Wyspa pająków (2026) - recenzja filmu [Forum Film Poland]. Influencerzy na wczasach

Wyspa pająków (2026) - recenzja, opinia o filmie [Forum Film Poland]. Influencerzy na wczasach

Piotrek Kamiński | Dzisiaj, 20:00
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

Młoda dziennikarka/aktywistka wraca na tropikalną wyspę, na której spędziła dzieciństwo, aby zdobyć materiał na artykuł o zgubnym wpływie człowieka na środowisko. A że nowo otwierający się kurort zaprosił małą armię influencerów w ramach promocji, to na bank będzie miała o czym pisać. Nikt nie wie jednak, że prace konstukcyjne naruszyły dom bardzo niebezpiecznego gatunku pająków... 

Lubię głupie horrory, ponieważ zwykle nie udają one niczego, czym nie są i skupiają się po prostu na dobrej zabawie - przesadzone, niedorzeczne śmierci, głupie żarty, odrobina nagiego ciała, może jakieś lekkie nabijanie się z utartych klisz gatunkowych. Jeśli ekipa produkcyjna ma świadomość tego, co robi, to nawet technicznie rzecz biorąc kiepski film może być solidną rozrywką, lekką odskocznią od codziennej powagi prawdziwego świata. Ale musi to być zamierzone, bo alternatywą jest film, cóż, po prostu kiepski. I wiesz co? Tutaj zdecydowanie mamy do czynienia z tą drugą opcją. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Twórcy filmu opisują go jako horroro-komedię, stanowiącą pomost między światem filmu, a światem internetu. Do udziału w projekcie zaproszeni zostali prawdziwi influencerzy, co niby można czytać jako gałązkę oliwną wyciągniętą do tego sąsiedniego, ale jednak często przenikającego się z kinem świata, choć ja osobiście uważam, że tiktokowe i jutubowe nazwiska w obsadzie mają przede wszystkim podpompować wynik w box office. Kiedy wiadomo, że wypuszcza się na świat abominację, trzeba zmonetyzować ją możliwie jak najprędzej, zanim ludzie zauważą, że nie warto w nią inwestować. No ale jak ta horroro-komedia miała się udać, skoro nie potrafi ani przestraszyć ani rozbawić widza?

Wyspa pająków (2026) - recenzja filmu [Forum Film Poland]. Ani horror ani komedia

Fabuła jest tu prosta, jak budowa cepa - kilka dziesiątek ludzi przypływa na wyspę, zaczynają atakować ich pająki, trzeba spróbować przeżyć. I to już tyle. Żadna z postaci nie zostaje jakkolwiek sensownie rozwinięta, nie ma jakiegoś swojego wątku, nie musi się niczego nauczyć, czegoś w sobie zmienić. Dostajemy na koniec jeden "szokujący zwrot akcji" dotyczący naszej dziennikarki, Claire (Rose Williams) oraz jej ojca, Curtisa (Tim McInnerny), ale nie ma on nawet najmniejszych szans zrobić na nas jakiegokolwiek wrażenia, bo my nie znamy tych postaci, nie lubimy ich, nie czujemy z nimi żadnej więzi. I nie dotyczy to tylko tej dwójki. W tym filmie praktycznie nie ma osób, które chciałoby się lubić. Każdy po kolei jest tylko irytującym/głupim/przezroczystym (niepotrzebne skreślić) ludkiem, wpisanym w film dla jakiegoś jednego gagu i narka - można umierać. Plus z tego taki, że nie trzeba czuć wyrzutów sumienia, kiedy pająki zaczynają atakować. O, właśnie! Pająki! 

Warstwa horrorowa filmu opiera się na tym nieznanym, bardzo agresywnym i śmiertelnie niebezpiecznym dla człowieka gatunku pająków, które pojawiają się w hotelu i okolicy, ponieważ jego właściciele zabetonowali ich dom żeby postawić swój raj dla turystów. I spoko - pająki od zawsze są skutecznym, nawet jeśli tanim, straszakiem, większość ludzi boi się ich, obrzydzają ich liczne oczy, nadmiar nóg czy kudłate odwłoki, nawet jeśli w rzeczywistości pająki w większości są dla nas zupełnie nieszkodliwymi sąsiadami, nie chcącymi od nas niczego, prócz bycia postawionymi w spokoju. Tak więc wystarczy pokazać je w odpowiedni sposób - albo robiąc z nich coś nienaturalnego i obrzydliwego albo powiększając je do potężnych rozmiarów i nadając im cechy typowe dla horrorowych potworów - i horror gotowy. I teraz spójrz na plakat tego filmu: smukła noga nad hotelowym basenem, a po niej wspina się kolosalny arachnid. Działa na wyobraźnię, co nie? Szkoda, że w samym filmie są one wielkości typowego ptasznika, może nawet trochę mniejsze. I czekałem, cały seans czekałem aż pojawią się też te wielkie. I się nie doczekałem.

