Dynasty Warriors 3: Complete Edition Remastered — recenzja gry. Nowe szaty króla
Zapowiedź odświeżenia trzeciej odsłony serii Dynasty Warriors przyjąłem z pewną dozą zaskoczenia. Z jednej strony byliśmy krótko po premierze Dynasty Warriors Origins, które zabierało serię w nowe, nadzwyczajnie udane strony. Z drugiej wydawca zafundował wehikuł czasu i postanowił zabrać nas do początków serii. Przesiadka między tymi dwoma produkcjami nie mogła być bardziej bolesna.
Żebyśmy się jednak dobrze zrozumieli. Jeśli oceniać wykonanie remastera Dynasty Warriors 3, to nie za bardzo mam co zarzucić. Gra została odświeżona w taki sposób, że nie odstaje zbytnio od najnowszej odsłony serii, wrzucono sporo usprawnień QoL, które możemy wyłączyć, jeśli chcemy cieszyć się autentycznym doświadczeniem sprzed lat. Niemniej rdzeń rozgrywki pozostał identyczny i gra jest po prostu wyjątkowo uboga w zawartość, a jej główny tryb, Musou, jest okropnie powtarzalny i znacząco odstaje od tego, co oferowały późniejsze odsłony.
Kompletny pakiet w jednym wydaniu
Dynasty Warriors 3: Complete Edition Remastered to przepakowana podstawowa wersja gry wraz z wydaniem Extreme Legends, które rozbudowało DW3 o historie siedmiu oficerów (m.in. Lu Bu i Meng Shao), dodawało opcję modyfikacji strażników oraz nowe typy scenariuszy w trybie Wyzwania. Bazowo mamy dosyć sporo rzeczy do obskoczenia. Problem polega niestety na tym, że Dynasty Warriors 3 było tak naprawdę pierwszą odsłoną z ustalonym schematem 1 vs 1000 (musou) i nie oferowało zbyt zróżnicowanych trybów gry ani samej rozgrywki. Nie ma tutaj żadnej kampanii jak w późniejszych odsłonach. W trybie nazwanym po prostu Musou wybieramy oficera i przechodzimy siedem poziomów, by zobaczyć zakończenie i odblokować nowych oficerów. Scenariusze układane są z bazy 22 map, co przy ponad 40 oficerach szybko zaczyna męczyć powtarzalnością.
Dostaliśmy także tryb Wyzwań, gdzie celem jest osiągnięcie najwyższego wyniku w predefiniowanych scenariuszach. Mamy tutaj kilka opcji, w tym próbę czasową, przetrwanie czy szturm, gdzie musimy dotrzeć jak najszybciej do wybranego celu. Jest to w jakimś stopniu urozmaicenie, podobnie jak tryb Versus, gdzie możemy rywalizować z drugim graczem. Niestety dla wielu — tylko lokalnie, na podzielonym ekranie. Na koniec zostaje jeszcze tryb swobodny, gdzie możemy grać dowolną postacią na dowolnej mapie i, co ważne, zdobyte ulepszenia do statystyk zostają przypisane na stałe, co powoduje, że jest to atrakcyjny sposób, by wzmocnić bohaterów, zanim zabierzemy się za granie nimi w trybie Musou.
Przesiadka na Unreal Engine nawet się udała
Największą zmianą w Dynasty Warriors 3: Complete Edition Remastered jest przeniesienie gry, pierwotnie wydanej w 2001 roku na konsoli PS2, na silnik Unreal Engine 5. Oczywiście nie spodziewajcie się po tej produkcji najnowszych technik renderingu. Całość wygląda w porządku, działa dosyć dobrze i nie napotkałem na jakieś większe błędy w trakcie rozgrywki. Oczywiście poziomy w Dynasty Warriors 3: Complete Edition Remastered nie są tak duże i rozbudowane jak w kolejnych tytułach z tej serii. Również zastępy wrogów nie są przesadnie liczne i gdy zestawimy je z tym, jak później ewoluowała ta seria, to… jest biednie.
Największe różnice widać oczywiście w modelach postaci, które jakością dociągnęły do tego, co oferowało wydane rok temu Dynasty Warriors Origins. Nie musicie się martwić o jakąś cenzurę, zmiany w odzieniu czy samych modelach. Jeśli są, to naprawdę kosmetyczne (Zhang Jiao ma brudne stopy, heh) i sprawiają, że postać wygląda wiarygodniej (o ile można użyć takiego określenia w stosunku do tej serii). Oczywiście pogrzebano też w animacjach, by pasowały do nowych modeli postaci, jednak widać w nich, że ciągnie się za nimi ponad 25 lat historii.
