Tenzing (2026) - recenzja filmu [Apple TV+] O zapomnianych bohaterach himalaizmu

Tenzing (2026) - recenzja filmu [Apple TV+] O zapomnianych bohaterach himalaizmu

Dawid Ilnicki | Dzisiaj, 12:00
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

Listopad na amerykańskiej platformie zdaje się stać pod znakiem produkcji o zdobywaniu najwyższych gór świata. Na początku miesiąca w ofercie pojawił się bowiem film dokumentalny „Ostatni niezdobyty: K2 zimą”, który był jednak zaledwie przygrywką do premiery „Tenzinga”. To widowisko w reżyserii Jennifer Peedom opowiada nie tyle o jednym z największych osiągnięć w historii światowego himalaizmu, ile raczej o wielkiej roli, jaką odegrał w nim człowiek nieco zapomniany.

W ogromnej dyskusji o roli szerpów w himalaizmie jak w lustrze odbijają się problemy współczesnych społeczeństw na całym świecie. Ta tybetańska grupa etniczna, zamieszkująca wysokogórskie tereny Himalajów w Nepalu, zaczęła przed dekadami funkcjonować jako nazwa grupy tragarzy i pomocników wspinaczy, gotowych zmierzyć się z najwyższymi szczytami świata. Z czasem zaczęto jednak mówić o ogromnym wyzysku, nierównościach i wyjątkowo niebezpiecznej pracy, za którą szerpowie nie byli odpowiednio wynagradzani, nie wspominając o finansowym zabezpieczeniu ich rodzin na wypadek tragedii. Ta ostatnia kwestia najmocniej wybrzmiała po tragedii z 2014 roku, gdy w lawinie zginęło kilkunastu nepalskich pracowników. Ostatnio w stronę szerpów kierowano natomiast oskarżenia o komercjalizację himalaizmu, a sprawiedliwości nie oddawała im nawet kinematografia. W 2015 roku „Everest” Baltasara Kormákura spotkał się bowiem z ciepłym przyjęciem widzów, ale też z dużą krytyką samych szerpów, którzy zarzucali twórcom pominięcie ich roli w całym przedsięwzięciu. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Reżyserka „Tenzinga” Jennifer Peedom doskonale znała realia pracy szerpów i problemy, z którymi zmaga się ta grupa zawodowa w Nepalie. Ponad dwie dekady przed premierą najnowszego filmu Apple TV+ po raz pierwszy pojechała do Nepalu, towarzysząc znajomemu uczestniczącemu w wyprawie na Mount Everest. Doświadczyła tam ogromnego dysonansu pomiędzy ciężką pracą szerpów, którą obserwowała, a uznaniem, jakim cieszyli się później zdobywcy największych szczytów. Do tych wrażeń powróciła przy realizacji dokumentu „Sherpa”, który był dla niej także początkiem budowania relacji z lokalną społecznością i rodzinami miejscowych himalaistów. Obraz opowiadający o losach Tenzinga Norgaya, którego scenariusz rozwijał Australijczyk Luke Davies, miał pierwotnie powstać w Netflixie. Rywalizację ze streamingowym gigantem w 2024 roku wygrało jednak Apple TV+, które z jednej strony bardzo szybko zapewniło produkcji solidną obsadę, a z drugiej zadbało o wiarygodność, kontaktując się z rodziną samego Norgaya. Jego syn, Norbu Tenzing, został nawet producentem wykonawczym filmu. 

Tenzing
resize icon

Tenzing (2026) - recenzja i opinia o filmie [Apple TV+] Emocjonujące widowisko

Fabuła „Tenzinga” podąża dwoma ścieżkami. Już na początku oglądamy spotkanie młodego bohatera z legendarnym George’em Mallorym, które - jak się okazuje - budzi kontrowersje z czysto historycznego punktu widzenia. Rozmowa z uznanym himalaistą, który zginął w tej samej wyprawie, staje się jednym z fundamentów - obok chęci zapewnienia przyszłości rodzinie, którą właśnie zakłada - na których bohater będzie później budował karierę w świecie szerpów, do których formalnie, ze względu na pochodzenie z zupełnie innego plemienia, nie należy. Główna część akcji filmu toczy się w 1953 roku i koncentruje się na wyprawie, którą dowodzi surowy, ale starający się być sprawiedliwym pułkownik John Hunt (Willem Dafoe). Bierze w niej udział także Edmund Hillary, z początku sprawiający wrażenie wyniosłego, który jednak szybko znajduje wspólny język z najbardziej doświadczonym członkiem ekipy, Tenzingiem Norgayem (tybetański aktor Genden Phuntsok). Jak pokazała historia, wspólnie dokonają rzeczy niebywałych.