Wyspa pająków (2026) - recenzja filmu [Forum Film Poland]. Głupi ludzie robią głupie rzeczy

Po szybkim wstępie, kiedy pająki zaczynają atakować, film dewoluuje w najbardziej niedorzeczną parodię horroru, jaki w życiu widziałeś: jeden z bohaterów jest tak przerażony widokiem powoli zbliżających się do niego pająków, że przewraca się, po czym zaczyna pełzać niezgrabnie, zamiast po prostu wstać i odejść. Jest w pewnym momencie taka scena, w której jeden z influencerów zauważa, że pająki nie wchodzą do wody. Co więc robi? Natychmiast wychodzi z basenu, w którym stał. I kiedy już miały opaść mi ręce, zrozumiałem, że biegnie powiedzieć o tym odkryciu swojej dziewczynie. No dobra, czyli może aż tak głupi nie jest? No, jednak jest, bo znajduje ją, ale nigdy nie mówi ani jej ani nikomu innemu, że w wodzie są bezpieczni. Najzabawniejsze jest to, że przecież akcja filmu rozgrywa się na wyspie - wystarczyłoby wejść po kolana do morza i zagrożenie zażegnane. Na szczęście, nasi upośledzeni umysłowo bohaterowie mają lepsze pomysły, jak na przykład wysiąść z bezpiecznego wózka golfowego i iść piesza "na skróty" przez taką jedną jaskinię. Rozumiesz. Atakują ich mordercze pająki, a oni robią sobie skrót przez jaskinię. To ten sam poziom scenariusza, co chowanie kobiet i dzieci w kryptach Winterfell w ostatnim sezonie "Gry o Tron".

Napisałem wyżej, że film jest nieśmieszny, ale nie jest to do końca prawda. Ze dwa albo trzy razy można się zaśmiać z żartów kosztem influencerów, jak kiedy jeden ekoludek próbuje bardzo humanitarnie zgarnąć pająka i wynieść go na zewnątrz, nie udaje mu się i w panice po prostu go rozgniata, po czym kwituje sytuację krótkim "to się wytnie". Może gdyby cały film trochę bardziej skupił się na punktowaniu absurdów influencerskiego życia, dostalibyśmy jakkolwiek sensowny film? Niestety, prócz paru takich sytuacji, które policzyć można na palcach jednej dłoni, reszta "humoru" w filmie reprezentuje poziom "tata polizał ropuchę i gapi się teraz na swoje dłonie".

"Wyspa pająków" to słaby horror i równie słaba komedia. Banda antypatycznych postaci próbuje przeżyć atak morderczych pająków w najgorszy możliwy sposób, irytująca po drodze widza, zamiast go bawić. Bardzo nie polecam.

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł
Advertisement

Atuty

  • Kilka razy można parsknąć, kiedy influencerzy robią coś głupiego.

Wady

  • Zero klimatu;
  • Nie ma tu ani jednej, dobrze napisanej postaci;
  • W większości mierny, nieśmieszny humor;
  • Festiwal głupich, pozbawionych logiki decyzji.

W tegoroczny wieczór Halloween wybierzcie lepiej coś innego, ponieważ "Wyspa pająków" to jeden z najsłabszych, kinowych horrorów tej dekady.

2,0
Piotrek Kamiński Strona autora
Z wykształcenia filolog, z zamiłowania gracz i kinoman pochłaniający popkulturę od przeszło 30 lat. O filmach na PPE pisze od 2019. Zarówno w grach, jak i filmach najbardziej ceni sobie dobrą fabułę. W wolnych chwilach lubi poczytać, pójść na koncert albo rodzinny spacer z psem.
cropper