Serious Sam: Shatterverse - recenzja gry. Sam już nie jest sam, ale czy to dobrze?

Serious Sam: Shatterverse - recenzja i opinie o grze [PS5, XSX, PC]. Samotne Multiwersum

Igor Chrzanowski | Dzisiaj, 07:00
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

Serious Sam powraca w zupełnie nowym wydaniu, które w odważny sposób próbuje odświeżyć klasyczną formułę marki. Czy jednak tak specyficzna marka z ponad 25 letnią historią odnajdzie się w trybie wieloosobowym? Zapraszamy do recenzji Serious Sam: Shatterverse. 

Gdy w 2001 roku na rynku zadebiutował Sam "Serious" Stone, od razu widać było, że chorwacki zespół Croteam nie zamierza się patyczkować i będzie atakować zarówno rynek konsol jak i pecetów swoją odważną i dynamiczną serią strzelanek, które miały zagospodarować niszę jaka powstała po przejściu całej branży na tryb klonowania Half-Life'a lub Halo.

Dalsza część tekstu pod wideo

Wraz z Painkillerem, Serious Sam tworzył duet epickich, szalonych oraz bardzo satysfakcjonujących gier FPP, które miały jednak bardzo ważną, powiedziałbym nawet kluczową, cechę. Jaką? Były to produkcje tworzone z myślą o zabawie singlowej i tak pozostało przez naprawdę bardzo długi okres. Painkiller chciał ostatnio przejść na tryb co-op i okazał się prawdziwym dramatem i tego samego teraz próbuje Serious Sam: Shatterverse, za które odpowiada nie tylko Croteam ale przede wszystkim Behaviour Interactive, czyli autorzy Dead by Daylight. Co z tego wyszło? Przekonajcie się!

Serious Sam: Shatterverse - multiwersum po raz enty

Fabularnie recenzowany Serious Sam: Shatterverse nie próbuje udawać, że kultowa seria nagle potrzebuje wielowątkowej epopei rodem z największych RPG-ów, zamiast tego skupiając się na tym co sprawiło, że ludzie pokochali Sama. Tym razem Uber Mental doprowadza do pęknięcia granic między różnymi wszechświatami, przez co w jednej rzeczywistości spotykają się różne alternatywne wersje Sama Stone'a. W ramach tak zwanego Programu Serio bohaterowie muszą połączyć siły i przemierzać kolejne, niestabilne wymiary, aby pokonać pięciu poruczników Mentala i naprawić roztrzaskany Shatterverse.

Oczywiście to przede wszystkim wyłącznie wygodny pretekst do rozpoczęcia kolejnej epickiej naparzanki z potworami, ale jednak jest tutaj pewien haczyk. Gdzieś po drodze ekipa Behaviour Interactive zapomniała, że o sile marki stanowi odpowiednio ujęty humor, który tutaj jest po prostu mierny jak wypowiedzi ludologów na tematy, o których nie mają pojęcia. Nie dość, że same żarty nie są praktycznie w ogóle zabawne i bardziej zahaczają o humor pokroju sucharów pijanego wujka z wesela, to jeszcze naprawdę ciężko się na nich skupić. Dlaczego? A no dlatego, że jakiś "geniusz" wpadł na to, aby cała narracja prowadzona była poprzez małe rozmówki Samów podczas najbardziej starć z potworami, przez co od pewnego momentu jedyne na co będziecie mieli ochotę, to aby ktoś w końcu zamknął... jadaczkę i przestał gęgać. 

Niestety jeśli kochacie serię Serious Sam i chcecie zobaczyć jak to jest zobaczyć wielu różnych Samów w jednej produkcji, trochę się rozczarujecie, albowiem wszystkie 5 jego wariantów można odblokować w dosłownie parę pierwszych sesji rozgrywki, więc cała że tak powiem kluczowa faza progresji kończy się dość szybko. Dalej zostają jednak dość drogie bronie do grindowania oraz uzupełnianie encyklopedii o odwiedzone miejsca, pokonane potwory czy zabitych bossów. Generalnie rzecz ujmując, w sumie mało tu fajnych rzeczy do zbierania czy odblokowywania, więc jeśli waszą motywacją do grania jest progresja, powinniście odpuścić sobie ten tytuł na dobre. 