Film Jennifer Peedom łączy chęć opowiedzenia o klasowych różnicach między członkami wyprawy, ze szczególnym uwzględnieniem tego, jak przybysze traktują szerpów, z emocjonującym widowiskiem, co udaje mu się całkiem dobrze. Brytyjczycy nie wychodzą w nim na bezwzględnych kolonizatorów, lecz raczej na ludzi mocno przywiązanych do pewnej hierarchii. Pomaga w tym świetna obsada i jak zwykle znakomity Willem Dafoe, który ma zresztą ostatnio bardzo dobrą passę, grając ciekawe role w osobliwych, często nie do końca udanych filmach. Potrzeba stworzenia emocjonującego widowiska, w którym widz zwiąże się z głównym bohaterem, wymagała mocnej ingerencji w życiorys prawdziwego Tenzinga. O ile więc realia samej wyprawy są generalnie zgodne z przekazami historycznymi, o tyle życiorys bohatera, łącznie ze wspomnianym już spotkaniem z George’em Mallorym, mocno podrasowano, tak by jego droga życiowa idealnie wpisała się w dramaturgię filmu.

Tenzing
resize icon

Tenzing (2026) - recenzja i opinia o filmie [Apple TV+] Piękne zdjęcia i sugestywnie kreowana atmosfera

„Tenzing” nie jest przy tym typowym dramatem himalajskim, który można by oskarżyć o efekciarskość. Film kusi przede wszystkim pięknymi zdjęciami Stefana Duscio i sugestywnie oddaną atmosferą wyjątkowo trudnego zadania, niemal przekraczającego ludzkie możliwości. Przypomina jednak od czasu do czasu, że ludzkie ciało potrafi być niezwykle sprawną maszyną, zdolną do prawdziwych cudów. Widać to zwłaszcza w kapitalnej scenie, w której grany przez Toma Hiddlestona Edmund Hillary zdaje się w zaledwie kilka minut postarzeć o dobrą dekadę, co doskonale oddaje imitujący siwiznę śnieg na jego włosach. Sekwencja końcowego zdobywania szczytu również jest niezwykle efektowna i szkoda, że nie mogliśmy zobaczyć tego filmu w kinach. Z drugiej strony, cała widownia pewnie siedziałaby wtedy w grubych kurtkach… 

Górskim dramatom zwykle bliżej było do podgatunku kina sportowego niż do jakiegokolwiek innego, bo chodzi w nich o osiągnięcie celu, do którego prowadzą często miesiące wręcz katorżniczej pracy. Jeśli jednak posłużyć się pewnym cytatem filmowym, „Tenzing” zdecydowanie wpisuje się raczej w konwencję kina wojennego, nawet jeśli przyjmiemy punkt widzenia głównego bohatera, a nie Brytyjczyków takich jak Hunt czy Hillary. Film Jennifer Peedom to opowieść o grupie często nieznających się ludzi, którzy spotkali się, by pokonać pewną przeszkodę, a w drodze do celu muszą wielokrotnie polegać na własnym doświadczeniu. W najtrudniejszych momentach starają się odnaleźć siłę w miłości do bliskich. Przede wszystkim jednak dzięki wspólnym, ciężkim przeżyciom pokonują bariery klasowe i językowe, by ostatecznie stać się przyjaciółmi na całe życie, jak w przypadku prawdziwych Norgaya i Hillary’ego. 

Najnowszy film Apple TV+ w żadnym wypadku nie jest arcydziełem. Jak przystało na przedstawiciela swojego gatunku, często korzysta ze znanych mechanizmów i dobrze wie, który guzik nacisnąć, by wywołać u widza odpowiednią reakcję. Zbyt często atakuje przy tym ckliwą muzyką. Bywa też lekko nieprzekonujący, zwłaszcza w części poświęconej losom młodszego Tenzinga, który dopiero szuka swojej drogi. Mimo to trudno przypomnieć sobie w ostatnich latach drugi film, który byłby tak wciągający i tak zajmująco opowiadałby o bohaterach, którzy ponad siedem dekad temu rzucili wyzwanie najwyższym górskim szczytom. Odtąd zmagania z Everestem kojarzyć się będą laikom nie tylko z brytyjskimi himalaistami, ale też z postacią Tenzinga Norgaya, być może najwybitniejszego przedstawiciela zawodu, bez którego zdobywanie ośmiotysięczników byłoby niemożliwe.

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

Atuty

  • ciekawy punkt widzenia szerpy
  • znakomite zdjęcia
  • bardzo dobre role Gendena Puntsoka, Willema Dafoe i Toma Hiddlestone’a
  • wiele emocjonujących sekwencji

Wady

  • tradycyjne dla tego podgatunku schematy
  • momentami zbyt dużo ckliwości i rzewnej muzyki
7,0
Dawid Ilnicki Strona autora
Z uwagi na zainteresowanie kinem i jego historią nie ma wiele czasu na grę, a mimo to szuka okazji, by kolejny raz przejść trylogię Mass Effect czy też kilka kolejnych tur w Disciples II. Filmowo-serialowo fan produkcji HBO, science fiction, thrillerów i horrorów.
cropper