To, co się nie zmieniło, to zdecydowanie ścieżka dźwiękowa i głosy postaci. W obu przypadkach są to oryginalne nagrania. O ile w kwestii ścieżki dźwiękowej ciężko mi narzekać na kompozycje żywcem wyjęte z początku milenium (przyznaję, mają swój urok), tak przy głosach postaci… no, mógłbym też tak napisać. Że są kultowe, że jest w nich ogromna dawka nostalgii. Nie da się jednak dyskutować z faktami, a te są brutalne. Poziom nagranych dialogów jest wyjątkowo niski. Gra aktorska rozbawi dzisiejszego gracza, a wymowa imion bohaterów jest tak zamerykanizowana, że aż zęby bolą. Podejrzewam, że Koei Tecmo miało ograniczony budżet i nie widziało sensu, by nagrywać tyle kwestii na nowo. Więc jasne, kumam, ale ciężko mi to po prostu zaakceptować.
Dodatków poprawiających rozgrywkę jest sporo
Omega Force, odpowiedzialne za odświeżenie Dynasty Warriors 3, na szczęście uznało, że nostalgia to mocny narkotyk. Jednak jeśli chce się przyciągnąć do gry kogokolwiek młodszego, potrzebne są zmiany w rozgrywce. I tych wrzucono sporo. Bardziej responsywne sterowanie, lepsza praca kamery i to, w jaki sposób nasza postać może blokować ataki. Dostaliśmy opcje idealnego uniku oraz bloku, pozwalających nam wyprowadzić kontratak. Do tego masa drobnostek, które w dzisiejszych czasach są oczywiste, a 25 lat temu — niekoniecznie. I co ważne, każdą nowinkę możecie wyłączyć w menu i grać po staremu. Nie wiem szczerze, kto chciałby to sobie zrobić, niemniej — możecie.
Dla większej frajdy dorzucono też postać Ziluana, którego znacie z Dynasty Warriors Origins. A w formie osobnego DLC (darmowego w przypadku opcji Deluxe) mamy także stroje dla postaci inspirowane modelami z ery PS2 w pełnej kanciastości. To drobnica, która jednak pokazuje, że zespół mimo wszystko chciał dać od siebie nieco więcej. Dlatego też sam poziom odświeżenia tej produkcji oceniam dosyć wysoko. Choć oczywiście niedosyt pozostał. Bo z jednej strony rozumiem, że budżet na ten projekt nie był z gumy, to mimo wszystko byłbym szczęśliwszy, gdyby zamiast wykastrowanego i maksymalnie prostego trybu Musou dostalibyśmy normalną kampanię, z pełnoprawnym rozwojem postaci. Bo to, co jest teraz w Dynasty Warriors 3: Complete Edition Remastered, to nic innego jak wydmuszka, baza, na której Omega Force przez lata rozwijało z powodzeniem swoje pomysły.
Dynasty Warriors 3: Complete Edition Remastered można więc traktować trochę jak muzealny obiekt, który ktoś wyciągnął ze schowka na miotły, odmalował, naoliwił i uznał, że chęć szczera wystarczy, by ktoś tym obiektem się zainteresował. DW3 w porównaniu do późniejszych odsłon (nie mówię już o Origins) nie jest w stanie zaoferować nic więcej aniżeli nostalgię i chęć zaspokojenia pewnej ciekawości.
Ocena - recenzja gry Dynasty Warriors 3: Complete Edition Remastered
Atuty
- Przyjemny dla oka wizualny skok
- Sporo zmian QOL pozytywnie wpływające na rozgrywkę, które dodatkowo można sobie wyłączać z uznaniem
- Energetyczna ścieżka dźwiękowa
Wady
- Mimo wprowadzonych zmian czuć, że gra ma ponad 20 lat na karku
- Niezmienione głosy bohaterów, co skutkuje okropną, amerykańską wymową
- Mało różnorodnej zawartości
Ciężko mieć zarzuty do tego, jak wykonany został remaster. Większy problem mam z tym, że Dynasty Warriors 3 jest po prostu ubogie mechanicznie i w zawartość.
Graliśmy na:
PS5
Przeczytaj również
Komentarze (2)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych