jako dziecko zbierałem liczne figurki i cieszyłem się na samą myśl, że w telewizji zostanie wyemitowany kolejny film o zmaganiach potężnych Kaiju. Dotychczas nakręcono blisko czterdziestkę filmów z udziałem Godzilli. Bestia pojawiała się również w medium gier, z bardzo różnym skutkiem. Właśnie pojawiła się kolejna przygoda w tym uniwersum, choć to raczej powrót z wczesnych lat 2000. Godzilla: Destroy All Monsters Melee Remastered spodoba się przede wszystkim fanom gigantycznej jaszczurki i zdecydowanie wymaga czasu, aby dać się lubić. Zapraszam do recenzji.
Godzilla: Destroy All Monsters Melee zjawiło się na rynku w 2002 roku i zebrało bardzo mieszane oceny. Media doceniły m.in. modele potworów, którymi rozgrywało się kolejne starcia, lecz produkcja poległa przez bardzo toporną rozgrywkę. Dzisiaj, po ograniu recenzowanego Godzilla: Destroy All Monsters Melee Remastered trudno mi się oderwać od angażujących starć najmocniejszych Kaiju tego uniwersum. Gra nie tylko daje masę frajdy, gdy już zaakceptujemy jej "ociężałość" - oferuje także całkiem sporo zawartości do samodzielnego odblokowania. Cenię takie produkcje od czasu trochę zapomnianej już bijatyki Warpath: Jurassic Park z oryginalnego PlayStation. Tymczasem Atari nie tylko postarało się o kosmetykę, lecz zaprzęgło do prac studio odpowiedzialnego za pierwotne wydanie, Pipeworks Studios. W efekcie dało to obiecujące rezultaty.
Godzilla: Destroy All Monsters Melee Remastered jest de facto tą samą grą sprzed dwudziestu czterech lat wzbogaconą o świeżą oprawę oraz animacje. Nie wszystkim spodoba się ta formuła rozgrywki i z początku może nawet odrzucać. Zapomnijcie o płynności postaci rodem z Tekken lub Dead or Alive. W tej produkcji liczy się ciężar starć pomiędzy gigantami na makietach największych aglomeracji, jakie wybudowano na Ziemi. Uprzedzam także, że to gra trudna dla początkujących i zalecam rozegranie kilkunastominutowej sesji w trybie treningowym. Każdego Kaiju należy uczyć się od nowa, a kombinacje ataków wymagają lekkiej wprawy. Metoda prób i błędów najczęściej kończy się porażką w Godzilla: Destroy All Monsters Melee Remastered. Wbrew wszelkim pozorom, jej twórcy wymuszają taktyczne podejście i grindowanie do zwycięstwa.
Godzilla: Destroy All Monsters Melee Remastered to kampania przeciwko inwazji

Historia recenzowanej gry jest pretekstowa do bólu. Źli kosmici upatrują sobie Ziemię jako kolejny cel międzygalaktycznej ekspansji. Przejmują kontrolę nad Kaiju żerującymi w ziemskim świecie i wystawiają gigantów do walki w kilku częściach globu. Naszym zadaniem stanie się powstrzymanie kosmicznych najeźdźców i pokonanie wszystkich wrogich Kaiju. Przy wyborze każdej bestii towarzyszą im szczegółowe opisy ich unikalnych właściwości. Z początku możemy wybrać jednego z czterech potworów. Oczywiście w moim przypadku górę wziął sentyment i wskoczyłem na arenę pod grubą skórą Godzilli. I tak jak napisałem w poprzednich akapitach, nie jest to gra łatwa dla początkujących.
Potwory są ociężałe i mało reaktywne na komendy wysyłane z kontrolera. W pierwszych chwilach czułem "potworną" irytację, lecz gdy oswoiłem się z mechanikami zrozumiałem, że było to zamierzone działanie po stronie deweloperów. Do dyspozycji mamy kilka ataków, które możemy łączyć w niszczycielskie kombinacje, blokowanie, uniki oraz umiejętności specjalne. Potwory mają po dwa paski wytrzymałości: jeden od energii życiowej a drugi od mocy specjalnych. W przypadku Godzilli mowa o legendarnym "Oddechu Atomowym" wysyłanym w stronę przeciwników. Aby go naładować musimy skutecznie atakować napastników. Co wcale nie jest takie łatwe.