Serious Sam: Shatterverse - Sam ja Sam

Jeśli zaś jednak chcecie zagrać w dobrą strzelankę online z kolegami, możecie chociaż rozważyć taką opcję. Od premiery gry minęło już trochę czasu i widać, że deweloperzy ciężko pracują nad tym, aby naprawić część problemów recenzowanego dziś Serious Sam: Shatterverse. Ale czy to aby na pewno w ogóle możliwe? Cały problem nowej odsłony tej kultowej marki leży w jej podstawach projektowych, albowiem designerzy podjęli kilka takich decyzji, których nie da się już tak łatwo odwrócić. Przede wszystkim struktura misji jest dramatycznie nudna. W grach takich jak Left 4 Dead, Back 4 Blood, Darktide czy innych kooperacyjnych shooterach PvE, liczy się zmienność całego doświadczenia i to właśnie dlatego takie elementy jak system Reżysera z L4D są bardzo istotne. 

Nowe emocje, świeże starcia, nieprzewidywalne zachowania przeciwników. To budzi w graczach chęć do dalszej zabawy. A tutaj? Ot kolejny pokój z potworami. Tymi samymi co zawsze lub ewentualnie mocniejszymi, ale bez żadnego szału, czemu przy okazji od czasu do czasu towarzyszy zadanie pokroju zbierz 2 klucze, kliknij przycisk. Normalnie emocje jak na grzybach w ogródku pod blokiem. Żaden z projektantów gry nie wpadł chyba na to, że typowo singlowa struktura konstrukcji kolejnych starć jest przerażająco nijaka w wydaniu wieloosobowym, przez co w nowego Sama nie gra się zbyt dobrze ani solo ani online. 

Sam system strzelania został jednak zrealizowany dość poprawnie - różne pukawki dają odmienne wrażenia z ich korzystania, a w połączeniu z unikalnymi umiejętnościami Samów potrafią miejscami dać jakieś poczucie frajdy. Nie jest to pod żadnym pozorem ekstaza czy frajda przez duże F, ot po prostu jest zjadliwie. Niestety przez to że przejście całości trwa aż 9 małych misji jakie trzeba zaliczyć ciągiem, ciężko będzie wam się do tego zmuszać, bo naprawdę dosłownie już po pierwszym bossie zauważycie, że nawet system skalowania poziomu trudności nie działa najlepiej. Tak samo jak system nagród, który daje nam wciąż podobne do siebie pukawki z dość słabo pasującymi do całości kartami ulepszeń, którymi równie dobrze można by powycierać podłogę, zamiast wydawać na nie zarobioną podczas misji kasę.

Serious Sam: Shatterverse - czy warto zagrać?

Serious Sam: Shatterverse jest grą, która tak naprawdę nie jest jakoś dramatycznie zła czy też diabelnie rozczarowująca, ale jest niestety na tyle średnia i nijaka, że nie może przyciągnąć do siebie tylu ludzi ilu powinna, aby pozostać przy życiu przez najbliższe miesiące czy lata. Już teraz liczba grających szoruje po dnie, a szkoda, bo sama koncepcja rozgrywkę głupia nie była - zabrakło jednak wiedzy, miłości i zrozumienia całego IP.

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł
Advertisement

Ocena - recenzja gry Serious Sam: Shatterverse

Atuty

  • Każdy Sam naprawdę jest inny w rozgrywce
  • Sporo lokacji do zwiedzania
  • Wymagające starcia
  • Można się przez chwilę dobrze bawić

Wady

  • Mało wersji Sama do ogrania
  • Nudna progresja
  • Głupiejące AI przeciwników
  • Szybko wkrada się nuda
  • Męczący samouczek

Serious Sam chciał zabłysnąć w sektorze gier multiplayer, ale niestety nawet doświadczony deweloper nie jest w stanie sprawić, że typowo singlowa formuła, zacznie działać online.
Graliśmy na: PS5

Igor Chrzanowski Strona autora
cropper