W recenzowanym Godzilla: Destroy All Monsters Melee Remastered możemy walczyć całą plejadą kultowych przeciwników Godzilli. Pośród nich znajdą się Gigan, który potrafi teleportować się z miejsca na miejsce stając się trudnym celem do zneutralizowania. Anguirus wyposażony został w skorupę pokrytą kolcami, więc każdorazowy kontakt z zewnętrzną częścią potwora kończy się uszczerbkiem na zdrowiu. Największe wrażenie zrobiła oczywiście kultowa Mechagodzilla. Aby odblokować wszystkie stwory trzeba jednak przebrnąć przez kilka wariantów rozgrywki. Poza klasycznym Adventure są jeszcze dwa inne tryby wymagającej jednak Kaiju z większym poziomem doświadczenia (docelowo z piątym). I tutaj zaczyna się motyw grindowania każdej z bestii. W zależności od wyboru postaci, nie zmienia się kolejność wrogów na mapie świata w klasycznym trybie Adventure.
Godzilla: Destroy All Monsters Remastered zabierze Cię do dawno minionej epoki
A wojny toczyć będziemy w Osace, Tokio czy Nowym Jorku. Twórcy zadbali o szerokie, w pełni zniszczalne otoczenie. W starciach z co bardziej zmechanizowanymi stworami przydają się ataki dystansowe (rzut kawałkiem budynku, ataki specjalne). Zwycięstwa przychodzą tutaj z dużym trudem. Nad każdym miastem dryfują latające spodki podrzucające dopałki odpowiedzialne za regenerację czy szał. W trakcie walk regularnie będzie szarżować wojsko - na naszą postać oraz na przeciwnika. Szkoda, że samych trybów dla jednego gracza jest względnie niewiele i są one dość krótkie, a poziomy doświadczenia rosną bardzo wolno. Przez to wiele osób może szybko odbić się od Godzilla: Destroy All Monsters Melee Remastered.
Recenzowana produkcja została w całości odtworzona dzięki technologii Unreal Engine. Wielokrotnie wspominałem, że nie należę do grona entuzjastów silnika należącego do Epic Games. Współcześnie coraz więcej zespołów deweloperskich sięga po gotowy tech, aby sprawnie tworzyć własne narzędzia. Godzilla: Destroy All Monsters Melee Remastered to coś więcej niż odświeżenie, właściwie pokusiłbym się o stwierdzenie, że to remake. Modele bestii wyglądają jak wyjęte z japońskich filmów lat 60. Na pochwałę zasługuje także zniszczalność otoczenia. Jak na silnik Unreal, sporo tutaj można stratować. Polecam również rozgrywkę przy dobrym zestawie głośników lub na solidnych słuchawkach i mamy wrażenie jakbyśmy brali udział w filmowym starciu. Gra oferuje także tryby sieciowe, choć największą frajdę będą mieli z niej gracze singlowi. Tempo tych starć, moim zdaniem, średnio sprawdza się w zmaganiach z żywym graczem.
Niestety tytuł nie został wyposażony w rodzimą lokalizację. Ogrywałem wersję na PlayStation 5 i nie doświadczyłem żadnych problemów związanych ze spadkiem animacji. O wiele bardzie kłopotliwe okazały się hitboksy. Liczę, że autorzy poprawią to w ramach popremierowej aktualizacji. Godzilla: Destroy All Monsters Melee Remastered to ciekawy powrót do czasów młodości, gdy światem elektronicznej rozrywki rządziły zupełnie inne prawa. Dla części odbiorców rozgrywka zapewne wyda się archaiczna, niekompatybilna z tym, co mamy w grach obecnie. Ja sam dałem się porwać nostalgii i przy okazji uwierzyłem, że potrafię być wyjątkowo cierpliwy, jeśli tylko coś zdoła mnie pochłonąć. Trochę za dużo w tej grze grindu, jednak starcia z Kaiju na poziomie 5. dostarczają nie lada emocji. Zdecydujcie, czy chcecie raz jeszcze wkroczyć do masywnego uniwersum Godzilli. Mi ta batalia nawet smakowała.
Ocena - recenzja gry Godzilla: Destroy All Monsters Melee Remastered
Atuty
- Oprawa
- Dźwięk
- Poziom wyzwania
Wady
- Trochę archaiczna
- Brak wersji PL
- Wymuszony grind
- Średni multiplayer
Godzilla: Destroy All Monsters Melee Remastered to coś więcej niż odświeżenie. Autorzy zadbali o przebudowanie oprawy nie naruszając przy tym modelu rozgrywki. Dzisiaj już trochę archaicznego, lecz jeśli wytrwacie w dawnych trendach - czekają Was pokłady dobrej zabawy z największymi bestiami z uniwersum Godzilli. Polecam!
Graliśmy na:
PS5
Przeczytaj również
Komentarze (1)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych